Ciąża na dziewiętnastowiecznej polskiej wsi była stanem, który balansował na granicy magii i twardej, często brutalnej rzeczywistości. Choć dziś zakaz jedzenia ryb czy unikanie patrzenia na zmarłych brzmią jak niezrozumiałe zabobony, dla naszych prababek były to jedyne dostępne narzędzia ochrony dziecka przed „złym losem”. Aneta Godynia w swojej książce „Wiejskie dzieci. Kiedy nasi przodkowie byli mali” odsłania kulisy świata, w którym brzemienność budziła fascynację pomieszaną z lękiem, a codzienne życie kobiety było gęsto oplecione siecią rytuałów, które miały zapewnić przetrwanie w czasach, gdy medycyna jeszcze nie dotarła pod strzechy.