Jeden skecz w TVP wywołał polityczną burzę. Poszło o postać Rejtana

zycie.news 2 godzin temu
Zdjęcie: Kwiatki polskie duże, screen Youtube @tvpinfo-extra


Zamiast lekkiej dyskusji o Konstytucji i narodowych zwyczajach, wywołał jednak polityczną awanturę. Wszystko przez krótki skecz z udziałem postaci stylizowanej na Tadeusza Rejtana, który część widzów i polityków prawicy uznała za przekroczenie granic żartu.

Sprawa trafiła do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Regulator wszczął działania wyjaśniające po skargach dotyczących programu wyemitowanego 3 maja 2026 roku w TVP2. Widzowie zarzucali nadawcy, iż satyryczny materiał miał uderzać w symbol patriotyzmu i naruszać powagę Narodowego Święta Trzeciego Maja.

Skecz o Rejtanie i grillu rozpalił internet

Kontrowersyjny fragment pojawił się na początku programu. Aktor Mateusz Lewandowski wystąpił w scenie nawiązującej do słynnego obrazu Jana Matejki przedstawiającego Tadeusza Rejtana. Bohater skeczu, leżąc w pozie kojarzonej z dramatycznym protestem przeciw rozbiorowi Polski, mówił o wolności, majówce i polskim grillowaniu.

To właśnie zestawienie historycznej symboliki z żartem o „polskim grillu” wywołało najwięcej emocji. Dla jednych był to kabaretowy skrót myślowy i ironia wymierzona w narodowe stereotypy. Dla innych: kpiną z postaci historycznej i symbolu oporu wobec rozbiorów.

W sieci gwałtownie pojawiły się komentarze polityków PiS i Konfederacji. Padały zarzuty o brak szacunku dla historii, „pogardę” oraz ośmieszanie Polaków w dniu państwowego święta.

KRRiT dostała skargi po programie TVP

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przekazała, iż widzowie uznali materiał za przekroczenie granic dopuszczalnej satyry. W skargach podkreślano, iż wykorzystanie postaci Rejtana w kontekście prześmiewczym miało godzić w interes publiczny i polską rację stanu.

Według relacji Wirtualnych Mediów skarżący powoływali się także na art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji, wskazując, iż audycje nie powinny propagować treści sprzecznych z polską racją stanu, moralnością i dobrem społecznym.

Samo wszczęcie działań wyjaśniających nie oznacza jeszcze kary dla TVP. KRRiT ma przeanalizować materiał i ocenić, czy doszło do naruszenia standardów wskazywanych przez skarżących.

TVP odpowiada: to był program satyryczny

Telewizja Polska nie przyjęła zarzutów wprost. W reakcji na krytykę stacja podkreśliła, iż „Kwiatki polskie” są programem satyrycznym, a sporny odcinek był utrzymany w konwencji majówkowego świętowania.

Jednocześnie TVP przypomniała, iż tego samego dnia relacjonowała oficjalne obchody rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Stacja wskazywała m.in. na transmisję centralnych uroczystości oraz akcję czytania Konstytucji RP w TVP Info.

Przekaz nadawcy był jasny: satyryczny skecz nie miał zastępować poważnego podejścia do święta, ale był jednym z elementów programu o lżejszym charakterze.

Kasia i Markowski nie wycofują się z żartu

Do sprawy odnieśli się także prowadzący „Kwiatki polskie” Katarzyna Kasia i Grzegorz Markowski. W rozmowie z Wirtualną Polską przypomnieli, iż kontrowersyjny skecz był tylko jednym z kilku materiałów w odcinku. W programie pojawiły się również elementy poważniejsze, w tym czytanie Preambuły do Konstytucji 3 maja.

Prowadzący podkreślili, iż fragment z grillem był żartem. Ich zdaniem problemem stało się wyrwanie jednej sceny z kontekstu i przedstawienie jej jako ataku na „świętości narodowe”.

W wypowiedziach Kasi i Markowskiego nie widać próby przeprosin za samą formę skeczu. Przeciwnie, gospodarze programu sugerują, iż cała awantura więcej mówi o politycznej atmosferze wokół mediów publicznych niż o samym, kilkudziesięciosekundowym materiale.

Gdzie kończy się satyra, a zaczyna spór o symbole?

Awantura wokół „Kwiatków polskich” pokazuje, jak trudno dziś w Polsce oddzielić satyrę od polityki. Ten sam materiał dla części widzów jest żartem z narodowych przyzwyczajeń, a dla innych przekroczeniem granicy, której przy historycznych symbolach nie powinno się naruszać.

Tadeusz Rejtan nie jest przypadkową postacią. W polskiej pamięci funkcjonuje jako symbol dramatycznego sprzeciwu wobec rozbiorów. Dlatego każda próba użycia jego wizerunku w konwencji komediowej niesie ryzyko mocnej reakcji. Zwłaszcza gdy dzieje się to 3 maja, w dniu święta państwowego.

Z drugiej strony satyra z definicji korzysta z przesady, zderzeń znaczeń i prowokacji. Gdyby pozbawić ją ryzyka, stałaby się jedynie bezpiecznym komentarzem bez ostrza. Pytanie brzmi więc nie tylko, czy żart był udany, ale czy program satyryczny w mediach publicznych ma prawo do takiego tonu w dniu narodowego święta.

Jedna scena, dwie Polski

Spór po majówkowym odcinku TVP gwałtownie przestał dotyczyć wyłącznie jednego skeczu. Stał się kolejnym odcinkiem większej wojny o media publiczne, patriotyzm i granice dobrego smaku.

Dla krytyków TVP był to przykład lekceważenia historii. Dla obrońców programu: dowód na to, iż satyra natychmiast staje się politycznym paliwem, gdy tylko dotknie narodowych symboli. KRRiT sprawdzi teraz, czy program naruszył przepisy, ale społeczny wyrok już zapadł w dwóch zupełnie różnych wersjach.

Jedni zobaczyli w tym skeczu nieudany żart. Drudzy: obrazę narodowej pamięci. I właśnie dlatego kilkadziesiąt sekund telewizyjnej satyry wystarczyło, by po 3 maja rozgorzała awantura, która jeszcze długo będzie wracać w dyskusjach o TVP.

Idź do oryginalnego materiału