
Niektóre fotografie wyglądają tak, jakby zostały znalezione w starej szufladzie, pomiędzy pożółkłymi listami i zapachem dawnych perfum.
Ta sesja ma w sobie właśnie ten rodzaj magii — cichy, nostalgiczny i odrobinę nieuchwytny. Jak wspomnienie Paryża z epoki, której nigdy nie było nam dane poznać, a mimo to wydaje się dziwnie bliska.
Jest tu coś z dawnych francuskich salonów, coś z antycznych posągów i marmurowych wnętrz, coś z kobiet uchwyconych na moment pomiędzy snem a jawą. Elegancja nie potrzebuje tutaj przepychu — mieszka w geście, spojrzeniu, fakturze tkaniny i świetle, które miękko przesuwa się po przestrzeni.
Patrząc na te kadry, można niemal usłyszeć szelest sukni i cichy stukot obcasów na kamiennej posadzce. Można wyobrazić sobie ogród gdzieś na południu Francji, popołudnie, które nie ma końca, i list, którego adresat nigdy się nie dowie, jak długo na niego czekano.
To podróż do przeszłości, ale nie tej zapisanej w podręcznikach.
To przeszłość wyobrażona — bardziej romantyczna, bardziej zmysłowa, pełna tajemnic, niedopowiedzeń i piękna, które nie poddaje się upływowi czasu.
I może właśnie dlatego tak bardzo lubimy wracać do epok minionych. Możemy nadać im własną historię. Możemy zatrzymać to, co w rzeczywistości już dawno przeminęło.
Za możliwość stworzenia tego małego świata pełnego nostalgii i marzeń z całego serca dziękujemy Studio Beletage — za niezwykłą przestrzeń, która stała się częścią tej opowieści.
Dziękujemy także Hensior Noir za wyjątkową wrażliwość i spojrzenie, za pomocą którego te fotografie mają w sobie coś więcej niż piękno. Mają atmosferę. Mają duszę. Mają własny czas.
I choć ta epoka dawno minęła…
na tych fotografiach pozostała z nami jeszcze przez chwilę.
L’élégance du temps perdu.














Studio: Beletage Studio
Zdjęcia: Hensior Noir
Jak się Wam podoba ta nasza historia?
Anrika i szafa gra












