Mama wychowała córkę sama, i od kiedy Jagoda pamiętała, była ona dzieckiem niekochanym. Ten brak miłości odczuwała już od najwcześniejszych lat. Nikt jej nie karcił bez powodu, zawsze była najedzona i dobrze ubrana. choćby zabawki kupowano jej, kiedy prosiła. ale obojętność matki wdzierała się w Jagodę na wskroś, wywołując ciężar w sercu, który bolał niczym kamień.
Jagoda rosła słodkim i bardzo towarzyskim dzieckiem. W dzieciństwie ciągle szukała uwagi mamy chciała ją pocałować, przytulić, przytulić się mocno ale kobieta chłodno odrzucała dziewczynkę i zajmowała się swoimi sprawami. Mama nigdy nie obejmowała i nie całowała Jagody.
Wśród sąsiadów i w szkole rodzina była szanowana Helena sumiennie uczęszczała na zebrania, dbała o zdrowie córki, woziła ją nad Bałtyk, a choćby zabierała do cyrku w Warszawie. Jedynie Jagoda wiedziała, iż wszystko to robiła z obowiązku, bez serca, bez ciepła, bez uśmiechu. Dziewczynka usilnie starała się zasłużyć na pochwałę, uczyła się najlepiej ze wszystkich, zachowywała się przykładem.
Ale wszyscy ją chwalili, oprócz własnej matki.
W dzieciństwie, w swojej niewinności, Jagoda uważała to za normalne, iż tak jest ze wszystkimi. Dorastając, zaczęła widzieć inne dzieci, które były kochane, chwalone, karane, krytykowane. Na które reagowano w jakikolwiek sposób. Zaczęła szukać przyczyny i, jak wydawało się jej, znalazła
Ojca znała ledwie. W pamięci pozostał wysoki mężczyzna o dużych rękach i łagodnym uśmiechu. Podnosił Jagodę wysoko, ku niebu, kręcił ją, śmiali się razem. Śmiali się tak samo, a ich podobieństwo było zdumiewające. Jagoda wyglądała jakby skopiowana od ojca. W jej pokoju pod materacem od lat leżało stare, zniszczone zdjęcie ojca z roczną córeczką na rękach. Dorastająca Jagoda z każdym rokiem stawała się coraz bardziej mu podobna. Najprawdopodobniej mama jest w wielkiej urazie po ojcu tak myślałam, próbując zrozumieć własne problemy. Dlatego patrzy na mnie gniewnie.
Helena rzeczywiście często, milcząc i smutno, wpatrywała się w Jagodę długim, lodowatym wzrokiem, nie mówiąc nic. Ojciec odszedł, gdy Jagodzie było trzy lata; od tego czasu jedyne, co przypominało o nim, były alimenty, które mówiły, iż mężczyzna gdzieś żyje, pracuje ale nie myśli o córce. Jagoda wybaczyła mu już dawno.
Niewytłumaczalnie, urazą obarczyła matkę. Choć zewnętrznie dziewczyna godziła się z taką postawą, w sercu gromadziła się rura żalu, rosnąca w lodowy blok, który dusił jej serce zimnem
***
Nadszedł dzień ostatniego dzwonka. Jagoda w białym koronkowym fartuszku szukała wzrokiem matki, ale obecna była jedynie przy otwarciu, otrzymawszy podziękowanie dyrekcji za wzorową córkę, po czym zniknęła w tłumie. Dziewczyna patrzyła z zazdrością, jak inni są przytulani przez rodziców, robią pamiątkowe zdjęcia, i ledwo powstrzymywała łzy urazy.
Potem przyszedł moment rekrutacji na studia. Jagoda była dumna przy tak wysokiej konkurencji dostać się na bezpłatne miejsce wydawało się niemożliwe, a ona tego dokonała! Mama przyjęła wiadomość spokojnie, bez uśmiechu, bez choćby cień dumy. Zapytała jedynie, czy jest akademik i gdzie Jagoda będzie mieszkać w czasie nauki.
Rozgniewana, dziewczyna spakowała rzeczy, przeprowadziła się najpierw do przyjaciółki, a potem wywalczyła miejsce w akademiku
***
Lata mijały, a relacje między córką a matką prawie zerwały się, co zdziwiło męża i teściową, Annę, która stała się dla Jagody prawdziwą matką, rodziną. adekwatna matka nie zjawiła się na ślubie, jedynie przelała przyzwoitą sumę złotych i wysłała suchą kartkę z gratulacjami.
Anna uczyła Jagodę wszystkich domowych sztuczek, a także miłości wieczorami siedziały przy herbacie w kuchni, rozmawiały o wszystkim. Kobieta potrafiła po prostu przyjść, objąć, współczuć szczerze. Po miesiącu od ślubu Jagoda zaczęła nazywać ją mama.
Biologiczna mama, jakby wyparowała, ciesząc się wreszcie długo wyczekanym spokojem i samotnością. Nigdy nie dzwoniła pierwsza, nie przyjechała po wypis z szpitala po narodzinach syna. choćby zdjęcia maluszka, które regularnie wysyłała, zostawały nieotwarte, wiadomości od córki pozostawały nieprzeczytane. Jagoda milczała, ale często nocą płakała w łazience. Teściowa widziała to, widziała spocone oczy synowej, jej opuchniętą od łez twarz i ciężko wzdychała
Kiedy Jagoda z synem i małym wnuczkiem pojechali złożyć matce życzenia urodzinowe, a ta, przyjmując prezent i suchą wdzięczność, nie wpuściła młodej pary na próg, zamykając drzwi przed własnym wnukiem, teściowa kobieta o wielkim sercu i troskliwości postanowiła przywrócić sprawiedliwość. Wyruszyła sama do teściowej z zamiarem rozmowy, za wszelką cenę.
Tam wyszła cała prawda
***
Ojciec Jagody, Marek, od razu po ślubie popadł w ciemność, a jego wędrówka trwała praktycznie od razu. Jednak młoda żona nie potrafiła stracić wiary w przystojnego męża i nie chciała niszczyć rodziny. Gdy po kilku miesiącach głębokiego zapuszczenia wrócił do domu z dzieckiem na rękach, jedna z jego kochanek nie wytrzymała porodu. Marek, jako ojciec, przywiózł to dziecko do domu żony.
Co wtedy przeżyła kobieta, trudno wyrazić słowami. Wychowywać dziecko z innej kobiety i ukochanego mężczyzny jest niezwykle trudne. Jeszcze trudniej kochać to dziecko szczerze, z serca Próbuje i prawie mu się udaje, ale mąż ostatecznie opuścił rodzinę, znikając w nieznanym kierunku. Zostawił po sobie niepotrzebną już córkę, zdradę i pustkę
Co zrobić z dzieckiem porzuconą młodą kobietą? Oddać do domu dziecka i próbować zbudować własne życie? Mieć własne dzieci? Co powiedzą ludzie? Przestraszona oceną, zostawiła Jagodę, poświęcając własne życie.
Całe życie próbowała kochać dziewczynkę, ale patrząc na jej twarz, tak podobną do twarzy zdradliwego męża, rozumiała, iż przez cały czas kocha męża, a dziewczyna jest jedynie żałosną jego kopią
***
Gdy teściowa wróciła do domu, Jagoda z maluchem już spali, przytuleni na szerokim małżeńskim łóżku. Mąż był w innym mieście w interesach, a dziecko z euforią przeniosło się do łóżka rodziców.
Teściowa usiadła cicho na skraju i długo patrzyła na tych bliskich. Przykryła wnuczka kocem, delikatnie poprawiła potargane włosy synowej
Jak to jej opowiedzieć? Czy trzeba wyjawiać całą prawdę?
Jagoda, poczuwszy dotyk obcych dłoni, otworzyła powolne oczy i spojrzała na kobietę.
Śpij, kochana, śpij, córeczko szepnęła teściowa, pocałowała ją w czoło i cicho zamknęła drzwi, zostawiając za sobą ciszę.








