Najgorsze jest to, iż sama tę kobietę sprowadziłam ojcu do domu. Mama umarła pięć lat temu, ojciec nie umiał się odnaleźć. Był przyzwyczajony do jej troski, opieki, ciepłych posiłków. Całe życie nic w domu sam nie robił. Mama dbała o wszystko. Ojciec miał wtedy 75 lat, nie był starym człowiekiem. Zawsze był apodyktyczny, wszystko musiało być tak, jak on chce. Mama mu ulegała, bo ojciec „zawsze miał rację”. Kiedy został sam, starałam się mu pomagać. Ale przy moim trybie pracy to niemożliwe, żebym codziennie u niego była. Mam też swój dom i rodzinę. Pomyślałam sobie, iż warto byłoby znaleźć jakąś panią do pomocy, która ojcem mogłaby się na dochodząco zająć. Mogłaby posprzątać, coś ugotować, miałby z kim pogadać. Znajoma poleciła mi panią Basię, nauczycielkę, która była wówczas na pomostowej emeryturze i chciała sobie dorobić. Spotkałam się z nią i zrobiła na mnie dobre wrażenie. Była pełna troski i współczucia, grała osobę, która rozumie sytuację, wie, w jakim stanie jest ojciec. Mówiła, iż sama jest wdową, to doskonale rozumie, z czym ojciec się mierzy. Zapewniała o swojej uczciwości, przestrzegała przed zatrudnianiem „byle kogo”, bo „ludzie są dziś okropni”. Byłam na tyle naiwna, a może i zdeterminowana, iż dałam się uwieść tej opowieści. Ojciec na początku nie za bardzo chciał mieć panią Basię w domu, ale nie minęło sporo czasu, a ta owinęła go sobie wokół małego palca. Sprzątała, gotowała, piekła ciasta, podsuwała pod nos różne przysmaki. I w ten sposób przypodobała się ojcu, a jemu spodobało się, iż ma przy sobie znacznie młodszą i sprawna kobietę. Kiedy zaczął mieć problemy ze wzrokiem, to pani Basia woziła go wszędzie jego samochodem. Zaczęli choćby wyjeżdżać razem do sanatorium. Po dwóch latach pani Basia zamieszkała z ojcem, swoje mieszkanie przekazała zamężnej córce, która ma wreszcie swoje lokum. Zaczęła też swoje porządki w mieszkaniu ojca. Kupiła jakieś nowe meble, zmieniła zasłony, firanki, zaczęła się czuć, jak u siebie w domu. Oczywiście na wszystko szły pieniądze ojca. Ma dość wysoką emeryturę i spore oszczędności. Mieszkanie po śmierci mamy przeszło na jego własność, zrobili sobie nawzajem testamenty. Ja tego nie kwestionowałam, przecież i tak miałam być jedyną spadkobierczynią. A mieszkanie było po babci mojej mamy. Żeby je dostać, spłaciła swoje rodzeństwo. To nie ojciec je kupił.
Ojciec ma już 80 lat i znacznie się postarzał. Czasami mam wrażenie, iż już nie do końca wie, co robi. Pani Basia czuwa nieustająco, żeby mieć nad nim pełną władzę. Nie tylko korzysta z jego karty kredytowej – ja choćby nie wiem na co i ile wydaje, bo upoważnienia do konta ojca nie mam. Okazało się, iż kilka miesięcy temu ojciec podpisał z panią Basią umowę dożywocia. Czyli ona ma się nim do śmierci opiekować w zamian za mieszkanie, które już jest jej własnością. O wszystkim dowiedziałam się przypadkiem. Próbowałam z ojcem na ten temat rozmawiać, ale to walenie grochem o ścianę. On nie uważa, iż zrobił cokolwiek źle. Dał mieszkanie pani Basi, bo ona świetnie się nim zajmuje, choć przecież przez dłuższy czas pobierała za to wcale niemałą pensję.
Jestem załamana. Mieszkanie rodziców jest piękne, w zabytkowej kamienicy, dziś jest warte ogromne pieniądze. I nagle okazało się, iż jego właścicielką jest kompletnie obca dla nas osoba – pani Basia.
Piszę ten list ku przestrodze, bo wiele osób może znaleźć się w podobnej sytuacji. Dziś myślę, iż trzeba było ojca poprosić, aby po śmierci mamy mieszkanie przepisał na mnie. Ja sądzę, iż on sam do końca nie wie, co tak naprawdę zrobił. Pani Basia tak go zmanipulowała, iż podpisał u notariusza dokumenty. Ale nie mam na to żadnych dowodów. Pani Basia niechętnie mnie widuje w swoim już mieszkaniu, raczej stara się, żebym nie miała okazji do rozmów sam na sam z ojcem. Ale to i tak kilka by to zmieniło. Umowę dożywocia nie jest wcale łatwo odwołać, byłam u prawnika i wszystko mi wyjaśnił. Pani Basia jest przebiegłą osobą, nie zrobi niczego, co mogłoby jej w tak cudowny sposób pozyskanego mieszkania pozbawić. Z ojcem żyje jak pączek w maśle. Nie brakuje im na nic pieniędzy, sądzę, iż z oszczędności rodziców tez nie doczekam się żadnego spadku. Najgorsze dla mnie jest jednak to, iż mieszkanie, które od lat było w rodzinie mojej mamy trafiło w ręce kompletnie obcej dla nas osoby. A mama sądziła, iż kiedyś w przyszłości zamieszka w nim moja córka. Naprawdę można w tej sytuacji zwariować. Czekam, kiedy pani Basia jeszcze stanie z ojcem na ślubnym kobiercu, żeby mieć po nim wysoką emeryturę.
Ewa
Czym jest umowa dożywocia?
„Dożywocie jest umową dwustronnie zobowiązującą, wzajemną i odpłatną, której celem jest zapewnienie zbywcy albo osobie mu bliskiej dożywotniego utrzymania w zamian za przeniesienie własności nieruchomości. Umowa kreuje stosunek trwały, który wygasa w chwili śmierci dożywotnika, z tym iż w braku odmiennej umowy obowiązkiem nabywcy nieruchomości jest również sprawienie pogrzebu. W przeciwieństwie do innych stosunków o charakterze trwałym umowy o dożywocie nie można wypowiedzieć, w szczególnych okolicznościach można natomiast żądać jej rozwiązania na podstawie art. 913 § 2 Kodeksu Cywilnego albo zamiany świadczeń na dożywotnią rentę.” - czytamy na stronie kancelariawach.pl.
Jak jednak podkreślają prawnicy, rozwiązanie umowy dożywocia nie tylko wymaga interwencji sądu, ale też wcale nie jest łatwe.
„Unieważnienie umowy dożywocia
Czy można odwołać umowę dożywocia?
Choć przepisy przewidują możliwość unieważnienia umowy dożywocia, to w praktyce nie jest to takie proste. Aby doszło do jej unieważnienia, muszą zostać spełnione konkretne przesłanki, które są szczegółowo opisane w Kodeksie cywilnym. W skrócie, unieważnienie umowy może być możliwe w przypadku:
Wady oświadczenia woli
– jeżeli zbywca nieruchomości, czyli dożywotnik, działał pod wpływem błędu, groźby lub w stanie wyłączającym świadome podejmowanie decyzji (np. z powodu choroby psychicznej).
Zamiana dożywocia na rentę
– jeżeli między stronami umowy dochodzi do konfliktów i ich relacja staje się niemożliwa do utrzymania, sąd może zamienić obowiązki wynikające z umowy dożywocia na rentę pieniężną.
Rozwiązanie umowy z powodu wyjątkowych sytuacji
– np. gdy między dożywotnikiem a nabywcą dochodzi do poważnych konfliktów, agresji lub innych skrajnych zachowań, sąd może podjąć decyzję o rozwiązaniu umowy.
Czy rodzina może rozwiązać umowę dożywocia?
Szanse członków rodziny na rozwiązanie umowy dożywocia
Często członkowie rodziny dożywotnika rozważają podjęcie kroków prawnych w celu unieważnienia umowy. Trzeba jednak wiedzieć, iż to sam dożywotnik lub nabywca nieruchomości mają prawo do wystąpienia z roszczeniem o unieważnienie, a nie członkowie rodziny. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, aby bliscy pomogli dożywotnikowi w podjęciu działań – na przykład zapewniając mu wsparcie prawnika.
Jak unieważnić umowę dożywocia?
Przepisy o wadach oświadczenia woli
Jednym z najczęstszych powodów unieważnienia umowy dożywocia są wady oświadczenia woli. Oznacza to, iż osoba zawierająca umowę nie była w pełni świadoma jej konsekwencji lub była zmuszona do jej podpisania. Takie sytuacje mogą obejmować:
Błąd – kiedy dożywotnik miał mylne wyobrażenie o istotnych elementach umowy.
Podstęp – gdy nabywca umyślnie wprowadził dożywotnika w błąd.
Groźba – gdy umowa została zawarta pod wpływem presji lub szantażu.
W przypadku udowodnienia jednej z powyższych wad, sąd może uznać umowę za nieważną. Należy jednak liczyć się z tym, iż tego typu procesy są długotrwałe i skomplikowane, a rozstrzygnięcie sprawy wymaga często opinii biegłych.” - czytamy na stronie rafalprzybyszewski.pl.
Źródła:
https://kancelariawach.pl/blog/czy-jest-mozliwe-rozwiazanie-umowy-dozywocia/
https://rafalprzybyszewski.pl/odwolanie-umowy-dozywocia-czy-jest-mozliwe/













