Orion, the King in the Woods, to kolejna część wycieczki w przeszłość, do mojej armii Wood Elves sprzed kilkunastu lat. Król Lasu wieńczył wówczas całą malarską imprezę i trafił do finałowego odcinka Tytanów. Dzisiejsza figurka różni się od tej sprzed piętnastu lat materiałem, ponieważ zamiast fajnkastu mamy metal. W tamtym wpisie wspomniałem, iż pomysł na kolor skóry to długa historia. Przybliżę, bo wcale nie taka długa. Po pierwsze pomysł ma już prawie 30 lat, po drugie nie był mój, tylko Tsara. W jego armii Wood Elves pojawiła się figurka Oriona (oczywiście poprzedni wzór) i doczekała się czarnego podkładu. Zapamiętałem, jak mówił, iż taka wersja z czarną skórą i odpowiednio dobranym cieniowaniem bardzo mu się podoba. Uznałem to za bardzo oryginalny pomysł i ukradłem lata później. Wracając do dzisiejszego Oriona - oprócz materiału jest tu jeszcze kilka różnic, w stosunku do figurki z czasów Tytanów. Największe to kolor włóczni (The Spear of Kurnous), rogu (Horn of the Wild Hunt) i... jakość zdjęć. Napiszę jeszcze, iż przy malowaniu starałem się ograniczyć użycie tuszy do minimum. Orion w kompani swoich ogarów prezentuje się zatem jak niżej:

Drugie zdjęcie to ujęcie z innego profilu. Widać na nim lepiej wielki łuk Oriona, czyli Hawk's talon, schowany do sporych rozmiarów kołczanu. Ogary, które wcale nie nazywają się Łapaj i Trzymaj (nie?), to akurat niemal identyczna kopia malowania sprzed lat. No i jest tu jeszcze jeden detal, którego nie mogło zabraknąć - muchomor, własnoręcznie ulepiony z masy modelarskiej.

Na koniec jeszcze zdjęcie z bohaterką z ostatniego wpisu - tak, dla porównania wielkości Oriona. Jestem zadowolony z tej figurki i cieszę się, iż odważyłem się na różne zmiany w technice malowania. Co dalej z Wood Elves? Mam jeszcze jednego bohatera w kolejce, a potem... zobaczymy.








