Krewni ze wsi wpadli do nas z wizytą na tydzień piątka w naszej kawalerce. Powitałem ich cały w zielone kropki niby ospa wietrzna. Moja sobota zaczęła się nie od kawy, tylko od telefonu. Na ekranie pojawił się niepokojący napis: Ciocia Wiesia. Krzysiu, czekaj na nas! głos ciotki był tak donośny i radosny, iż budzik mógłby […]