Lekarz z Polski opowiedział o chwilach po drugiej stronie. Jego słowa poruszają

zycie.news 1 godzina temu

Jako młody mężczyzna przeżył dramatyczny wypadek motocyklowy, który na chwilę zatrzymał go na granicy życia i śmierci. Po latach opowiadał o tym doświadczeniu bez patosu, z niezwykłym spokojem — jak ktoś, kto zajrzał „na drugą stronę” i wrócił z poczuciem głębokiej akceptacji.

Wypadek, który wszystko zmienił

Do zdarzenia doszło, gdy Jacek Matlak był jeszcze bardzo młody. Jadąc motocyklem z kolegą, z dużą prędkością uderzył w nieoświetloną furmankę. Skutki zderzenia były poważne — doznał licznych obrażeń i znalazł się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. To właśnie wtedy, jak później relacjonował, doświadczył stanu określanego jako śmierć kliniczna.

Spokój zamiast strachu

W swoich wspomnieniach Matlak podkreślał, iż to, co przeżył, zupełnie nie przypominało bólu ani paniki. Wręcz przeciwnie — pojawiło się uczucie całkowitego spokoju, oderwania od ciała i fizycznych potrzeb. Nie odczuwał głodu, pragnienia ani potrzeby oddychania. Miał wrażenie, iż czas przestał istnieć.

Centralnym elementem tego doświadczenia było jasne światło — intensywne, ale nieoślepiające. Znajdowało się jakby wysoko, lekko po prawej stronie. Nie budziło lęku, ale ciekawość i poczucie bezpieczeństwa.

„Nie byłeś sam”

Lekarz wspominał również obecność innych jasnych punktów, które interpretował jako istoty znajdujące się w podobnym stanie. Czuł także obecność kogoś, kto przekazywał mu jednoznaczny komunikat: nie ma się czego bać. To właśnie ta „rozmowa” — jak ją określał — miała sprawić, iż wrócił do swojego ciała.

– Miałem wrażenie, iż wracam do domu, do miejsca, w którym już wcześniej byłem – mówił w jednym z wywiadów. To zdanie wielokrotnie cytowano jako jedno z najbardziej poruszających podsumowań jego przeżycia.

Lekarz wobec własnego doświadczenia

Co szczególnie istotne, Jacek Matlak nie był osobą oderwaną od nauki. Jako lekarz doskonale rozumiał medyczną definicję śmierci klinicznej — stanu, w którym ustaje krążenie krwi i oddychanie. Wiedział również, iż współczesna medycyna potrafi przywrócić funkcje życiowe dzięki resuscytacji oraz nowoczesnym procedurom.

Mimo to jego relacja nie miała charakteru sensacyjnego dowodu, ale osobistego świadectwa. Podkreślał, iż nie próbuje nikogo przekonywać ani narzucać interpretacji. Opisywał jedynie to, czego sam doświadczył.

Granica, która wciąż fascynuje

Zjawisko śmierci klinicznej od lat budzi zainteresowanie zarówno lekarzy, jak i badaczy ludzkiej świadomości. Przed erą nowoczesnej medycyny zatrzymanie krążenia było uznawane za definitywną śmierć. Dziś wiemy, iż w wielu przypadkach możliwy jest powrót do życia — a wraz z nim niezwykłe relacje osób, które znalazły się „pomiędzy”.

Świadectwo, które zostaje

Jacek Matlak zmarł 19 grudnia 2020 roku. Pozostawił po sobie nie tylko dorobek zawodowy, ale także opowieść, która dla wielu stała się źródłem otuchy i zadumy. Jego słowa nie dają prostych odpowiedzi, ale przypominają, iż granica między życiem a śmiercią — choć opisywana językiem medycyny — wciąż skrywa tajemnice, których do końca nie potrafimy wyjaśnić.

Idź do oryginalnego materiału