Kontrole w Polsce. Sprzedajesz na Vinted lub OLX? Skarbówka już o tym wie

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Wietrzenie szafy jeszcze nigdy nie wiązało się z takimi emocjami. Do niedawna sprzedaż za małych ubranek dziecięcych czy nietrafionych prezentów w Internecie była prywatną sprawą między sprzedającym a kupującym. Te czasy jednak bezpowrotnie minęły. Od kilku miesięcy popularne platformy, takie jak Vinted, OLX czy Allegro, mają nowy, prawny obowiązek: muszą donosić skarbówce na swoich użytkowników. jeżeli otrzymałeś maila z prośbą o uzupełnienie danych podatkowych i go zignorowałeś, możesz mieć zablokowane środki. Sprawdzamy, kogo dokładnie szuka fiskus i czy jest się czego bać.

Fot. Warszawa w Pigułce

Wielki Brat wszedł do Twojej szafy

Zmiany, które weszły w życie, to efekt unijnej dyrektywy DAC7, którą Polska zaimplementowała do swojego porządku prawnego (choć z opóźnieniem). Cel przepisów jest prosty: uszczelnienie systemu podatkowego i wyłapanie osób, które pod przykrywką „prywatnej wyprzedaży” prowadzą w internecie regularny, niezarejestrowany handel. Urzędnicy wyszli z założenia, iż w sieci kwitnie szara strefa, a budżet państwa traci miliony złotych.

W efekcie, operatorzy platform sprzedażowych przestali być tylko pośrednikami. Stali się, chcąc nie chcąc, informatorami Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Mają obowiązek zbierać dane o sprzedających i raz w roku przesyłać potężne raporty do urzędu skarbowego. jeżeli znajdziesz się w takim raporcie, fiskus dowie się, ile zarobiłeś, co sprzedawałeś i na jakie konto wpłynęły pieniądze.

Magiczne limity: 30 ofert lub 2000 euro. Kiedy wpadasz w sieć?

Najważniejszą informacją dla przeciętnego użytkownika są limity, po przekroczeniu których platforma ma obowiązek zaraportować Twoje działania. Nie każdy sprzedający trafi „na dywanik”. Dyrektywa DAC7 precyzuje, iż dane użytkownika trafiają do skarbówki, jeżeli w ciągu jednego roku kalendarzowego spełni on jeden z dwóch warunków:

  • Zrealizuje 30 lub więcej transakcji sprzedaży (niezależnie od ich kwoty).
  • Łączna wartość jego sprzedaży przekroczy równowartość 2000 euro (czyli około 8600 zł).

Wystarczy więc, iż jesteś aktywną mamą, która w ciągu roku sprzedała 35 ubranek po 10 złotych każde. Zarobiłaś zaledwie 350 złotych, co jest kwotą śmieszną, ale limit ilościowy (30 transakcji) został przekroczony. W świetle prawa, Vinted czy OLX muszą wysłać Twoje dane do Urzędu Skarbowego.

„Blokujemy Twoje pieniądze” – dlaczego platformy żądają PESEL-u?

Wielu użytkowników wpadło w panikę, otrzymując powiadomienia od serwisów z prośbą o podanie numeru PESEL lub daty urodzenia. W internecie zawrzało od teorii spiskowych o wyłudzeniach danych. Tymczasem jest to procedura wymuszona prawem. Platforma musi zidentyfikować podatnika, by móc go poprawnie zaraportować.

Co się stanie, jeżeli zignorujesz te prośby, uznając je za spam? Konsekwencje są bolesne. Zgodnie z przepisami, platforma ma obowiązek zablokować wypłatę Twoich środków oraz uniemożliwić dalszą sprzedaż do momentu uzupełnienia danych. jeżeli więc masz w „portfelu” Vinted kilkaset złotych i nie podasz PESEL-u mimo wezwania, pieniądze te zostaną zamrożone. To nie złośliwość serwisu, a wymóg ustawy.

Raport to nie wyrok. Czy musisz płacić podatek?

Tu dochodzimy do sedna sprawy, które uspokoi większość „niedzielnych sprzedawców”. Fakt, iż Twoje dane trafią do Urzędu Skarbowego, nie oznacza automatycznie, iż musisz zapłacić podatek. Raportowanie to czynność informacyjna. Opodatkowanie to zupełnie inna bajka.

Dla osób prywatnych, które sprzedają swoje używane rzeczy, najważniejsze są dwie zasady, które zwalniają z podatku:

  1. Zasada 6 miesięcy: jeżeli sprzedajesz rzecz, którą posiadasz dłużej niż pół roku (licząc od końca miesiąca zakupu), nie płacisz podatku dochodowego, niezależnie od kwoty sprzedaży. Sprzedajesz stary rower, wózek czy kolekcję płyt po latach? Fiskusowi nic do tego.
  2. Brak zysku: jeżeli sprzedajesz rzecz przed upływem pół roku, ale taniej niż ją kupiłeś, również nie płacisz podatku (bo nie osiągnąłeś dochodu). Kupiłeś kurtkę za 300 zł, nie pasowała, sprzedałeś po miesiącu za 200 zł? Jesteś stratny, więc podatku nie ma.

Problem pojawia się tylko wtedy, gdy prowadzisz regularny handel (kupujesz taniej, by sprzedać drożej) lub sprzedajesz z zyskiem rzeczy nowe (przed upływem 6 miesięcy). Wtedy urzędnicy, mając raport z platformy, mogą łatwo porównać go z Twoim PIT-em i zapytać: „Gdzie są te pieniądze?”.

Co to oznacza dla Ciebie?

Wprowadzenie dyrektywy DAC7 zmienia zasady gry, ale nie powinno paraliżować zwykłych użytkowników. Oto co musisz zrobić, by spać spokojnie:

Po pierwsze, nie ignoruj komunikatów od platformy. jeżeli Vinted lub OLX prosi Cię o uzupełnienie danych w formularzu DAC7, zrób to. W przeciwnym razie stracisz dostęp do swoich pieniędzy na długie tygodnie. To nie jest próba wyłudzenia (choć zawsze sprawdzaj, czy jesteś na prawdziwej stronie serwisu!), ale konieczność prawna.

Po drugie, zachowaj zdrowy rozsądek, jeżeli „czyścisz szafę”. choćby jeżeli sprzedasz 100 rzeczy i trafisz do raportu, Urząd Skarbowy prawdopodobnie nie wezwie Cię na przesłuchanie, jeżeli są to używane ubrania o niskiej wartości. Systemy analityczne KAS szukają anomalii – np. kogoś, kto sprzedaje 50 nowych telefonów albo setki par butów w różnych rozmiarach. To są cechy działalności gospodarczej.

Po trzecie, zbieraj dowody (jeśli możesz). W idealnym świecie warto trzymać paragony zakupu droższych rzeczy (elektronika, markowe torebki). jeżeli za dwa lata sprzedasz je na Allegro i fiskus zapyta o źródło pochodzenia, paragon potwierdzi, iż przedmiot był Twoją własnością dłużej niż 6 miesięcy. W przypadku drobnych ubrań wystarczy zwykle historia Twoich zakupów lub zdroworozsądkowe wyjaśnienie.

Po czwarte, uważaj na rękodzieło. jeżeli robisz na drutach swetry, malujesz obrazy lub tworzysz biżuterię i sprzedajesz to regularnie na platformach, raport DAC7 może być dla Ciebie groźny. Dla urzędu jest to działalność zarobkowa, która powinna być zarejestrowana (np. jako działalność nierejestrowana) i opodatkowana. Tu tłumaczenie „to tylko hobby” może już nie wystarczyć, gdy czarno na białym widać stały strumień przychodów.

Idź do oryginalnego materiału