Moda na różne diety i sposoby odżywiania to już niemal chleb powszedni. Były posty detoksykacyjne, wyzwania sokowe i wiele innych. Teraz przyszedł czas na trend o wdzięcznej nazwie "eat your skincare", czyli w dosłownym tłumaczeniu "jedz swoją pielęgnację". Już zdobył ogromną popularność w sieci. Nie mogliśmy przejść obok niego obojętnie, więc zapytaliśmy o opinię ekspertkę.
REKLAMA
Zobacz wideo To Wendzikowska zawsze ma w lodówce. Kiwi to dopiero początek
Monika Rusinek, dietetyczka kliniczna z Self Esteem Clinic, przyznaje, iż to nie jest chwilowa moda, która zaraz minie. Trend jedzenia z myślą o wyglądzie skóry według jej obserwacji rośnie w siłę i jest świetnym przykładem, jak dieta staje się nowym rytuałem pielęgnacyjnym. - To zmiana myślenia. Coraz więcej osób rozumie, iż naturalne glow zaczyna się od środka. Od tego, czy dostarczamy skórze składników, które realnie wspierają syntezę kolagenu, redukują stres oksydacyjny i wyciszają stan zapalny - zaznaczyła na wstępie naszej rozmowy.
"Jedzenie dla skóry" to nie restrykcyjna dieta. To świadomość w komponowaniu posiłków
Zmęczona cera i ziemisty koloryt skóry to coś, z czym walczy wiele z nas. Nie zdajemy sobie sprawy, iż zamiast kamuflować niedoskonałości poprzez nakładanie kolejnych warstw kosmetyków i skupiając się jedynie na powierzchownym działaniu, możemy zadbać o kondycję skóry od wewnątrz. Świadome komponowanie posiłków może sprawić, iż cera się zregeneruje, odzyska jędrność, elastyczność i promienny blask, a procesy starzenia zwolnią. - Zamiast tuszować zmęczoną cerę, karmimy ją. Zamiast maskować niedoskonałości, regulujemy glikemię, ograniczamy cukier rafinowany i wspieramy regenerację od środka. To inwestycja w biologiczną jakość skóry - przyznała dietetyczka.
Co jeść, żeby mieć ładną cerę? Składniki, które zdziałają wiele dobrego
W teorii trend "jedzenia dla skóry" brzmi pięknie. Ale co z praktyką, gdy przychodzi do zrobienia codziennych zakupów spożywczych? Co włożyć do koszyka? Według Moniki Rusinek powinniśmy się skupić na produktach, które odżywiają mikrobiotę (mikroflorę), wspierają produkcję kolagenu i chronią skórę przed stresem oksydacyjnym. W codziennym menu warto więc uwzględnić:
Błonnik, gdyż odżywia jelita i wspiera oś jelito-skóra.
Pełnowartościowe białko, bo jest fundamentem dla naturalnego kolagenu.
Polifenole np. punikalagina z granatu, antocyjany z jagód, katechiny z zielonej herbaty działają jak tarcza antyoksydacyjna.
Kwasy omega-3, które wzmacniają barierę lipidową i redukują stany zapalne.
- Wybieraj produkty "bez składu". Co to znaczy? Im krótsza lista składników, tym lepiej. Dorsz to po prostu ryba. Burak to burak. Bez dodatków, bez wzmacniaczy smaku, bez konserwantów. Naturalne, jak najmniej przetworzone jedzenie to fundament zdrowej, promiennej skóry - przyznała.
Kolor, elastyczność i ochrona przed starzeniem. Te elementy mają wpływ na wygląd skóry
- Na wygląd skóry najsilniej wpływają składniki o działaniu przeciwutleniającym i regenerującym. To one znacząco spowalniają oznaki starzenia i zwiększają jej elastyczność. Należą do nich m.in. polifenole (czyli naturalne związki roślinne o silnym działaniu ochronnym), witaminy C, E i A, cynk, zdrowe tłuszcze omega-3 i omega-6 (w tym GLA), ceramidy (naturalne "cementy" skóry), karotenoidy oraz hydrolizowany kolagen - podkreśliła ekspertka.
Karotenoidy obecne m.in. w marchwi, dyni czy pomidorach działają niczym naturalny filtr przeciwsłoneczny. Wspierają zdrowy koloryt skóry i chronią ją przed promieniowaniem UV. Polifenole z zielonej herbaty, granatu i jagód pobudzają z kolei organizm do produkcji enzymów antyoksydacyjnych, co może zwiększyć ochronę kolagenu. Według dietetyczki choćby o 25 proc. - To one pomagają neutralizować wolne rodniki, czyli cząsteczki przyspieszające proces starzenia się skóry - zadeklarowała. Hydrolizowany kolagen z ryb lub wołowiny (min. 5 g dziennie) poprawia elastyczność i nawilżenie skóry, a zdrowe tłuszcze omega-3 i omega-6 z ryb (łosoś, makrela, sardynki), siemienia lnianego lub oleju z wiesiołka, wspierają regenerację i redukują stany zapalne.
Jelita jako tajna broń skóry. To w nich zaczyna i kończy się wszystko
Dietetyczka zaznacza również, jak ogromny wpływ na wygląd naszej cery ma kondycja jelit. - Zdrowa mikroflora jelitowa wpływa bezpośrednio na tzw. oś jelito-skóra, czyli połączenie między kondycją jelit a wyglądem cery. Gdy jelita funkcjonują prawidłowo, zmniejsza się poziom stanów zapalnych w organizmie, poprawia się nawilżenie skóry, redukują się wypryski, a cera odzyskuje naturalny blask - ujawnia.
Jednocześnie rekomenduje, aby włączyć do diety produkty fermentowane np. kiszoną kapustę, ogórki, buraki, które dostarczają probiotyków i prebiotyków, które odżywiają mikrobiom. Dodatkowo warto sięgać po warzywa, które wspierają oczyszczanie organizmu i pracę gospodarki hormonalnej. - Brokuł to prawdziwy hit dla wątroby. Zawiera on sulforafan, naturalny związek roślinny o silnym działaniu ochronnym. Pomaga zmniejszać stany zapalne w organizmie, wspiera pracę wątroby, czyli naszego głównego "filtra", oraz chroni komórki przed tzw. stresem oksydacyjnym, czyli procesem przyspieszającym starzenie. Dodatkowo może wspierać prawidłowy poziom cholesterolu - wyjaśniła dietetyczka.
Czego nie jeść, żeby mieć ładną cerę? Cukier i tłuszcze trans to największy wróg skóry
Według Moniki Rusinek największym zagrożeniem dla skóry są cukier rafinowany i tłuszcze trans. Nadmiar cukru przyspiesza glikację, czyli proces "przyklejania się" cukru do kolagenu, przez co skóra traci jędrność i szybciej się starzeje. - Chociaż dla wielu z nas to duże wyzwanie, ograniczenie cukru to jedna z najprostszych i najskuteczniejszych strategii spowalniania starzenia się skóry - przyznała.
Tłuszcze trans obecne szczególnie w fast foodach czy margarynach nasilają stany zapalne, osłabiają barierę ochronną skóry i przyspieszają fotostarzenie. Zamiast nich lepiej wybierać naturalne tłuszcze: awokado, oliwę z oliwek, orzechy lub tłuste ryby.
Zdrowa dieta, zdjęcie ilustracyjneZdrowa dieta, zdjęcie ilustracyjne. Fot. pexels.com / Catscoming
Codzienne posiłki dla naturalnego blasku. Co jeść zgodnie z filozofią "eat your skincare"?
Aby wspierać blask skóry, każdy posiłek powinien zawierać:
około 30 g białka (ryby, jaja, mięso, strączki),
warzywa i owoce bogate w antyoksydanty (np. granat, jagody, kolorowe warzywa, zieloną herbatę),
zdrowe tłuszcze (oliwa z oliwek, awokado, GLA z oleju wiesiołka lub ogórecznika),
błonnik, który spowalnia wchłanianie glukozy i odżywia mikrobiom (produkty zbożowe, rośliny strączkowe, nasiona i orzechy).
Pomocne będzie też trzymanie się stałych godzin spożywania posiłków i stosowanie przerw 3-4 godziny między nimi. To wpłynie na ustabilizowanie glikemii. Popularny post przerywany, czyli nocna przerwa od jedzenia trwająca od 10 do 12 godzin, również pozwoli jelitom na zregenerowanie się, a co za tym idzie, wpłynie na poprawę kondycji skóry. - To wystarczający czas, aby aktywować MMC (migrating motor complex), czyli "miotełkę" wymiatającą resztki pokarmowe z jelit oraz ustabilizować glikemię w nocy, zamiast angażować organizm w ciągłe trawienie - dodaje Rusinek.
Już po 4 tygodniach będzie można zauważyć poprawę nawilżenia, elastyczności i tzw. naturalnego blasku w lustrze. Dietetyczna przyznała, iż nie rekomenduje dłuższych przerw w jedzeniu każdemu. - Nie u każdego będą korzystne, ponieważ mogą nasilać stres metaboliczny, powodować epizody hipoglikemii, czyli gwałtownego spadku poziomu glukozy, i podnosić poziom kortyzolu, co paradoksalnie może pogarszać kondycję skóry - ostrzegła na koniec.
Czy zauważasz wpływ diety na wygląd swojej skóry? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.












