Popołudnie na działce, pielenie grządek, spacer z wnukami po parku albo chwila odpoczynku na ławce pod drzewem. Dla wielu osób w dojrzałym wieku to zwykły, spokojny rytm dnia. I właśnie w takich okolicznościach najczęściej dochodzi do spotkania z kleszczem. Choć powszechnie uważa się, iż pasożyt zagraża głównie dzieciom, dane epidemiologiczne mówią co innego. W polskiej analizie zachorowań na boreliozę z lat 2015-2019 najwyższą zapadalność odnotowano u osób po pięćdziesiątce, ze szczytem w grupie 65-69 lat. Skąd taka zależność? Odpowiedź okazuje się zaskakująco prosta.
Skóra, na której kleszcz łatwo się ukrywa
Z biegiem lat skóra wyraźnie się zmienia. Staje się cieńsza, pojawiają się przebarwienia, plamy starcze, drobne brodawki i naczynka. Na takim tle ciemny punkcik niemal znika. A trzeba pamiętać, iż nimfa kleszcza mierzy zaledwie 0,8-1,5 mm, czyli mniej niż główka od szpilki. Bez okularów i dobrego światła naprawdę trudno ją wypatrzyć. Do tego dochodzi słabsze czucie. Ślina pajęczaka zawiera substancje znieczulające, więc samo wkłucie jest bezbolesne, a u osoby starszej choćby późniejsze swędzenie bywa niezauważalne. Mechanizm ten szczegółowo tłumaczy poradnik o tym, dlaczego u starszych osób wkłucie kleszcza łatwiej przeoczyć, w którym omówiono też problem ograniczonej ruchomości – trudno przecież samodzielnie obejrzeć plecy, kark czy zgięcia kolan.
Park, skwer, przydomowy trawnik
Wiele osób zakłada, iż skoro nie chodzi do lasu, problem kleszczy ich nie dotyczy. To błąd. Pajęczaki świetnie radzą sobie na terenach zielonych w obrębie miast – wystarczy im wysoka trawa, krzewy i odrobina wilgoci. Chętnie przenoszą je jeże, ptaki czy drobne gryzonie, dzięki którym pasożyty trafiają dosłownie pod blok. Dobrze pokazuje to tekst o aktywności kleszczy w miejskich parkach, na skwerach i osiedlowych trawnikach. Szczególnie ryzykowna bywa praca w ogrodzie. Grabienie liści, przycinanie żywopłotu czy klęczenie przy rabatach to sytuacje, przed którymi rzadko ktoś sięga po środek odstraszający. A szkoda.
Co pamiętamy z dawnych lat, a co dziś wiadomo
Seniorzy nierzadko opierają się na wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Część tych porad niestety nie wytrzymuje zderzenia z faktami. Kleszcze nie spadają z drzew i nie skaczą – czekają na trawach oraz niskich krzewach, zwykle nie wyżej niż półtora metra nad ziemią. Nie znikają też zimą: aktywność wykazują już przy temperaturze około 5°C, więc ciepły marzec czy listopad wcale nie oznacza spokoju. Wyjątkowo szkodliwy jest zwyczaj smarowania pasożyta masłem, olejem lub spirytusem. Podrażniony kleszcz może wtedy zwrócić treść pokarmową do ranki, co zwiększa ryzyko zakażenia. Więcej przykładów zebrano w zestawieniu mitów o kleszczach, w które wciąż wierzymy – lektura przyda się zresztą całej rodzinie.
Wieczorny przegląd – nawyk, który warto wprowadzić
Najskuteczniejszą ochroną pozostaje regularna kontrola skóry. Po powrocie z działki czy spaceru warto poświęcić jej kilka minut, najlepiej przy wieczornej toalecie. W praktyce sprawdzają się proste zasady:
- oglądanie ciała przy jasnym świetle i w okularach do czytania,
- korzystanie z lusterka przy kontroli pleców, karku i okolic za uszami,
- zwracanie uwagi na każdy nowy ciemny punkt, którego wcześniej nie było,
- poproszenie bliskiej osoby o sprawdzenie trudno dostępnych miejsc,
- zanotowanie daty, jeżeli do wkłucia jednak doszło.
Objawy, które łatwo zrzucić na karb wieku
Zmęczenie, bóle stawów, sztywność karku, stan podgorączkowy – u osoby starszej takie dolegliwości często tłumaczy się reumatyzmem albo zmianą pogody. Tymczasem mogą świadczyć o chorobie odkleszczowej, zwłaszcza jeżeli kilka tygodni wcześniej doszło do kontaktu z pasożytem. Badania wskazują ponadto, iż u seniorów rumień wędrujący częściej występuje w postaci mnogiej, czyli w kilku miejscach jednocześnie, i utrzymuje się dłużej niż u młodszych pacjentów. Każda powiększająca się czerwona plama powinna skłonić do wizyty u lekarza rodzinnego. Przy okazji warto wspomnieć o przyjmowanych lekach i chorobach przewlekłych, bo mogą one zmieniać obraz zakażenia.
Jak usunąć kleszcza, gdy dłonie nie są już tak pewne
Zwykła pęseta kosmetyczna nie jest najlepszym wyborem – wymaga dużej precyzji, a przy drżących dłoniach łatwo nią zgnieść odwłok. Znacznie wygodniej pracuje się przyrządem zaprojektowanym do tego celu. Kleszcza chwyta się możliwie blisko skóry i wyciąga lekko okręcając, prostopadłym ruchem ku górze. W domowej apteczce dobrze sprawdza się zestaw Kick The Tick expert, w skład którego wchodzi aplikator zamrażający kleszcza oraz przyrząd z dwiema końcówkami przeznaczony dla pasożytów różnej wielkości. Po zabiegu miejsce wkłucia trzeba zdezynfekować i obserwować przez co najmniej miesiąc. jeżeli samodzielne działanie sprawia kłopot, nie ma w tym nic wstydliwego – pomoże domownik, sąsiad lub pielęgniarka w przychodni. Najważniejsze, by nie odkładać tego na następny dzień.
To jest wyrób medyczny. Używaj go zgodnie z instrukcją używania lub etykietą.
Producent/Podmiot prowadzący reklamę ICB Pharma sp. z o.o.









