Jak dobrze… szepnęła Ludwika. Lubiła pić poranną kawę w ciszy, kiedy Jan jeszcze spał, a za oknem dopiero zaczynało świtać. W takich chwilach miała wrażenie, iż wszystko jest na swoim miejscu. Praca pewna. Mieszkanie przytulne. Mąż godny zaufania. Czego chcieć więcej do szczęścia? Nie zazdrościła koleżankom, które użalały się na zazdrosnych mężów, awantury o drobiazgi. […]