Ludzie z całej Polski przyjechali do Kutna. Protestują przedstawiciele branży kluczowej dla państwa

kutno.net.pl 2 godzin temu

Protest w centrum Polski. Przyjechali z różnych regionów

Protest w Kutnie organizuje Porozumienie Ogólnokrajowe, tworzone przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy Weterynarii „Bezpieczeństwo Żywności i Zdrowie Zwierząt”, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej oraz Stowarzyszenie Urzędowych Lekarzy Weterynarii.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/tancerka-z-naszego-miasta-wystapila-na-pge-narodowym-wyrozniono-ja-sposrod-tysiecy-zgloszen/azWUT3rsa1yBc6nehP4T

Manifestanci zebrali się przy ulicy Wschodniej, tuż obok zakładu Animex. Jak podkreślają, dzisiejsze wydarzenie nie jest wyrazem sprzeciwu wobec firmy, ale wobec działań państwa. Dodają, iż sami pracownicy zakładu są dla nich uprzejmi i m.in. częstują ich czymś ciepłym do picia.

Protest zabezpiecza policja i straż miejska.

– Sam protest i miejsce to centralna Polska. Najłatwiej było nam się tu zjechać, bo tak naprawdę są tu ludzie z całej Polski – z Mazowieckiego, Zachodniopomorskiego, spod Ciechanowa, z Podlasia, z Bielska-Białej, ze Śląska, ze Świętokrzyskiego. Generalnie cała Polska, z różnych stron. Więc jednoczymy się tutaj w jednym miejscu po to, żeby zamanifestować to, z czym się nie zgadzamy, i żeby Ministerstwo Rolnictwa podjęło z nami dialog – mówi nam Marcin Mioduszewski, przewodniczący OZZLW „Bezpieczeństwo Żywności i Zdrowie Zwierząt”.

Czego domagają się protestujący?

– Przyjechaliśmy zamanifestować nasz sprzeciw, jeżeli chodzi o nadzór w Inspekcji Weterynaryjnej, sposób finansowania, złe stawki, o ile chodzi o inspektorów, i zbyt niskie wynagrodzenia w porównaniu z Sanepidem czy ARiMR. Ale mówimy też o drugiej kwestii, którą są urzędowi lekarze weterynarii, pracownicy pomocniczy, którzy też tu dzisiaj są, oraz technicy weterynarii. Mamy cennik niezmieniony od prawie 15 lat, nie ma waloryzacji stawek. Przyjechaliśmy również w tej kwestii – podkreśla Marcin Mioduszewski.

O kulisach protestu opowiada Marcin Mioduszewski (fot. T. Zagórowski)

Organizatorzy podkreślają, iż ich postulaty, przedstawione w liście otwartym skierowanym niedawno do Prezesa Rady Ministrów, nie zostały spełnione.

– We wrześniu wystosowaliśmy list otwarty do premiera. Poinformowano nas, iż został przekazany do odpowiedniego ministerstwa. Dostaliśmy odpowiedź na to pismo, w której napisano, iż rozumieją naszą sytuację i zrobią wszystko, co mogą. Ogólnie, bez konkretów. Nie było dialogu – mówi nasz rozmówca.

– Dlatego jesteśmy zmuszeni podejmować kolejne kroki, aby głos urzędowych lekarzy weterynarii był słyszalny w przestrzeni publicznej i docierał do osób odpowiedzialnych za decyzje polityczne oraz finansowanie nadzoru weterynaryjnego – dodaje.

Lista postulatów. Chodzi o zaległe wypłaty i stabilne finansowanie

Wśród żądań protestujących znajdują się następujące postulaty:

  • uregulowanie wszystkich zaległych wynagrodzeń;
  • zabezpieczenie środków na wykonywanie czynności w kolejnych miesiącach 2026 r.;
  • wprowadzenie mechanizmu zapobiegającego ponownemu powstawaniu zaległości;
  • wypracowanie trwałego i stabilnego modelu finansowania nadzoru weterynaryjnego.

Ostrzegają przed konsekwencjami dla bezpieczeństwa żywności

Manifestanci zaznaczają, iż urzędowi lekarze weterynarii wykonują zadania państwa związane m.in. z nadzorem nad ubojem, bezpieczeństwem żywności pochodzenia zwierzęcego oraz zwalczaniem chorób zakaźnych zwierząt.

– Połączyliśmy się we wspólne porozumienie w momencie, w którym dostaliśmy informację, iż występują wielomiesięczne zaległości w wypłatach wynagrodzeń dla urzędowych lekarzy weterynarii za wykonywane przez nich czynności, za ich pracę. Z tego tytułu zaczęliśmy nagłaśniać sprawę i pytać ministerstwo oraz różne organy. Zaczęliśmy pytać, jak to wygląda, dlaczego są te zaniedbania i jak duże one są. Zrobiliśmy też wewnętrzne badania, żeby ustalić, gdzie występują te zaniedbania i na jaką skalę. Okazało się, iż największe są w województwach mazowieckim, wielkopolskim i łódzkim – wylicza Marcin Mioduszewski.

Protest w Kutnie zgromadził ludzi z różnych części Polski (fot. T, Zagórowski)

Protestujący mówią, iż wielomiesięczne zaległości w wypłatach oznaczają, iż z własnych środków finansują wykonywanie powierzonych im obowiązków, jednocześnie ponosząc koszty działalności i utrzymania rodzin.

– Samo finansowanie Inspekcji Weterynaryjnej opiera się na rezerwach finansowych. Nie może być tak, iż Inspekcja Weterynaryjna, jeden z organów państwa, nie jest finansowana z normalnego budżetu, tylko z rezerw. Co się stanie, o ile rezerwy się skończą i nie będzie już środków? A tak się właśnie wydarzyło. Nie zgadzamy się z tym. Chcemy doprowadzić do tego, żeby finansowanie się zmieniło i żeby zapewniono stabilność finansową inspektoratów – podkreśla przewodniczący OZZLW „Bezpieczeństwo Żywności i Zdrowie Zwierząt”.

Jak zaznacza, Porozumienie Ogólnokrajowe otrzymuje informacje, iż w inspektoratach brakuje funduszy na bieżące wydatki, takie jak choćby paliwo potrzebne do samochodów, aby można było wykonywać czynności w terenie.

– To sprawa, która dotyczy również konsumentów, rolników i całego sektora rolno-spożywczego. Brak stabilnego finansowania nadzoru weterynaryjnego stwarza ryzyko zakłócenia jego ciągłości, a w konsekwencji zagrożenie dla bezpieczeństwa żywności i polskiego eksportu – mówi Marcin Mioduszewski.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/wokalistka-z-naszego-powiatu-wyruszy-w-trase-koncertowa-po-usa-i-kanadzie-przed-nia-osiem-wystepow/81r5i1VC7xHCPjSVj3WB
Idź do oryginalnego materiału