Kiedy byłeś w delegacji

polregion.pl 2 dni temu

Kinga, kochanie, już jestem w domu! No witaj!

Łukasz?! Ty już wróciłeś? Przecież miałeś wrócić dopiero za trzy dni

Kobieta, na oko trzydziestoletnia, wyszła do przedpokoju, w pośpiechu zasuwając na sobie satynowy szlafrok i zaskoczonym wzrokiem patrząc na męża stojącego w drzwiach.

Niespodziankę chciałem zrobić, Kingusiu. I co, udało się? Chyba jesteś zaskoczona? Czy niezbyt zadowolona? Łukasz, wysoki i szeroki w barach, szczerzył zęby w uśmiechu, zadowolony z efektu.

Bardzo, bardzo się cieszę! Idź do kuchni, zaraz ci coś odgrzeję

Dumniutki z siebie Łukasz skinął głową, po czym powędrował do kuchni. Tam czekał na niego wystawny stół: truskawki, czekolada, pyszny obiad prosto z piekarnika Jakby ktoś szykował ucztę specjalnie dla niego.

No Kinga, nieźle! Wiedziałaś, iż wcześniej wrócę? Jaka ty jesteś przewidująca!

Nałożył sobie tyle pyszności na talerz, ile tylko się tam zmieściło, i zabrał się za jedzenie. Żona się nie pojawiała, ale Łukasz uznał, iż pewnie szykuje się dla niego może zakłada sukienkę, w końcu mąż z zagranicy wrócił

Łukasz, ja My

Kinga, ta pieczeń! Sałatka! I te naleśniki miód malina Andrzej?!

Odwrócił się i zobaczył żonę Kingę, trzymającą pod ramię jego własnego brata Andrzeja. Kinga nieśmiało patrzyła w podłogę, a Andrzej, w spodenkach i podkoszulku, pocierał zatroskany czoło, jakby go dopiero z drzemki zerwali.

No, Łuku, to ja Andrzej. Siema, bracie

No siema No to może powiecie mi teraz, co tu się wyprawia? Czy już nie warto?

Łukasz, chciałam ci powiedzieć już dawno. Kocham Andrzeja. Twojego brata. Chcę być z nim. Przepraszam wyrecytowała Kinga, choćby nie patrząc na już byłego męża.

Talerz wypadł Łukaszowi z rąk, a resztki obiadu rozprysły się po podłodze z głośnym brzękiem.

A więc, jak rozumiem właśnie coś tu mieliście?

Tak. Przed chwilą.

Cudownie! Kinga, ty to umiesz wybrać moment! I ty, Andrzeju No, prawdziwe rodzeństwo! Teraz też wiem, dla kogo taki obiad szykowałaś

Kinga unikała wzroku męża stanowczo. Miała wrażenie, iż jak tylko na niego spojrzy, cała jej odwaga się rozpłynie.

A Iga? Co z córką? Wie cokolwiek?

Nie, nie wie.

A gdzie ona teraz jest?

U sąsiadki, ogląda bajki.

I często ją tak zostawiasz z sąsiadką?

Już od pół roku tak robię

Łukaszowi skończyły się pytania. I emocje. Po tylu godzinach w pociągu nie miał siły na afery. On w ogóle z natury nie umiał długo chować urazy, spokojny chłop, no ale czasem, jak go doprowadzili, to lepiej zejść z drogi. Chociaż w tym wypadku bardziej się pogubił, niż wściekł. Zamroczyło go tylko na chwilę.

Macie dziesięć minut i Was tu nie ma. Zegarek wystartował powiedział, upijając łyk herbaty. Na brata choćby nie spojrzał.

Cóż ona w nim znalazła? Wygląda jak ja, choćby pieprzyki te same Pracować nie lubi, do myślenia też pierwszy nie jest Nic tylko się na tym przejedzie. Ale, wolna wola! myślał, pijąc spokojnie herbatę.

Nie wyprowadzę się, dopóki się nie dogadamy Andrzej zgrywał bohatera.

A czego się dogadać chcesz?

O rozwód Puść Kingę wolno, ona cię już nie kocha.

Oj, na pierwszy rzut oka widać, kogo kocha moja żona sapnął Łukasz. Chcecie rozwodu? Proszę bardzo, ale wszystko zgodnie z prawem! Zobaczymy, ile wydacie na adwokatów

Łukasz Kinga chwyciła go za nadgarstek. Proszę Cię, nie rób sceny. Ty zawsze byłeś spokojny, dobry

Łukasz pokręcił głową.

No dobrze. Ale Andrzej, ty już dla mnie nie istniejesz. Brat się nie zdradza.

My My też o coś jeszcze chcieliśmy prosić

Słucham?

Zostaw mi mieszkanie po rozwodzie! Kinga rozpromieniła się i zaczęła go gładzić po ręce. Iga bardzo lubi ten blok, w szkole ma koleżanki A jak podzielimy mieszkanie, na nowe nas nie stać, trzeba będzie wracać na wieś

Łukasz oparł brodę na ramionach. Kinga, widząc, iż małżonek się waha, włączyła tryb słodka żona:

Łukaszek, słoneczko No, zrób córce prezent! Ty sobie poradzisz, przecież świetnie zarabiasz! Błagam cię, Łukaszek! Zawsze była dla ciebie najważniejsza

Uspokój się, Kinga, zgasił ją chłodno Łukasz. Mam lepszy pomysł.

Jaki? Kinga aż zatrzepotała rzęsami. Chcesz nam jeszcze samochód zostawić? Iga by się ucieszyła

Iga będzie mieszkać ze mną.

Co?! Oszalałeś? Z dziećmi nie masz pojęcia co robić! Tylko praca i wieczne wyjazdy Ona już nie pamięta choćby twojego imienia!

Zaraz sprawdzimy, Łukasz wstał i poszedł po córkę.

Chwilę potem wrócił trzymając dziesięcioletnią dziewczynkę za rękę. Mała, która właśnie skończyła trzecią klasę, mocno wczepiła się w dłoń ojca i szeroko się do niego uśmiechała.

Po co ją tutaj przyprowadziłeś? Żeby ją wciągać w te awantury?! syknęła Kinga.

Łukasz tylko usiadł z powrotem przy stole, posadził córkę na kolana i zaczął rozmowę:

Igusiu, córeczko, mogę ci kilka pytań zadać?

Pewnie, tato! ucieszyła się dziewczynka.

Tylko szczerze odpowiadaj, dobra? Pogadamy jak dorośli.

Jak na twoich spotkaniach w pracy?

Tak, dokładnie.

Dziewczynka aż otworzyła buzię z podekscytowania.

Powiedz, mama cię bije? Uderzyła cię kiedyś w tym tygodniu?

Mała wyraźnie się zmieszała i zaczęła skubać palcami swój fartuszek.

Co ty sobie wyobrażasz? wrzasnęła Kinga. Zwariowałeś? Zostaw ją w spokoju!

Cisza, Kinga. Rozmawiam z córką, poważnie odrzekł Łukasz, po czym pogłaskał Igę po głowie. Nie bój się. Obiecałaś mówić prawdę?

Dziewczynka kiwnęła głową, a w oczach pojawiły się łzy. Rzuciła się ojcu na szyję i wyszeptała mu wcisnięta w koszulę:

Tak, trzy razy mnie uderzyła! Raz za tróję, raz za rozlane mleko i raz, gdy nakrzyczałam na wujka Andrzeja. Całowała się z nim, jak byłeś w delegacji…

Nie płacz już, mała! Jestem przy tobie, już nic ci nie grozi.

Kłamie! zaprotestowała Kinga. Ja choćby nie podniosłam na nią ręki

Mieszkania i auta chcesz dla dobra córki, tak? uśmiechnął się przekąsem Łukasz. Igusiu, jeszcze jedno pytanie.

Dobrze

Kochanie, gdybyś mogła wybrać, chciałabyś mieszkać ze mną, czy z mamą?

Mała zamilkła i nie wiedziała, na kogo popatrzeć. Kinga próbowała przeciągnąć córkę na swoją stronę aż wyciągała do niej ręce.

Tylko obiecasz, iż nie będziesz już wyjeżdżał?

Obiecuję! powiedział bez namysłu Łukasz.

W takim razie chcę zostać z tobą, tato.

Ty mała! warknęła Kinga, próbując sięgnąć do córki, ale Łukasz zasłonił ją własnym ciałem i mocno przytulił Igę. Andrzej stał z boku jak słup soli.

No i wszystko jasne, Kinga. Córki więcej nie zobaczysz. powiedział spokojnie i razem z Igą poszli do jej pokoju.

Chwilę później Łukasz spakował rzeczy córki. Na szczęście jego własna torba z wyjazdu służbowego też była już gotowa. We dwójkę pojechali do hotelu na drugim końcu Poznania, który Łukasz znał z pracy jak własną kieszeń.

Kilka miesięcy później odbyła się rozprawa. Sąd wziął pod uwagę, iż Kinga i jej nowy partner nie mają stałej pracy, mieszkania ani warunków do opieki nad dzieckiem. Ostatecznie orzeczono, iż Iga zostaje z ojcem, bo sama tego chciała.

Mieszkanie podzielili, jak Łukasz planował sprzedał swoją połowę i kupił nową kawalerkę. Matka mogła widywać córkę w weekendy, ale Iga zamieszkała teraz z tatą. Łukasz wywrócił dla niej grafik do góry nogami żadnych trzymiesięcznych delegacji. A córeczka córeczka coraz częściej się śmiała. I to było dla Łukasza cenniejsze niż cała pensja i wszystkie premie.

Idź do oryginalnego materiału