Miasta powiatowe w całej Polsce zmagają się z olbrzymim problemem – świecą pustkami przez praktycznie cały rok.
Żeby zobaczyć grupę ludzi na mieście, trzeba naprawdę się postarać; musi być ciepło i musi być piątek lub sobota. Nie jest to tylko problem Pułtuska, bo i w Makowie, i w Wyszkowie wyjście z domu o godzinie dziewiętnastej w środę może poskutkować tym, iż znajdziemy się na ulicy kompletnie sami. Jest to problem całego społeczeństwa, prawdopodobnie spowodowany pandemią, kiedy to duża grupa ludzi wchodzących w okres dojrzewania została nauczona zostawania w domu każdego wieczoru. Widać tego odcisk w wielu dziedzinach życia, np. w gastronomii, gdzie od jakiegoś czasu większość zamówień jest składanych z dowozem do domu. I tak z roku na rok jest lepiej – można już zobaczyć coraz więcej ludzi wieczorami siedzących w Magdalence, przechadzających się po alejkach i okupujących parki. Niemniej jednak, w dzisiejszych czasach spotkanie jednej, czterosobowej grupy młodych ludzi na mieście wzbudza zaskoczenie i komentarz o treści „Ale dzisiaj ludzi na mieście!”.
Do tej po