
POSŁUCHAJ
Emeryt, pan Kazimierz Główka, zakończywszy zakupy na bazarze na Pl. Szembeka jak zwykle skierował swe kroki w stronę straganu pana Eustachego Mordziaka, kupca bieliźnianego, swojego dobrego znajomego i ulubionego rozmówcy.
– Serdecznie witam i o zdrowie pytam…
– I feel good and you? – odparł Eustachy.
Pana Kazimierza wbiło w ziemię.
– Że co proszę?
– Wybiegam przyszłości na spotkanie panie Kaziu.
– Nic nie rozumiem, może pan jaśniej?
– No, nie wierzę, iż pan gazet nie czyta i telewizji nie ogląda. Przecież Amerykanie do nas zjeżdżają?
– Wszyscy?
– Co pan… O żołnierzach mówię. Bazę mają tu zakładać. Stałą.
– Gdzie „tu”? W Rembertowie, tam, gdzie Ruskie stacjonowali? Tam teraz nasze wojsko stoi. Z nimi akurat nie radziłbym Amerykanom zaczynać, bo to kozaki są.
– W jakim Rembertowie? Do Polski przyjeżdżają, jako takiej, a gdzie konkretnie to się jeszcze zobaczy. Im trzeba będzie całkiem nowe miasteczko wybudować – ze szkołami, biurami, bo z całym taborem mają zjechać. Znaczy z kobitami i dziećmi też.
– I bardzo dobrze, przynajmniej coś nowego pojawi się w naszej krainie pszenno-buraczanej.
– Owszem, „gość w dom, Bóg w dom” tylko kłopot też jest. „Bóg w dom”, ale jaki?
– Jak to jaki? Wiadomo.
– Właśnie nie bardzo. A jak nam mormonów jakichś przyślą, baptystów, metodystów, luteran, prezbiterian, kwakrów albo innych amiszów? Co z tym zrobimy?
Jak na takim morzu wzburzonym naszą tradycję w stanie nietkniętym zachować?
– Od nas samych wszystko zależy. Wiarę gorącą trzeba mieć, charakter niezłomny i wytrzymałość niezbędną.
– I to wystarczy, żeby polskiej duszy nie zaprzedać naszym obrońcom kochanym i sojusznikom najlepszym?
– A czym więcej Wałęsa dysponował, gdy z Jelcynem negocjował wypad z Polski?
– No, ale to był Wałęsa…
– My też damy radę, przerobimy Amerykańców na nasze kopyto, przekona się pan. Owszem, po wszystkim on miał kaca jak z Warszawy do Gdańska, ale trudno. Jak trzeba się poświęcić, to trzeba. Byle zagrychy nie zabrakło.
– Fakt, musimy to zrobić, bo jak mawiał Churchill: „Naród, który zapomniał o swojej przeszłości, traci przyszłość”.
Szaser
Co tam panie na Pradze
Mieszkaniec – gazeta mieszkańców Warszawy










