JEDNA MIŁOŚĆ

polregion.pl 1 miesiąc temu

Jedyna miłość

W dniu pogrzebu żony Feliks nie wypuścił ani łzy. Hej, pamiętasz, mówiłam, iż nie kochał Zosi szepnęła do swojej sąsiadki Basia. Cicho, co za różnica, dzieci zostały sierotami przy takim ojcu. Zobaczysz, po wszystkim weźmie się za Kasię, przekonywała Lidia Basię. Dlaczego właśnie Kasia? Co ona mu da? Glória to jego miłość. A może zapomniałaś, jak chodzili po stodole? Kasia nie ma szans, ma rodzinę i już go zapomniała. Naprawdę? Oczywiście. Kasia ma męża w przyczynach. Nie potrzebuje Feliksa i jego gromady. To praktyczna kobieta. Glória zaś męczy się z Mikołajem. To oni zaczynają kręcić miłość podsumowała Basia.

Zosię pochowano, dzieci trzymały się mocno za ręce. Michał i Paulina dopiero co skończyli po osiem lat. Zosia wydała się za Feliksa z wielkiej, rzekomej miłości. Czy naprawdę ją kochał, nie wiedziała ani ona, ani mieszkańcy wsi.

Mówiło się, iż zajść w ciążę zmusiło Feliksa do małżeństwa. Glória rzeczywiście urodziła po siedmiu miesiącach, ale krótko po tym umarła, a Zosia z Feliksem nie szczęśliło się już dziećmi. Feliks zawsze był ponury i małomówny; ludzie nadawali mu przydomek Pajac. Słowa miał jak kamień, a czułość jeszcze mniej. Nikt tego nie ukrywał, zwłaszcza Zosia.

Jednak Bóg nie zostawił jej na lodzie. Modliła się po cichu, a niebo podarowało jej od razu dwoje dzieci. Paulina i Michał zostali bliźniakami. Michał odziedziczył po matce łagodny charakter, był czuły i wrażliwy, natomiast Paulina po ojcu milcząca, zamknięta w sobie, nie dająca się rozgryźć. Dzięki temu bardziej przypominała ojca, bo temperament im się pokrywał.

Kiedy Feliks szlifował w stajni, Paulina kręciła się wokół niego, wsłuchując się w jego opowieści i życiowe lekcje. Michał z kolei pomagał matce: zamiatał podłogę, nosił małe wiaderko z wodą mały, ale gorący pomocnik. Zosia bardzo kochała dzieci, ale nie rozumiała Pauliny. Do Michała przywiązała całe serce. Gdy zmarła, rzekła mu:

Synu, zaraz odejdę. Zostaniesz przywódcą. Nie krzywdź siostry, chroń ją. Jesteś chłopcem, więc powinieneś ją chronić. Ona jest dziewczyną, więc potrzebuje twojej pomocy i ochrony.

A tata? spytał Michał. Co? nie rozumiała Zosia. Czy tata nas będzie bronił? Nie wiem, synku. Życie pokaże.

To nie umieraj, bo jakbyśmy bez ciebie żyli? płakał Michał. Och, synu, gdybym mogła, nie odszedłabym westchnęła Zosia. I niebawem nie było jej już wśród nas.

Feliks siedział przy żonie, trzymał ją za rękę, nie puszczając ani słowa, ani łzy. Zżółkł się, schylał i przygniatał się do ziemi. Tak zakończył się jego dzień.

Życie płynęło dalej. Paulina przejęła obowiązki domowe, próbując samodzielnie gotować i sprzątać w chałupie, choć wciąż była mała. Do pomocy przychodziła ciotka Natka, żona Feliksa, zawsze gotowa podpowiedzieć i nauczyć domowych sztuczek.

Ciociu Natko, tata znów się ożeni? zapytała Paulina. Nie wiem, co mu w głowie, nie powie mi nic. odpowiedziała ciotka z uśmiechem.

Natka miała własne dzieci i męża, Wojciecha. Mieli szczęśliwą rodzinę.

jeżeli będzie trzeba, zabierzesz nas pod swój dach? dopytywała Paulina. Nie wymyślaj bajek. Ojciec wam kocha, nie pozwoli, byście cierpieli odparła Natka.

W wiosce krążyły pogłoski, iż Feliks i Glória odnowili dawną miłość.

Glória znów szaleje przy Feliksie szepnęły sąsiadki. Zapomniała o rodzinie. dodawały przy straganie.

Dajcie spokój, przestańcie plotkować, ludziom dusze brzydzą przerwał przewodniczący kołchozu Maciej Lutosławski. Nie znacie własnych sąsiadów, a tak wyciągacie na wierzch ich słabości.

Rzeczywiście, kiedyś Feliks i Glória się kochali, tak mocno, iż poety ich opisywali. Jednak Feliks został oddelegowany do innej gminy, na zachód, by pomóc słabym gospodarstwom. Tam spędził dwa miesiące, odkąd Glória zaczęła spotykać się z Mikołajem Czernikiem. Po powrocie Feliks dowiedział się o zdradzie, podarował Mikołajowi pięć złotych, a z Glorią zerwał wszelkie kontakty.

Glória poślubiła Mikołaja, który był wulgarny, włóczył się po knajpach i pił pod stołem, a ona płakała, iż nie trafiła lepszego męża. Feliks był uczciwym, pracowitym człowiekiem, choć milczącym.

Wkrótce wieś zaczęła zauważać, iż Feliks patrzy w stronę Zosi. Zosia rozkwitła niczym niebieski kwiat, a mieszkańcy nie mogli oderwać od niej wzroku.

Co miłość potrafi zrobić, mawiali.

Zosia już od dawna była zakochana w Feliksie, choć milczała, bo nie chciała rywalizować z Glorią. Los jednak zaskoczył. Feliks i Zosia spotykali się potajemnie, spacerowali, a potem wzięli ślub w radzie wsi. Ceremonia była skromna. Feliksowi pozostała tylko ciotka Natka, a Zosi matka, starsza wdowa, wydała ją za mąż. Mieszkańcy wiedzieli, skąd pochodzą ich dzieje, ale milczeli. Przewodniczący wsi był Wiktor Prokopowicz, z którym Zosia kiedyś kochała się w tajemnicy. Jego żona, Oksana, nigdy nie wyszła za mąż, była niepopularna i wesoła, ale Zosia nie chciała jej mieć za przyjaciółkę. Mieszkańcy współczuli Zosi, zwłaszcza po jej ślubie z Feliksem.

Ach, co się stanie, wzdychała babcia Natasza Przewalska, on przecież jej nie kocha, będzie z nim cierpiała całe życie przepowiadała.

Jednak Feliks okazał się wierny żonie; wieś była przekonana, iż nie da się ukryć prawdy przed ludźmi. Przez piętnaście lat żyli razem spokojnie, nie kłócąc się. Dopiero zimą Zosia zachorowała na ciężką chorobę, której nie dało się wyleczyć. Sytuacja była beznadziejna.

Pewnego popołudnia Feliks powracał z pola.

Feliku, może wpadnę na chwilę, pogadamy, dzieci mają już wypieczone bułeczki zawołała go Glória, niosąc tacę z ciastkami. Nie, dziękuję. Natka już wczoraj nam je przyniosła. odparł Feliks. To jednak z serca.

A moja siostra też z serca wtrąciła się Glória. Spotkajmy się dziś przy młynie, gdy zapadnie zmrok.

Po co to? spytał Feliks.

Czy naprawdę zapomniałeś, co było między nami? zapytała Glória. To już dawno przeszłość. Kocham moje dzieci, kocham Zosię.

Nie da się jej już przywrócić odparła Glória.

Miłość nie umiera odrzekł Feliks.

Nie kochałeś jej. Wziąłeś ją za żonę z zemsty. skrytyła Glória.

Glório, idź do domu powiedział cicho Feliks. Zwiększył krok i nie odwracając się, ruszył do chaty, gdzie czekali mu mali. Glória została sama na pustej wsi.

Kilka lat później dzieci dorosły. Ciotka Natka wciąż odwiedzała ich, ale już wiedziała, iż jej brat był jedną miłością.

Paulinko, słyszałam, iż spotykasz się z Grzegorzem Wronkiem zapytała ciotka od progu.

Tak. Co z tego? odpowiedziała dorosła Paulina, myśląc o pięknej dziewczynie, którą była.

Nic, po prostu pytam. Bądź ostrożna z nim. ostrzegła ciotka.

Dlaczego? zapytała Paulina.

Sam wiesz, nie jesteś już mała odparła surowo ciotka.

Ciociu Natko, kocham go na całe życie. przyznała Paulina.

To twoje zdanie, nie moje. odparła Natka.

Wieczorem Michał i Paulina czekali na ojca z pola.

Coś go opóźnia mruknął Michał. A to dopiero piątek.

No i co? przytykała Paulina.

Zwykle w środę, w piątki i weekendy idzie na cmentarz do mamy. odpowiedział Michał. Skąd wiesz? zapytał brat, unosząc brwi.

Ty nie czujesz serca ojca, więc nie rozumiesz. rzucił Michał.

Po cichu podeszli do grobu. Paulina prowadziła go po ukrytej ścieżce przez ogród.

Patrz, powiedziała, wskazując zgarbioną postać ojca.

Michał wsłuchał się w szepczące słowa.

No cóż, Zosia, tak to bywa. Niedługo Paulinka wyjdzie za mąż, a ja już zebrałem posag, Natka pomogła. Życie toczy się powoli. Przepraszam, Zosiu, iż w życiu tak mało słów miłości zostawiłem, ale serce mówiło więcej niż usta zachrypiał Feliks, powoli odchodząc w stronę bramy cmentarza.

Paulina spojrzała na Michała. W jego oczach zamarzły łzy.

Idź do oryginalnego materiału