Krytyka szkolnej diety

beskidzka24.pl 1 godzina temu

Żywieniowe pomysły i nakazy minister edukacji Barbary Nowackiej mocno skrytykowało dwóch radnych gminy Węgierska Górka.

Jak wynika z oficjalnych definicji dieta planetarna to sposób odżywiania opracowany przez międzynarodową komisję EAT-Lancet. Ma zapewnić ludziom zdrowie i jednoczesną ochronę zasobów planety. Główna zasada to przewaga roślin – połowę tego, co na talerzu, powinny stanowić warzywa i owoce. Drugą połowę powinny tworzyć pełnoziarniste produkty zbożowe i białka roślinne. Dieta nie wymaga całkowitej rezygnacji z produktów odzwierzęcych, ale mocno ogranicza mięso. Dopuszcza się spożywanie drobiu, ryb, jaj i nabiału, ale w mniejszych ilościach. Zdaniem pomysłodawców dieta jest korzystna dla zdrowia, pomaga zapobiegać otyłości, cukrzycy typu 2, chorobom serca i nowotworom. Pomysłodawcy twierdzą też, iż jest ona korzystna dla środowiska, bo znacząco obniża emisję gazów cieplarnianych, zmniejsza zużycie wody i gruntów rolnych potrzebnych do produkcji żywności. Dietę obowiązkowo wprowadzono od tego roku szkolnego do szkolnych jadłospisów. Od początku wzbudza ona wiele kontrowersji, także na Żywiecczyźnie. Od części rodziców słyszymy, iż dzieci nie jedzą oferowanych im posiłków albo choćby wypisują się ze szkolnych stołówek. Ostatnio temat poruszono na sesji Rady Gminy Węgierska Górka. Radny Marian Pietrasina stwierdził, iż to próba manipulowania i tresowania dzieci od maleńkości, a to rodzic powinien decydować, co dla jego dziecka jest najlepsze.

– Z jednej strony wprowadza się, według mnie, takie poronione pomysły, ale z drugiej strony nie wycofuje się ze sklepów innych środków, które są szkodliwe dla dzieci, jak napoje, różne batony, wysoko przetworzone produkty. Tu mamy jakieś rozdwojenie jaźni. Szkoła powinna zapewnić odpowiedni procent białka dla dziecka, którego potrzebuje. Na dzieciach nie powinno się eksperymentować, bo mogą być w przyszłości opłakane skutki. Czy to poważne mówić, iż w ten sposób ochronimy klimat? Nie zależy to od nas, ale jakąś presję trzeba wywierać na wyższych władzach, iż takie pomysły są niewłaściwe. Pozbawia się rodziców wpływu na to, co dziecko będzie jadło. Może będzie lepiej, jak będzie głodne i pójdzie sobie potem do sklepu i kupi hot-doga czy hamburgera? I to będzie w porządku? To jest niepoważne traktowanie – grzmiał radny Marian Pietrasina.

I dodał, iż czuje się obrażony przez „panie ministry”.

– Na spotkaniu w Warszawie powiedziały, iż jak ktoś ma konserwatywne poglądy, to jest stary! Ja takie mam i nie czuję się stary. My w gminie Węgierska Górka jesteśmy góralami i szczycimy się tradycją i folklorem. Kiedyś górale mieli zasady. Gdzie są te nasze zasady, którymi się szczycimy? Ja się na to nie godzę i mówię to w imieniu zbulwersowanych rodziców, którzy nie mają odwagi przyjść i powiedzieć tego publicznie. Pewne kierunki, które idą w oświacie, są niewłaściwe. To samo dotyczy obcięcia liczby godzin lekcji religii. choćby w starożytności była etyka, gdzie uczono dzieci i młodzież odpowiednich standardów. A tu co się wprowadza na to miejsce? I potem narzekamy, iż dzieci są złe, niedobre, ale my tak je wychowujemy. Do kogo mamy mieć pretensje, iż młodzież zachowuje się w taki sposób, a nie inny? Sami do siebie, iż pozwalamy na takie sytuacje. Zwracam się do sumień, wartości i tradycji góralskich. Nie powinniśmy na pewne rzeczy pozwolić, milczeć, mieć głowy spuszczone i udawać, iż jest dobrze – przekonywał radny Marian Pietrasina.

Z kolei radny Wojciech Sobel wskazał, iż najlepiej, gdyby minister Barbara Nowacka skupiła się na edukacji, a nie wchodziła w kompetencje dietetyków i sanepidu.

– Od tego jest inna część fachowców, a tu jest takie wprowadzanie na siłę czegoś nowego. Pożyjemy i zobaczymy, jak to będzie funkcjonować. Ogólnie ta dieta planetarna wpisuje się w unijną politykę, aby odsuwać mięso, bo to wszystko jest nieekologiczne, jak i jego produkcja. Na pewno rodzice będą też opiniować dyrektorom te sprawy i o ile będzie to rzeczywiście ze szkodą dla uczniów, to prawdopodobnie poruszą to na zebraniach – mówił Wojciech Sobel.

Głos zabrał Piotr Bryś, dyrektor Szkoły Podstawowej w Węgierskiej Górce.

– Jestem już ponad 20 lat dyrektorem. Przeżyłem wiele reform. Staramy się robić w tej gminie wszystko, żeby te zmiany, które nas dotykają, jak najmniej dotykały dzieci. o ile są zmiany i mamy na to różny pogląd, to musimy to prawo stosować, jakie by ono nie było. Dietę dobieramy tak, aby było białko roślinne i zwierzęce i dzieci jadły tak, jak należy, w ramach tych przepisów, jakie są – stwierdził dyrektor Piotr Bryś.

Idź do oryginalnego materiału