Kamery w altanach to nie żart. Wystarczy chwila i musisz szykować się na podwyżkę czynszu

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Jeden mieszkaniec wrzuca plastik do papieru. Wszyscy w bloku zapłacą ponad 600 zł miesięcznie za wywóz śmieci. To nie science fiction – tak działają nowe przepisy w polskich gminach. A spółdzielnie montują kamery w śmietnikach, żeby namierzyć winnych. Problem w tym, iż sądy uznały monitoring za naruszenie prywatności.

Fot. Shutterstock

Cały blok płaci za jednego sąsiada

Państwo Kowalczyk z warszawskiej spółdzielni segregują śmieci zgodnie z przepisami. Od lat. Mimo to w styczniu 2026 dostali wiadomość, iż opłata za wywóz odpadów wzrośnie o 30 zł na osobę. Powód? Pracownik firmy odbierającej śmieci znalazł w pojemniku na bioodpady plastikowe torebki i opakowania. Nie wiadomo kto je tam wrzucił. Zapłacą wszyscy – 80 gospodarstw domowych.

To efekt przepisu, który prawnie nazywa się odpowiedzialnością zbiorową. jeżeli w altanie śmietnikowej wspólnoty lub spółdzielni ktoś złamie zasady segregacji, gmina może nałożyć karę na całą nieruchomość. Stawka podwyższona wynosi minimum dwukrotność, maksimum czterokrotność podstawowej opłaty.

Matematyka jest prosta i bezlitosna. W Jeleniej Górze stawka podstawowa to 53 zł od osoby. jeżeli gmina stwierdzi nieprawidłową segregację, opłata wzrasta do 159 zł. Czteroosobowa rodzina zapłaci zamiast 212 zł aż 636 zł miesięcznie. To 7632 zł rocznie tylko za wywóz śmieci.

Spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe od lat bezskutecznie odwoływały się do sądów. W 2024 roku Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Spółdzielni Mieszkaniowej „Kolejarz” w Słupsku. Sądy administracyjne są jednoznaczne – przepisy są jasne, choćby jeżeli wydają się niesprawiedliwe.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku stwierdził, iż wystarczy jeden przypadek nieprzestrzegania segregacji, żeby nałożyć karę na całą wspólnotę. Nie ma znaczenia, iż 99 proc. mieszkańców segreguje prawidłowo. Wystarczy jeden sąsiad, który wrzuci tekturę do plastiku.

Kamery nagrywają, kto wyrzuca co

Spółdzielnie próbują bronić się przed karami. Montują kamery w altanach śmietnikowych. W Lublinie przy ulicy Szmaragdowej Spółdzielnia Mieszkaniowa „Kwatera” zainstalowała monitoring nad kontenerami. W Strzegomie gmina używa mobilnych kamer, które rotacyjnie pojawiają się w różnych lokalizacjach. Spółdzielnia „Czechów” w Lublinie zamontowała kamery przy wiatach, argumentując to częstym podrzucaniem opon i nielegalnym składowaniem odpadów.

Brzmi sensownie? Problem w tym, iż sądy mają inne zdanie. W styczniu 2026 Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, który może zmienić wszystko. Jeden z mieszkańców poskarżył się do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, iż spółdzielnia nagrywa jego i jego dzieci w altanie śmietnikowej. Prezes UODO nakazał zaprzestanie nagrywania.

Spółdzielnia odwołała się, tłumacząc iż kamery służą egzekwowaniu segregacji i ochronie mienia. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przyznał rację spółdzielni – uznał, iż monitoring był wręcz konieczny. Ale Naczelny Sąd Administracyjny to odwrócił. Stwierdził, iż istnieją alternatywne sposoby kontroli segregacji, które nie naruszają prywatności mieszkańców. Przykład? Worki z indywidualnymi kodami przypisanymi do konkretnych lokali.

Wyrok ma ogromne znaczenie. Dziesiątki spółdzielni i wspólnot, które zainwestowały w systemy monitoringu, stoją teraz przed dylematem. Albo demontują kamery, albo ryzykują skargi do UODO i kolejne procesy sądowe.

Małgorzata Izdebska, szefowa Komisji Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej w Związku Miast Polskich, przyznaje, iż wyrok NSA nie pomaga. – W kontekście tego, iż próbujemy cokolwiek zrobić, na pewno ten wyrok NSA nam nie pomoże – powiedziała w rozmowie z Portalem Samorządowym.

Inteligentne śmietniki znają twój kod

Alternatywą są inteligentne pojemniki. W Ciechanowie na osiedlu nr 5 „Płońska” zainstalowano system T-Master ELMO. Każdy mieszkaniec dostał naklejki z indywidualnymi kodami QR. Żeby otworzyć pojemnik, trzeba zeskanować swój kod. System waży odpady i zapisuje, kto co wrzucił.

Podobne rozwiązanie wprowadziły Świętochłowice. Mieszkańcy bloków przy ulicy Granitowej 10 oraz Polnej 7, 9 i 17 mają pojemniki otwierane kodem QR. Każde gospodarstwo domowe otrzymało 27 kodów – po kilka dla wszystkich rodzaju odpadów. Urząd Miejski przekazuje je do spółdzielni, która rozdysponowuje je wśród mieszkańców.

Takie systemy rozwiązują problem odpowiedzialności zbiorowej. Gmina może zidentyfikować konkretną osobę, która źle segreguje. Tylko tę osobę obciąży podwyższoną opłatą. Reszta mieszkańców płaci normalnie.

Problem? Koszt. Jeden inteligentny pojemnik to wydatek kilkunastu tysięcy złotych. Dla osiedla z kilkoma altanami i kilkunastoma pojemnikami to inwestycja rzędu 100-200 tys. zł. Nie każda spółdzielnia jest w stanie to sfinansować.

Dlatego większość zarządów wybiera tańsze rozwiązania. Kamery kosztują kilka tysięcy złotych. Ale teraz po wyroku NSA ten model przestaje być bezpieczny prawnie.

Czerwona kartka na pojemniku

Firmy odbierające odpady dostały nowe narzędzia kontroli. Pracownicy śmieciarek pełnią teraz funkcję kontrolerów. Zaglądają do worków i pojemników podczas standardowego odbioru. Sprawdzają, czy w pojemniku na szkło nie ma ceramiki, a w plastiku nie leżą tłuste opakowania po jedzeniu.

Kiedy znajdą nieprawidłowości, naklejają na pojemnik kolorową kartę. Żółta naklejka to ostrzeżenie. Czerwona oznacza poważne naruszenie zasad segregacji. Po czerwonej kartce sprawa trafia do gminy, która wszczyna postępowanie administracyjne.

W praktyce wygląda to tak: firma zgłasza gminę o nieprawidłowej segregacji w konkretnej altanie. Gmina wysyła kontrolera, który przez kilka dni obserwuje dane miejsce. jeżeli potwierdzi nagminną złą segregację, burmistrz wydaje decyzję o podwyższeniu opłaty. Dotyczy wszystkich mieszkańców korzystających z danej altany.

Małgorzata Markiewicz z kancelarii prawnej zauważa, iż karna opłata dotyczy konkretnego okresu, w którym stwierdzono nieprawidłowości. Teoretycznie po usunięciu uchybień stawka wraca do normy. W praktyce kolejna kontrola może znów wykazać problemy. I znów wszyscy zapłacą więcej.

Rekordowe podwyżki w całej Polsce

Rok 2026 przyniósł falę podwyżek opłat za śmieci. W Warszawie od 1 kwietnia stawka w zabudowie wielorodzinnej wzrosła z 60 zł do 85 zł, w domach jednorodzinnych z 91 zł do 107 zł. W Gdańsku opłaty poszły w górę średnio o 25 proc. W Nowym Mieście nad Wartą z 32 zł do 42 zł, w Głubczycach z 34 zł do 39 zł, w Pułtusku z 29 zł do 35 zł.

Najdrastyczniejsze zmiany w Jeleniej Górze – z 40,70 zł do 53 zł za segregowane odpady. Za niesegregowane 159 zł. W Jaworznie 51 zł od osoby, w Rybniku 34 zł, w Wałczu wzrost z 40 zł do 45 zł.

Czteroosobowa rodzina w większości miast płaci teraz ponad 2000 zł rocznie za wywóz śmieci. To wzrost o 30-50 proc. w ciągu ostatnich 3 lat. Samorządy tłumaczą to rosnącymi kosztami paliw, energii, wyższymi płacami dla pracowników firm komunalnych oraz nowymi wymogami recyklingu.

Unia Europejska nakłada na Polskę coraz wyższe cele dotyczące poziomów recyklingu. jeżeli gmina ich nie osiągnie, płaci gigantyczne kary finansowe. Te kary przerzucane są oczywiście na mieszkańców poprzez wyższe stawki.

Do tego dochodzi nowy system kaucyjny dla butelek plastikowych i szklanych. Od stycznia 2026 butelki jednorazowe nie trafiają już do pojemników na szkło czy plastik. Trzeba je zwracać w punktach zbiórki. Gminy tracą część surowców wtórnych, które wcześniej sprzedawały. To kolejny ubytek w budżetach systemów gospodarki odpadami.

Dwa kosze BIO i stawka od wody

Wiele gmin wprowadza kolejną komplikację – podział bioodpadów na dwa strumienie. Jeden kosz na odpady kuchenne (obierki, resztki jedzenia, fusy po kawie), drugi na odpady zielone (liście, skoszoną trawę, gałęzie). Ma to poprawić jakość kompostu i zwiększyć poziom recyklingu.

Mieszkańcy muszą teraz segregować śmieci na 7 frakcji zamiast 5. Papier, szkło, metal i tworzywa sztuczne, bioodpady kuchenne, bioodpady zielone, odpady zmieszane i odpady wielkogabarytowe. Im więcej pojemników, tym więcej okazji do pomyłek. A każda pomyłka może kosztować całą wspólnotę.

Część gmin eksperymentuje z nowym systemem naliczania opłat – nie od osoby, ale od zużycia wody. Gmina Luboń wprowadziła to od 1 stycznia 2026. W Police stawka wynosi 12,10 zł od metra sześciennego zużytej wody. Teoretycznie sprawiedliwiej – kto więcej zużywa zasobów, ten więcej płaci. W praktyce problematyczne dla rodzin oszczędzających wodę, które produkują normalną ilość śmieci.

Co możesz zrobić

Przede wszystkim segreguj bezbłędnie. Nie „na oko”, ale zgodnie z szczegółowymi zasadami obowiązującymi w twojej gminie. Sprawdź je na stronie internetowej urzędu lub w aplikacji. Często zasady różnią się między gminami – to co w Warszawie trafia do żółtego pojemnika, w Krakowie może być odpadem zmieszanym.

Zgnieć wszystko przed wyrzuceniem. Niezgniecione butelki i kartony zapełniają pojemniki błyskawicznie. To częsta przyczyna, iż śmieci wysypują się obok altany, co może skutkować karą dla całej wspólnoty.

Uważaj na bioodpady. Sprawdź, czy twoja gmina wymaga już podziału na dwa strumienie. Nigdy nie wrzucaj bioodpadów w plastikowej torebce – choćby jeżeli jest biodegradowalna. Większość sortowni nie rozróżnia takich worków od zwykłego plastiku.

Brudne opakowania to odpady zmieszane. Pojemnik po pizzy z resztkami jedzenia, tacka ze sklepu ze smarem – to nie nadaje się do recyklingu. Umyj lub wyrzuć do czarnego kosza.

Jeśli w twojej spółdzielni lub wspólnocie przez cały czas działa monitoring w altanach, możesz złożyć skargę do UODO. Po wyroku NSA z stycznia 2026 masz mocne argumenty prawne. Spółdzielnia będzie musiała zdemontować kamery albo udowodnić, iż stosuje mniej inwazyjne rozwiązania nie są wystarczające – a to trudne po stanowisku sądu.

Rozważ zaproponowanie zarządowi montażu inteligentnych pojemników zamiast kamer. Choć droższe w zakupie, są zgodne z prawem i skutecznie eliminują odpowiedzialność zbiorową. jeżeli 100 mieszkań złoży się po 1500-2000 zł jednorazowo, system się sfinansuje. To mniej niż roczna różnica między stawką normalną a karną.

Dokumentuj wszystko. jeżeli regularnie segregujesz prawidłowo, rób zdjęcia swoich worków przed wyrzuceniem. W razie nałożenia kary zbiorowej możesz próbować odwołać się do gminy i udowodnić, iż ty osobiście dopełniłeś obowiązków. Choć sądy dotychczas nie uznawały takich argumentów, sytuacja może się zmienić.

Na zebraniach wspólnoty czy spółdzielni naciskaj na edukację mieszkańców. Im więcej osób będzie segregować prawidłowo, tym mniejsze ryzyko kar. Niektóre zarządy organizują warsztaty z pracownikami firm odbierających odpady. To działa – po takich szkoleniach liczba nieprawidłowości spada choćby o 40 proc.

Idź do oryginalnego materiału