Małżeństwo z rozsądku – Jak Irina, kapryśna córka zmarłej żony, otrzymała nietypową propozycję od oj…

newsempire24.com 1 miesiąc temu

MAŁŻEŃSTWO Z ROZSĄDKU

Panie Szymonie, mogę z panem porozmawiać? w drzwiach gabinetu pojawiła się jasna głowa Izabeli. Wiecznie kapryśna i zbyt głośna dziewczyna była dziś podejrzanie uprzejma i spokojna.

Czego chcesz? oderwałem wzrok od komputera i spojrzałem spod brwi na pasierbicę.

Mam do pana ogromną prośbę Izabela nie czekała, aż zaproszę ją do środka. Bezczelnie przekroczyła próg, zamknęła za sobą drzwi i usiadła naprzeciwko, nie bardzo pojmując mojej miny.

Nie będę ci podnosił pensji! powiedziałem stanowczo, jakbym od razu wiedział, po co przyszła. choćby nie proś! Kompletnie nie wywiązujesz się ze swoich obowiązków. Wiecznie spóźniona, terminy pozawalane, przez ciebie inni też mają problemy ile razy już musiałem rozmawiać z pasierbicą o jej nieodpowiedzialności. Szczególnie nie podobało mi się to, iż Izabela stale wdawała się w konflikty ze współpracownikami i knuła intrygi przeciw tym, których nie polubiła.

Już od kilku miesięcy miałem ochotę ją zwolnić, ale zwyczajnie brakowało mi odwagi. Była córką mojej ukochanej żony. Z Katarzyną poznałem się piętnaście lat temu. Pobraliśmy się i byliśmy bardzo szczęśliwi, aż do momentu gdy wykryto u niej raka. Odeszła dwa lata temu i teraz żal mi było zwariowanej pasierbicy, która fizycznie bardzo przypominała moją zmarłą żonę.

jeżeli chodzi o pensję, to już dawno zrozumiałam prychnęła niezadowolona Izabela. Przyszłam zupełnie w innej sprawie.

I w jakiej? uniosłem brew z zaciekawieniem.

Panie Szymonie, wie pan, jak ciężko było mi po śmierci mamy? Ona była jedyną osobą na tym świecie, która mnie kochała i wspierała

Dlatego zawsze doprowadzałaś ją do łez, prawda? zmarszczyłem brwi. Doskonale pamiętałem, jakie relacje łączyły Kasię i Izabelę. Żona naprawdę kochała córkę, ale dziewczyna od zawsze była nie do okiełznania i nie dawała spokoju matce, przez co Katarzyna wiecznie się zamartwiała i stresowała. Po co mi to wszystko opowiadasz? Chcesz wywołać litość? Przejdź do sedna, mam dużo pracy.

Panie Szymonie wierciła się na krześle czy nie mógłby mi pan pomóc finansowo? Chciałabym spróbować swoich sił w biznesie, ale potrzebuję pieniędzy na naukę.

Nie uciąłem krótko. Z twoim podejściem do obowiązków nie zrobisz kariery, prędzej nie zdołasz choćby skończyć kursu. Powtarzałem ci tysiąc razy: Izka, czas dorosnąć! Ale ty wciąż jesteś tą samą trudną nastolatką, co dawniej.

Obiecuję, jeżeli pan mi pomoże ze startem, zmienię się. Przysięgam! Mam już dosyć tej niepewności. Chcę żyć jak wszyscy pracować, budować karierę, wyjść za mąż, mieć dzieci

Hm pociągnąłem nosem z niedowierzaniem. Rzuciłem dziwne spojrzenie na pasierbicę i poczułem, iż się denerwuję. Masz kogoś? Jakiś chłopak?

Nie mam nikogo machnęła lekceważąco ręką. Jakbym miała, to by mnie tu nie było. Z partnerem zawsze łatwiej się żyje.

To akurat fakt Chociaż partnerzy bywają różni stukając palcami w blat, wyglądałem, jakbym chciał coś powiedzieć, ale nie miałem odwagi. Wiesz co? Mam dla ciebie propozycję, dzięki której możesz zacząć wygodne życie.

Propozycję? zapytała zdziwiona. Kompletnie nie wiedziała, do czego zmierzam.

Dam ci te pieniądze, ale pod jednym warunkiem powiedziałem z tajemniczym uśmiechem i rozsiadłem się w fotelu.

Jakim? Izabela wyraźnie się napięła. choćby w najgorszym koszmarze nie przewidziała, czego zażąda ojczym.

Wyjdź za mnie za mąż, a dostaniesz wszystko, czego pragniesz rzuciłem tę niecodzienną propozycję, splatając dłonie w geście biznesowym.

Za pana?! najpierw była kompletnie zaskoczona, potem roześmiała się głośno. Dobre sobie, panie Szymonie! Tak się żartuje z własną pasierbicą?

A kto powiedział, iż żartuję? nie spodobała mi się jej reakcja. Spojrzałem surowo, więc zrozumiała, iż mówię całkiem serio. Choć dzieli nas wiek, oboje jesteśmy dojrzali i możemy być razem szczęśliwi.

Szczęśliwi?! Przecież jest pan niemal w wieku mojego ojca! Dlaczego akurat ja? wybuchnęła Izka. Miałem czterdzieści pięć lat, wyglądałem młodo i zadbanie, ale ona nie mogła traktować tej propozycji poważnie. I nie rozumiała też, czemu chciałem się żenić właśnie z nią, skoro wokół mnie było tyle statecznych kobiet.

Pewnie wiesz, iż planuję rozwinąć firmę i podpisać kontrakt z dużą spółką? postanowiłem od razu wyjaśnić powód tej nietypowej oferty. Kontrahenci stawiają warunek muszę być żonaty. Takie są u nich zasady żonaty budzi większe zaufanie.

Ale dlaczego ja?! Czemu nie jakaś inna?

Po pierwsze, znamy się od lat i wiesz, jak bardzo kochałem twoją matkę. Po drugie, mam pewność, iż nie rozpowiesz na prawo i lewo, iż to fikcja. Po trzecie, wiem, iż potrzebujesz pieniędzy. jeżeli zgodzisz się, dostaniesz własny biznes mówiłem jej całkiem poważnie, jak partnerce biznesowej.

Mówi pan o fikcyjnym małżeństwie? Żadnych relacji? Izabeli wyraźnie ulżyło.

Wyłącznie na papierze. Więc, zgadzasz się? spytałem surowo.

Muszę się zastanowić.

Zastanów się skinąłem głową, pokazując drzwi.

Zamknąłem za nią drzwi i przez chwilę pożałowałem tego pomysłu. Znałem temperament Izabeli. Taka dziewczyna mogła się zgodzić, ale równie dobrze w ostatniej chwili uciec sprzed ołtarza. Ale nie było już odwrotu.

Nigdy nie traktowała mnie jak mężczyzny, ale jako ojca też mnie nie widziała choćby formalnie mnie nie przyjąłem. Zawsze byliśmy sobie obcy i rzadko rozmawialiśmy.

Ale coś się zmieniło. Po tej rozmowie zaczęła patrzeć na mnie inaczej. Byłem przystojny i czarujący, a poza tym bogaty.

W końcu zaakceptowała propozycję. Ustaliliśmy, iż tylko pójdziemy do USC, ale każde z nas pozostaje na swoim.

Po ślubie dotrzymałem słowa. Sprezentowałem jej przestronne mieszkanie w centrum Warszawy, dałem środki na rozpoczęcie działalności, opłaciłem kursy i całkowicie ją utrzymywałem.

Ona także wypełniała swoje zobowiązania towarzyszyła mi na wszystkich spotkaniach biznesowych, udając szczęśliwą żonę.

Po ślubie młoda kobieta na dobre porzuciła nieodpowiedzialny tryb życia. Izabela spoważniała i inaczej zaczęła na mnie patrzeć. Dostrzegła, iż jestem nie tylko bystry i zaradny, ale także troskliwy. Wspólne wyjazdy sprawiały, iż coraz mniej chciała się rozstawać. Dopiero teraz pojęła, za co jej matka mnie kochała.

Przez rok ani razu nie żałowała swojej decyzji.

Minął rok. Małżonkowie, którzy praktycznie nie mieszkali razem, postanowili się rozwieść. Zrealizowałem swoje plany kontrakt został podpisany, udawany obrazek szczęśliwego męża już nie był potrzebny. Ale przez ten czas nasze relacje się zmieniły. Już nie widziałem w Izabeli złośliwej młodej dziewczyny, a ona przyzwyczaiła się do mnie kogo wcześniej nie znosiła.

Dziękuję ci, teraz już sama sobie poradzisz powiedziałem. Jak obiecałem, jesteś wolna.

Jesteś pewien, iż chcesz rozwodu? niespodziewanie zapytała Izabela, stojąc przy mnie przed Urzędem Stanu Cywilnego.

A ty nie? spojrzałem w jej oczy i zobaczyłem w nich żal.

Nie chcę odparła szczerze.

I ja też nie chcę uśmiechnąłem się i przyciągnąłem ją do siebie. Ale jeżeli zostaniesz moją żoną, to już naprawdę.

Zgadzam się.

Do USC już razem nie weszliśmy. Zmieniliśmy decyzję tuż przed wejściem.

Idź do oryginalnego materiału