Jesteście bogatsi od innych, więc wasze prezenty powinny to odzwierciedlać marudziła teściowa.
Jest spokojny wieczór w Krakowie. Radosław opada obok swojej żony Wioletty na kanapę.
Co kupimy twojej mamie? Naprawdę nie mam pojęcia zastanawia się głośno.
Wioletta wzdycha ciężko. Wybór prezentu dla swojej teściowej od zawsze jest dla niej wielkim wyzwaniem.
Od początku relacja z Marią Czarnecką była napięta.
Radosław od razu wyczuł niechęć matki, więc postanowili z żoną trzymać się na dystans.
Nie mieli wobec siebie żadnych zobowiązań. Ich kontakt ograniczał się do okazjonalnych rozmów telefonicznych i rodzinnych uroczystości, jeżeli rzeczywiście wszyscy mieli ochotę się spotkać.
W tym roku Maria obchodzi okrągłe urodziny i postanawia zorganizować huczną imprezę, zapraszając prawie całą rodzinę, również młode małżeństwo.
A, tak przy okazji, mama mówiła, iż ucieszy ją każdy prezent przypomina sobie nagle Radosław.
Ona ZAWSZE tak mówi, a potem stroi miny krzywi się Wioletta. Twoja siostra może podarować jej cokolwiek, ale my nigdy nie trafimy!
Dobrze pamięta, jak Maria była niezadowolona z niemal każdego otrzymanego od nich prezentu.
Przypomnij sobie ostatni Dzień Matki. Co jej wtedy kupiliśmy? Zestaw luksusowych kosmetyków. A ona? Łzy w oczach i pretensje, iż traktujemy ją jak starą i nieatrakcyjną wzdycha Wioletta. Czy choć raz jakiś nasz prezent wywołał u niej uśmiech? Złoto albo elektronika, bo od razu wiadomo, ile to warte.
Może jednak zadzwonię i zapytam wprost, czego sobie życzy proponuje ostrożnie Radosław.
Rób, jak uważasz odpowiada Wioletta, przecierając czoło.
Radosław wykręca numer matki, mając nadzieję, iż tym razem uzyska choć odrobinę wskazówki.
Synku, niczego mi nie brakuje. Sama wasza obecność będzie dla mnie prezentem zapewnia nieśmiało Maria.
Mamo, naprawdę? I nie będziesz potem na nas zła? dopytuje Radosław.
Oczywiście, iż nie! Cieszę się z każdej drobnostki śmieje się kobieta, więc Radosław bierze sobie jej słowa do serca.
Mama mówi, iż możemy kupić, co uznamy za stosowne relacjonuje żonie.
Wioletta patrzy z powątpiewaniem na męża. Wie swoje i nie ufa słowom teściowej.
Mimo to daje się przekonać. Wspólnie uzgadniają budżet i Wioletta wpada na pomysł:
Kupmy jej robota sprzątającego, żeby nie musiała już biegać po mieszkaniu z odkurzaczem podpowiada, przeliczając wydatki.
Tak postanawiają. Idą do sklepu i kupują robot odkurzający za ponad cztery tysiące złotych, po czym jadą na przyjęcie z czystym sumieniem.
Maria Czarnecka wita syna i synową radośnie, ale jej twarz markotnieje na widok dużego pudła z napisem Robot automatyczny.
Na co mi to? mruczy, wzdychając. Postaw to w przedpokoju, synku.
Wioletta przez moment stoi zaskoczona, nie mogąc uwierzyć, iż teściowa zupełnie nie doceniła prezentu.
Zaraz po nich pojawia się siostra Radosława z mężem. Rzuca się mamie na szyję i wykrzykuje radośnie:
Mamusia, coś dla ciebie!
Dzięki, kochana! Jesteście cudowni! woła Maria, mocno tuląc córkę.
Wioletta z ciekawością zerka, jaki prezent wręcza szwagierka, skoro teściowa okazuje jej tyle entuzjazmu.
Ze zdziwieniem zauważa, iż to zwykły zestaw kosmetyków z drogerii za raptem trzydzieści złotych.
Wioletta patrzy na Radosława, który również zauważył skromność upominku.
Wyraz twarzy męża zdradza, iż czuje się dotknięty reakcją matki.
Radosław długo się powstrzymuje, ale kiedy po raz kolejny słyszy, jak Maria wychwala prezent siostry, nie wytrzymuje.
Mamo, możemy porozmawiać? prosi, odciągając ją na bok.
O co chodzi? Maria podchodzi do syna, zaniepokojona. Coś się stało?
Tak, mamo! Pamiętasz, co mówiłaś o prezencie? oskarżycielsko rzuca Radosław.
Pamiętam.
To dlaczego potraktowałaś tak pogardliwie nasz prezent, a prezent Ani tak cię ucieszył?! Nie mów, iż mi się to tylko wydaje!
Nie powiem. Jesteście bogatsi od Ani, więc wypada, żeby wasz prezent był bardziej okazały burczy Maria.
Twoim zdaniem co powinniśmy podarować? Tanie rzeczy? Chcesz, żebyśmy do każdego prezentu dokładali paragon? denerwuje się Radosław.
O matko, znowu zaczynasz odpowiada Maria i daje do zrozumienia, iż nie chce ciągnąć rozmowy. No co poradzę, bardziej mi się podobają prezenty od Ani!
Bo nie wiesz, ile kosztował nasz? rzuca ironicznie Radosław. Żebyś wiedziała, zapłaciliśmy za niego ponad cztery tysiące złotych!
Tyle pieniędzy? udaje zdziwioną Maria.
Jednak gwałtownie znajduje wyjście z niezręcznej sytuacji.
Wiesz, dlaczego bardziej doceniam podarki od Ani? Bo daje z tego, na co ją stać, a wy tylko na odczepnego niespodziewanie stwierdza Maria.
Mamo, naprawdę tak myślisz? Radosław łapie się za głowę.
Wyglądam na żartownisię? Przy waszych zarobkach odpowiednia byłaby jakaś wycieczka do sanatorium! odcina się z dumą Maria.
Radosław jest w takim szoku, iż przez chwilę milczy.
Naprawdę myślisz, iż pieniądze spadają mi i Wioletcie z nieba? w końcu mówi zduszonym głosem.
Do kuchni zaglądają Wioletta i Ania. Obie oniemiały, słysząc kłótnię.
Ania gwałtownie orientuje się, o co chodzi i od razu staje po stronie mamy.
Mama nie potrzebuje robota odkurzającego, chciała nawilżacz powietrza. Stary się popsuł trzy dni temu. Gdybyście się trochę interesowali jej życiem, wiedzielibyście o tym wypomina szwagierka.
Przecież pytałem wprost o prezent! wycedza przez zęby Radosław. Chcecie mnie zrobić w balona?! Od tej pory żadnych prezentów! Staramy się, żeby było dobrze, a wy tylko pretensje! Robot za drogi, nawilżacz byłby lepszy! Wybacz, iż nie spełniamy twoich oczekiwań! Wychodzimy! rzuca żonie krótkie spojrzenie i kieruje się do wyjścia.
Maria wybucha płaczem, a Ania próbuje ją uspokajać. Tymczasem Radosław i Wioletta opuszczają mieszkanie z kamiennymi twarzami.
Radosław dotrzymuje danego sobie słowa. By nie musieć już więcej niczego kupować ani czuć się ośmieszany, postanawia rezygnować z rodzinnych spotkań i oszczędzać sobie zbędnych nerwów.












