Koniec pewnej epoki w Nowym Sączu? Kultowy Cocktailbar na sprzedaż. Właściciel nie kryje rozgoryczenia

miastons.pl 5 godzin temu

To miejsce zna niemal każdy sądeczanin. Pączki z różą, kawa mrożona i smak, który od lat pozostaje niezmienny. Teraz nad przyszłością jednego z najbardziej rozpoznawalnych lokali w centrum Nowego Sącza zawisł znak zapytania. Kamienica przy ulicy Wałowej, w której działa Nowy Cocktailbar, została wystawiona na sprzedaż. Jej właściciel, 73-letni Wincenty Żygadło, nie ukrywa rozczarowania sytuacją na sądeckiej starówce. Mówi o rosnących kosztach, braku wsparcia dla przedsiębiorców i centrum miasta, które jego zdaniem powoli zamiera.

Kultowy Cocktailbar na sprzedaż. Co dalej z lokalem przy Wałowej?

Dla wielu mieszkańców Nowego Sącza Cocktailbar to znacznie więcej niż zwykła cukiernia. To miejsce spotkań, wspomnień i smaków, które towarzyszą kolejnym pokoleniom sądeczan. Szczególnie w Tłusty Czwartek przed lokalem ustawiają się miłośnicy tradycyjnych pączków. Popularnością cieszą się również wypieki z bitą śmietaną oraz charakterystyczna kawa mrożona.

Dlatego informacja o wystawieniu na sprzedaż kamienicy przy ulicy Wałowej, wraz z działającym w niej lokalem, wzbudziła niepokój. Czy Nowy Cocktailbar zniknie z gastronomicznej mapy miasta?

Jak wynika z informacji przekazanych przez właściciela w rozmowie z „Gazetą Krakowską”, decyzja o sprzedaży nieruchomości jest konsekwencją coraz trudniejszych warunków prowadzenia działalności gospodarczej w centrum Nowego Sącza.

„Sądecka starówka umiera”. Mocne słowa przedsiębiorcy

Wincenty Żygadło, wieloletni właściciel Cocktailbaru, nie ukrywa rozgoryczenia. Jak podkreśla, problemy zaczęły narastać po pandemii, a kolejne podwyżki kosztów działalności tylko pogorszyły sytuację.

– Problemy rozpoczęły się po pandemii i w zasadzie nie udało się z nich do teraz wyjść. Jest to związane z rosnącymi kosztami dla gastronomii. Między innymi tymi ponoszonymi za media. Wszystko strasznie podrożało – mówi przedsiębiorca, cytowany przez „Gazetę Krakowską”.

Właściciel zwraca uwagę, iż prowadzenie gastronomii na sądeckiej starówce wiąże się z coraz większymi wydatkami. Wymienia między innymi opłaty za ogródki letnie, koszty mediów oraz inne obciążenia, które w skali całego roku stanowią poważny wydatek.

– Kiedyś, dawno temu myślałem, iż jak będę miał zakłady w tym miejscu, to będę mocny. Nie będę miał żadnych problemów. Dziś o nas nikt się nie martwi – przyznaje.

73-letni właściciel mówi: „Nie chcę walczyć jak Syzyf”

W wypowiedziach Wincentego Żygadły wybrzmiewa nie tylko ekonomiczny rachunek, ale również osobiste rozczarowanie kondycją centrum Nowego Sącza.

Przedsiębiorca przyznaje, iż wielokrotnie zgłaszał problemy dotyczące stanu infrastruktury oraz przedstawiał pomysły na ożywienie starówki. Jego zdaniem nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów.

– Może wybrzydzam. Wiem, iż najłatwiej się krytykuje, ale boli mnie, kiedy idę ulicą, a płytki ruszają się pod moimi nogami. Zgłaszałem to i swoje pomysły na ożywienie starówki i nic się nie zmienia – mówi właściciel.

– Sądecka starówka umiera, rosną ceny wszystkiego i nikt nie przejmuje się naszym losem. Mam 73 lata i nie chcę walczyć jak Syzyf, bo ciągle przegrywam. Stąd taka decyzja – dodaje w rozmowie z „Gazetą Krakowską”.

To gorzkie podsumowanie sytuacji przedsiębiorcy, który przez lata wiązał swoją działalność z historycznym centrum Nowego Sącza.

Stary Cocktailbar przy Lwowskiej pozostaje. To ważna wiadomość

Jest jednak również dobra wiadomość dla miłośników sądeckich słodkości.

Stary Cocktailbar przy ulicy Lwowskiej nie jest zagrożony zamknięciem. Jak wynika z informacji przekazanych przez właściciela, lokal ma przez cały czas funkcjonować, niezależnie od ewentualnej sprzedaży kamienicy przy Wałowej.

Oznacza to, iż mieszkańcy wciąż będą mogli odwiedzać znane od lat miejsce, zamówić tradycyjnego pączka i napić się charakterystycznej kawy mrożonej.

Niepewna pozostaje natomiast przyszłość Nowego Cocktailbaru przy Wałowej. Samo wystawienie nieruchomości na sprzedaż nie oznacza jeszcze definitywnego zamknięcia lokalu, ale pokazuje skalę problemów, z jakimi mierzy się jego właściciel.

Co dalej z sądecką starówką?

Historia Cocktailbaru wywołuje szersze pytanie o przyszłość centrum Nowego Sącza. Rosnące koszty prowadzenia działalności, kondycja lokalnego handlu i gastronomii oraz atrakcyjność starówki dla mieszkańców i odwiedzających to problemy, które wymagają długofalowych rozwiązań.

Słowa Wincentego Żygadły są głosem przedsiębiorcy, który przez lata współtworzył gastronomiczny charakter miasta, a dziś otwarcie mówi o zmęczeniu i rozczarowaniu.

Czy sądecka starówka potrafi jeszcze odzyskać dawną energię? I czy miasto znajdzie sposób, aby zatrzymać w centrum lokale, które od pokoleń stanowią część jego tożsamości?

Jedno jest pewne – dla wielu sądeczan Cocktailbar to nie tylko pączki i kawa mrożona. To kawałek historii Nowego Sącza, którego szkoda byłoby stracić.

Źródło: Gazeta Krakowska (GK), wypowiedzi Wincentego Żygadły.

Idź do oryginalnego materiału