Teraz pojawiła się kolejna, która wywołuje duże emocje w internecie. Pastor z Republiki Południowej Afryki twierdzi, iż poznał dokładną datę niezwykłego wydarzenia zapowiadanego w Biblii. Według jego słów ma ono nastąpić już 12 lub 13 października 2026 roku. Co ciekawe, ten sam duchowny wcześniej ogłaszał podobne proroctwa, które okazały się błędne.
Koniec świata już w październiku? Pastor ogłosił nową przepowiednięZaledwie kilka dni dzieli nas od daty, którą południowoafrykański kaznodzieja Joshua Mhlakela wskazuje jako moment przełomowego wydarzenia w dziejach ludzkości. Duchowny ponownie znalazł się w centrum zainteresowania mediów po tym, jak ogłosił, iż otrzymał kolejne objawienia dotyczące przyszłości.
Według jego najnowszych twierdzeń w dniach 12–13 października 2026 roku ma dojść do tak zwanego pochwycenia wierzących. Jest to wydarzenie, które w niektórych nurtach chrześcijaństwa oznacza zabranie wyznawców Chrystusa z Ziemi do nieba przed nadejściem okresu wielkich cierpień i chaosu.
Choć w medialnych doniesieniach wydarzenie to bywa określane jako koniec świata, w rzeczywistości nie jest ono tożsame z natychmiastowym zniszczeniem naszej planety. Stanowi element określonych interpretacji biblijnych proroctw dotyczących czasów ostatecznych.
Mhlakela zapewnia jednak, iż tym razem wyznaczona przez niego data jest ostateczna. Przekonuje również, iż nie ustalił jej samodzielnie, ale otrzymał wskazówki podczas nadprzyrodzonych wizji.
Twierdzi, iż ukazali mu się Bóg i Jezus. Wskazał dwa konkretne dniHistoria niezwykłych doświadczeń pastora ma sięgać 2018 roku. To właśnie wtedy, według jego relacji, po raz pierwszy miał zobaczyć Jezusa Chrystusa w wizji, która zapowiadała przyszłe wydarzenia.
Kaznodzieja twierdzi, iż kolejne objawienia pozwoliły mu dokładniej określić moment pochwycenia wierzących. Swoje przekonania przedstawiał w filmach publikowanych w internecie oraz podczas wywiadów.
Jak informuje brytyjski „Daily Mail”, pastor powiązał najnowszą przepowiednię z żydowskim Świętem Trąb, znanym jako Rosz ha-Szana.
Według jego interpretacji prawidłowy termin tego święta powinien przypadać około miesiąca później, niż wskazuje tradycyjny kalendarz żydowski.
Na tej podstawie uznał, iż 12 i 13 października są dniami, w których wierzący mają zostać zabrani do nieba.
Pastor mówił także o kolejnych wizjach i znakach, które jego zdaniem potwierdzają te obliczenia. Nie przedstawił jednak żadnych możliwych do zweryfikowania dowodów, które potwierdzałyby prawdziwość przepowiedni.
Wcześniej również zapowiedział koniec świata. Niektórzy ludzie sprzedawali majątekNajbardziej zaskakujące jest to, iż Joshua Mhlakela nie po raz pierwszy ogłasza konkretną datę biblijnego wydarzenia.
W 2025 roku duchowny przekonywał, iż pochwycenie wierzących nastąpi 23 lub 24 września. Zapowiedź gwałtownie rozprzestrzeniła się w mediach społecznościowych, wywołując zarówno ogromne zainteresowanie, jak i krytykę.
Część jego zwolenników potraktowała ostrzeżenie niezwykle poważnie.
Według zagranicznych mediów niektórzy wierzący mieli sprzedawać domy, samochody, a choćby rezygnować z pracy. Byli przekonani, iż dotychczasowe życie niedługo przestanie mieć znaczenie.
Kiedy wyznaczony termin minął i nic się nie wydarzyło, pastor nie wycofał się ze swoich twierdzeń. Później wskazywał kolejne daty, które również się nie sprawdziły.
Teraz ponownie zapewnia, iż poznał prawdziwy termin zapowiadanego wydarzenia.
Dlaczego poprzednia przepowiednia się nie sprawdziła? Pastor ma wyjaśnienieNiepowodzenie wcześniejszych przewidywań nie zmieniło przekonań kaznodziei.
Mhlakela tłumaczy, iż wcześniejsze daty nie były zwykłymi pomyłkami. Według niego Bóg miał odroczyć wydarzenie, aby dać ludziom dodatkowy czas na nawrócenie i przygotowanie się na nadejście czasów ostatecznych.
Duchowny powołuje się przy tym na własną interpretację fragmentów Pisma Świętego dotyczących wielkiego ucisku.
Jego zdaniem jest to okres wyjątkowych cierpień, który ma poprzedzać ponowne przyjście Jezusa Chrystusa.
Najnowszą datę pastor wiąże z rzekomymi błędami w obliczeniach kalendarzowych. Uważa, iż święto, z którym łączy swoje proroctwo, powinno w rzeczywistości przypadać w październiku.
Takie wyjaśnienie budzi jednak poważne wątpliwości. W oficjalnym kalendarzu żydowskim Rosz ha-Szana w 2026 roku obchodzono we wrześniu, a nie w połowie października.
Czy naprawdę grozi nam koniec świata 12 lub 13 października?Nowa przepowiednia pastora spotkała się ze sceptycznymi reakcjami. Krytykują ją również niektórzy chrześcijańscy duchowni, którzy przypominają, iż Biblia nie pozwala człowiekowi wyznaczyć dokładnego momentu powtórnego przyjścia Chrystusa.
Nie istnieją również żadne wiarygodne dowody naukowe wskazujące, iż 12 lub 13 października 2026 roku miałoby dojść do globalnej katastrofy albo końca świata.
Przepowiednia Joshuy Mhlakeli opiera się wyłącznie na jego osobistych przekonaniach, relacjach o wizjach i własnych interpretacjach religijnych.
Warto również pamiętać, iż historia zna wiele podobnych zapowiedzi. Poszczególni kaznodzieje i samozwańczy prorocy wielokrotnie wskazywali konkretne dni, w których świat miał przestać istnieć. Wszystkie dotychczasowe daty minęły bez zapowiadanej apokalipsy.
Najnowsze słowa południowoafrykańskiego pastora należy zatem traktować jako niepotwierdzoną przepowiednię, a nie rzeczywiste ostrzeżenie przed nadchodzącym zagrożeniem.













