Kiedyś KGB. Dziś NGO-sy. Mechanizm ten sam, inna forma.

W czasach zimnej wojny KGB doskonale rozumiało jedną rzecz: nie trzeba wygrywać bitew, jeżeli wygrywa się sposób myślenia. Kluczem nie była czołgowa dominacja, tylko zmiana języka, elit i norm moralnych. To, co wtedy robiono tajnie, dziś odbywa się jawnie i znacznie skuteczniej.
Punktem wyjścia był zawsze obraz świata jako systemu opresji. Nie liczą się konkretni ludzie i ich działania, tylko „struktury”. Kiedyś były to klasy i imperializm, dziś są to tożsamości, systemowy ucisk i „niewidzialna przemoc”. W obu przypadkach jednostka przestaje być podmiotem, a staje się funkcją miejsca w hierarchii.
Zmienia się też język, bo język zmienia to, co wolno pomyśleć. Dawniej mówiono o „grzechu strukturalnym” i „wyzwalającej przemocy”.
Dziś słyszymy o „przemocy systemowej”, „wrażliwości” i „wzmocnienie/upodmiotowienie [empowerment]”. Słowa inne, ale efekt ten sam: moralność przestaje dotyczyć czynów, a zaczyna dotyczyć pozycji.
Operacyjnie KGB działało przez uczelnie, seminaria, intelektualistów i duchowieństwo.
Dziś robią to NGO, granty, raporty, szkolenia i certyfikaty.
Wtedy była infiltracja i agentura, dziś są „eksperci” i „partnerzy społeczni”. Różnica? Brak tajemnicy. Skutek? Większy zasięg i mniejszy opór.
Instytucje zawsze były problemem. Kościół, rodzina, państwo narodowe, wszystko, co miało własny autorytet, musiało zostać osłabione przez konflikt wewnętrzny.
Kiedyś nazywano to walką z „reakcją”, dziś walką z „wykluczeniem” i „brakiem inkluzywności”.
Cel ten sam: delegitymizacja bez konieczności frontalnego ataku.
Najważniejsza zmiana dotyczy władzy. KGB opierało się na twardej sile państwa. Dzisiejszy model opiera się na władzy normatywnej: presji reputacyjnej, moralnym szantażu, rankingach cnoty. Nie trzeba nikogo aresztować, wystarczy wykluczyć z języka, mediów i „debaty”.
Odpowiedzialność też została przesunięta. Nie odpowiadasz za to, co robisz, ale za to, kim jesteś i do jakiej kategorii należysz. Jeśli jesteś „po złej stronie struktury”, twoje argumenty są nieważne z definicji. To dokładnie ta sama logika, tylko bez czerwonych flag.
To ewolucja tej samej architektury wpływu. Dawniej centrum dowodzenia było w Moskwie. Dziś nie ma centrum, bo jest sieć, grant, norma i język.
I właśnie dlatego działa lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.
Zobacz na: KGB i Teologia Wyzwolenia
DEI = Korenizacja 2.0 – Sowieckie DNA programów DEI – James Lindsay
Bardziej śmiercionośna niż wojna: Rewolucja Komunistyczna w Ameryce – Edward Griffin [1969]
Przywódczyni komunistyczna, dr Bella Dodd, przyznaje się do infiltracji Kościoła i USA
List Miłosny Do Ameryki – Tomas Schuman (Yuri Bezmenow)
Karoń o formie komunikacji jaką jest DYSKURS, prowadzący do KONSENSUSU

„Sprytnym sposobem na utrzymanie bierności i posłuszeństwa ludzi jest ścisłe ograniczenie spektrum akceptowalnych opinii, ale umożliwienie bardzo ożywionej debaty w ramach tego spektrum….” – Noam Chomsky








