Na drzewach w Łodzi i okolicach pojawił się niezwykły grzyb. Ma intensywnie żółty kolor, wygląda jak kosmiczna huba i przyciąga wzrok z daleka. Mało kto wie, iż młode owocniki są jadalne, a niektórzy smażą je jak kotlety schabowe!
Wygląda jak wielka żółto-pomarańczowa narośl wyrastająca prosto z drzewa. Nie ma klasycznego kapelusza ani trzonu. Tworzy warstwowe rozety przypominające fale albo zastygłą lawę. Czasem osiąga choćby czterdzieści centymetrów średnicy. Trudno go przeoczyć. Żółciak siarkowy, nazywany przez Anglików „chicken of the woods”, czyli „kurczakiem z lasu”, właśnie pojawia się w parkach, sadach i lasach.
I nie chodzi o egzotyczną ciekawostkę z internetu. Ten niezwykły grzyb można spotkać także w Łodzi i okolicach.
Swoim znaleziskiem właśnie pochwalił się na grupie „Grzyby Grzybiarze województwo łódzkie” jeden z czołowych grzybiarzy regionu, pan Arkadiusz Mączka, którego zbiory pokazywaliśmy już nieraz. Tym razem znalazł „kurczaka z lasu” pod Aleksandrowem Łódzkim.
Nam również udało się trafić na żółciaka. Znaleźliśmy go w Rosanowie pod Zgierzem, a także na drzewie przy ulicy w okolicach parku Julianowskiego w Łodzi! Intensywnie żółte „półki” wyrastające z pnia wyglądały z daleka niemal jak świecąca farba.
Wygląda jak huba, ale można go usmażyć
Żółciak siarkowy rośnie najczęściej na starych, osłabionych drzewach liściastych i martwym drewnie. Szczególnie upodobał sobie dęby, wierzby, topole, robinie akacjowe oraz drzewa owocowe - jabłonie czy czereśnie. Sporadycznie pojawia się także na iglakach.
Młode owocniki mają miękką, soczystą strukturę i właśnie wtedy są cenione przez miłośników leśnej kuchni. Starsze robią się twarde i nie nadają się do jedzenia.
- Młody żółciak po odpowiedniej obróbce termicznej ma mięsistą, włóknistą teksturę przypominającą w smaku mięso drobiowe. Smażony na maśle z czosnkiem i tymiankiem - trudno uwierzyć, iż to grzyb. Doskonały jako składnik risotta, do tart, jako farsz do pierogów, a choćby panierowany jak kotlet
- pisze na swoim facebookowym profilu prof. Bożena Muszyńska, która jest ekspertem w dziedzinie grzybów leczniczych.
Jak podkreśla profesor, żółciak wymaga obróbki termicznej. Nie jemy go na surowo. Młode owocniki należy oczyścić, pokroić i gotować lub smażyć. Krótkie blanszowanie przed smażeniem zmniejsza ryzyko ewentualnych podrażnień żołądkowych u wrażliwych osób.
Kotlet z grzyba? Naprawdę to robią!
Miłośnicy żółciaka smażą go na klarowanym maśle z szalotką i tymiankiem, dodają do jajecznicy, robią sosy do makaronu albo panierują niczym schabowe. Niektórzy wrzucają go także do lekkich zup warzywnych.
Ważne jest jednak, by zbierać wyłącznie młode egzemplarze - miękkie, soczyste i intensywnie wybarwione. Stare żółciaki są twarde i uznawane za niejadalne.
https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/cos-drgnelo-w-tunelu-pod-lodzia-jest-termin-przetargu-ale-tarcza-tbm-wciaz-stoi/vq0uVdm2fuC4ntfuUJGT













