Ludzie nie wymawiają słowa "kartel". "Las Zetas" nie przechodzi przez gardło
Zdjęcie: Policja federalna patroluje plażę i ulice Cancun, w Meksyku, 06 marca 2005 r.
Kiedy po raz pierwszy w życiu przyjeżdżam do Meksyku, wszyscy żyją zaginięciem 43 studentów szkoły pedagogicznej w Ayotzinapie. Kiedy po raz ostatni jadę tam w ubiegłym roku, wiadomo już, iż w zbrodnię zamieszanych było co najmniej kilkudziesięciu policjantów, wojskowych i członków władz. Kraj pogrąża się w przestępczości, a jego dziewięć ośrodków należy w tej chwili do dziesiątki najniebezpieczniejszych miast świata. Przemoc w Meksyku nie ma harmonogramu: każde miejsce w dowolnym momencie może okazać się niebezpieczne.



