Maria wychowała się w wiosce oddalonej o kilkaset kilometrów od wielkiego miasta takiego z prawdziwego zdarzenia, gdzie smog jest gęstszy niż barszcz na Wigilię. Latem, żeby tam dotrzeć, musiała łapać łódkę i przedzierać się przez wzburzoną Wisłę (jakby to był Amazonka, serio), a zimą przebijała się przez zasypaną śniegiem krajową szóstkę tam to choćby renifery […]