Koniec wakacji to początek sezonu dla mnie. Uwielbiam wyjeżdżać we wrześniu i październiku

natemat.pl 9 godzin temu
Choć nie jestem matką, to tak jak wszyscy rodzice cieszę się na nadejście roku szkolnego. Dlaczego? Bo oznacza to koniec sezonu wyjazdowego, a wraz z nim zaczynają gwałtownie znikać turyści-egoiści, których od lat unikam, jak tylko mogę.


Myślałam, iż po latach wyjazdów i czterech jako dziennikarka podróżnicza, widziałam już wszystko w wykonaniu turystów. Roznegliżowane turystki w zabytkowym centrum, wulgarni Polacy i tony śmieci zostawiane na plażach i szlakach. Opisywałam to nie raz, ale w tym roku stopień egoizmu podróżnych przekroczył moim zdaniem dopuszczalne granice. I właśnie dlatego cieszę się z zakończenia wakacji. We wrześniu i październiku tego wszystkiego, zwłaszcza za granicą, jest po prostu mniej.

Koniec z biegającymi "bombelkami". Można plażować we względnym spokoju


Wrzesień to idealny moment na wyjazdy plażowe. Rodziny z dziećmi czasami pojawiają się w kurortach z all inclusive jeszcze w pierwszym tygodniu września. Później pociechy wracają do szkół, rodzice do pracy, a w wielu miejscach robi się luźniej, a przede wszystkim spokojniej.

Różnicę czuć natychmiast. Na plażach nikt nie sypie piachem w oczy, ani nie krzyczy do rodziców. Na stołówce nie trzeba aż tak uważnie patrzeć pod nogi, bo maluchy trzymają się mamy i taty, a starszych dzieci nie ma, bo są już w szkolnych ławkach. A równocześnie nie trzeba martwić się o pogodę.

Turcja, Grecja czy Malta przez cały czas gwarantują temperatury powyżej 25 st. C, a choćby upały. Podobnie jest w Hiszpanii. Nieco chłodniej jest już na Bałkanach, czyli w Chorwacji, Albanii czy Bułgarii, bo tam temperatura wynosi ok. 20-24 st. C. Jednak taka aura znacznie bardziej sprzyja zwiedzaniu.

Nieco chłodniejsza pogoda nie jest już atrakcyjna dla wielu polskich turystów, których spotkanie na urlopie nie zawsze jest przyjemne. Wyjeżdżając po sezonie, zapomniałam już o tym, iż część naszych podróżnych potrafi zachowywać się bardzo wulgarnie. Wiele do życzenia pozostawia również podejście niektórych do lokalnych przepisów, ale i kultury.

We wrześniu grilla na plaży w Chorwacji już się nie odpala. A przynajmniej taką mam nadzieję. Ten rodzaj turystów podróżuje głównie w lipcu i sierpniu, a jesienią jest ich coraz mniej. Ich miejsce zajmują ci, którzy chcą naprawdę coś odkryć i doświadczyć odwiedzanych miejsc.

Bez tłumów i z niższymi cenami. Wakacje w październiku to idealny moment


Wrzesień lubię wykorzystywać na wyjazdy w polskie góry. W wakacje jest zdecydowanie za gorąco, a dodatkowo pogoda jest nieprzewidywalna i potrafi zaskoczyć burzą, która krzyżuje plany. Wrzesień jest zdecydowanie chłodniejszy i stabilniejszy, choć w wyższych partiach można trafić już na śnieg. Dodatkowym plusem bywają puste szlaki w tygodniu, choć z tym akurat bywa różnie. Jak będzie w tym roku, dam znać po powrocie z Karkonoszy.

Moim ulubionym miesiącem na jesienne zagraniczne wyjazdy jest natomiast październik. Wtedy Polacy skupiają się na grzybobraniu, ceny biletów gwałtownie spadają, a pogoda w Europie najczęściej jest daleka od upałów. Mogę wtedy poświęcić czas na zwiedzanie bez kolejek i tłumów. Chyba iż wybiorę Barcelonę lub Rzym. Tam zawsze jest dość tłoczno i na brak kolejek nie ma co liczyć.

Ceny wyjazdów w październiku spadają wyraźnie w porównaniu do tego, co biura podróży, ale i linie lotnicze oferują jeszcze we wrześniu. O wakacjach choćby nie mówiąc. W tym roku właśnie w październiku planuję podróż do Chorwacji. Na miejscu przez cały czas powinno być ok. 18 st. C, a ja w planach mam przede wszystkim zwiedzanie, a nie plażowanie. jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to o tej wyprawie przeczytacie na naTemat, a może choćby posłuchacie w podcaście kierunek:PODRÓŻE.

Moje wakacje zaczynają się jesienią. Wam także to polecam


Październik to idealny czas na wyjazd na Cypr, gdzie temperatury przez cały czas sięgają ok. 25 st. C i można się kąpać w morzu. W Turcji macie wówczas pogodową loterię, bo może być ciepło i słonecznie, ale jednak jest to początek pory deszczowej. o ile szukacie wtedy opcji na przedłużenie lata, wybierzcie się do Tunezji lub Egiptu. Tam przez cały czas będzie bardzo ciepło.

Po sezonie wakacyjnym wyjeżdżam od lat, bo znajduję wtedy to, czego szukam – spokój, interesujące miejsca i nowe smaki. Nie widzę natomiast tłumów turystów, braku szacunku dla lokalnej kultury, czy całego tego egoizmu i zadufania, które opisuję w sezonie. I mam nadzieję, iż tak już zostanie.

Idź do oryginalnego materiału