Jakie rzeczy powinieneś teraz spakować w walizkę? – zapytała żona

newsempire24.com 3 tygodni temu

Masz wynieść walizkę z rzeczami? zapytała żona.

Weź! odpowiedziałem.

Co to znaczy? zdziwiła się dziewczyna, która właśnie szykowała się do długiego wypoczynku. Zbyt gwałtownie wszystko się działo…

Tak po prostu! Masz wynieść walizkę? dodała Zosia.

Jaka jeszcze walizka? Noście swoje! pomyślała Nona, potknęła się o dywan w przedpokoju i wyszła: wszystko chyba w porządku, ale w powietrzu wisiał trochę niepokoju.

Wieczorem w domu rozległo się pukanie ultradźwiękowe.

Będzie nam dziecko! z euforią oznajmiła Nona, patrząc na Leonarda, licząc na efekt. Nie cieszysz się, kochanie?

Nona Kowalska pojawiła się na trzecim roku studiów medycznych w Warszawie. Razem z Władkiem Ryżkiem, który przyjechał z innego miasta, przenieśli się na tę uczelnię.

Ojciec Władka był żołnierzem, więc rodzina musiała przeprowadzić się do innej prowincji. Dziewczyna, z którą miał związek, ruszyła za nim Nona była prawdziwą przyjaciółką w boju.

Władek jednak odszedł. Po przeprowadzce Nona odkryła, iż niedługo zostanie mamą, a jej ukochany po prostu zniknął!

Zniknął całkiem odjechał od rodziców, dokąd nie wiadomo, zabrał dokumenty z ostatniego roku studiów medycznych i nie odbierał telefonów.

Wtedy Nona zauważyła, iż jej uwagę przyciąga przystojny wykładowca anatomii, profesor Leonid Juriewicz.

Nona była bystra jej kręcone włosy działały na nią jak sprytny sprężynowy mechanizm. Nie mogła wrócić do domu z brzuchem i rodzicami, bo to nie niosło żadnych dobrych perspektyw.

Dziecko było jedyną nadzieją rodziców, a za niepowodzenie mogłyby jej dać w kość.

W wielodzietnych rodzinach takie dodatki nie były mile widziane, więc Nona szukała wsparcia u trzydziestoletniego, ugruntowanego mężczyzny. Nie było tajemnicą, iż w rodzinie Lenka nie było dzieci

Nona wpadła w romans ze żonatym Leonidem. Zauważyła z uśmiechem, iż nie przywiązuje wagi do antykoncepcji to znak, iż chce zostać ojcem!

No więc, Leonku pomyślała piękna Nona spełnię twoje marzenie i zostaniesz szczęśliwym tatą! i zabrała się do dzieła.

Po półtora miesiąca mogła przekazać ukochanemu radosną nowinę: Dziecko przyjdzie w siódmym miesiącu, a ktoś będzie się nim opiekował. Mądry tego nie powie, a głupi nie zauważy.

Wszystko było dopięte na ostatni guzik najpierw lekki obiad w uroczystej atmosferze: Nona wynajęła pokój od samotnej babci za symboliczną opłatę.

Starsza pani była nowoczesna, nie stawiała przeszkód w spotkaniach swojej lokatorki, a jedyne, co wymagała, to płacenie czynszu i od czasu do czasu podzielenie się przysmakiem. Życie seniora nie jest łatwe.

Po wypiciu kieliszka wina, a Nona tylko łykła, podała Leonidowi pozytywny test ciążowy, tak jak w serialach, i powiedziała: Będzie nam dziecko! Czy nie jesteś szczęśliwy, kochanie?

Mężczyzna nie zareagował tak, jak się spodziewała: nie wziął jej w ramiona, nie zaproponował małżeństwa. Po krótkiej ciszy odpowiedział:

Nie jestem gotowy!

Na co nie jesteś gotowy? zdziwiła się Nona. Dla niej zawsze był gotowy, jak harcerz!

Na dziecko!

Czyli na poczęcie był gotowy, a potem? uśmiechnęła się nieco przewrotnie. Coś tu nie grało.

Leonid Juriewicz zignorował pytanie i po prostu wyszedł.

No i do dupy, ten wykładowca! wykrzyknęła Nona, nie szczędząc rosyjskich przekleństw. W jej rodzinie nie było miejsca na językowe cenzury.

Nie myśl, iż facet jest bez serca i podły po prostu Leonid był bezpłodny! Dlatego dziecko nie mogło być jego.

W dodatku pamiętał, iż Nona wcześniej zakochiwała się w zaginionym Władku Ryżku. Puzzle się uzupełniły!

Bezpłodność Leonida wpadła w niego po przebytej w dzieciństwie odraśnej infekcji choroba, której nazwa brzmi wesoło, przyniosła smutne konsekwencje.

Po trzech latach małżeństwa oni sami zaczęli się badać: ciąża nie nadchodziła, choćby w sprzyjające dni.

W semenogramie było kilka nie tylko plemników, ale i samego ruchu! Gdy potrzeba, to jeden zwinny nasienie wystarczy, ale gdy trzeba, nie da się go wymusić

Tylko oni i ich żona znali tę tajemnicę, trzymając ją w ścisłym sekrecie, udając, iż intensywnie pracują nad rozwiązaniem.

Później postanowili adoptować dziecko z domu dziecka ale najpierw żyli dla siebie, co też nie było złe.

O bezpłodności syn nie wiedział choćby dziadek jego matka już nie żyła. Dziadek cierpiał na nowotwór, a ludzie współczuli mu i nie chcieli go martwić: mężczyzna żył w nadziei, iż niedługo dostanie wnuka.

Choroba posuwała się naprzód i Leon i Zofia postanowili, iż niech dziadek odejdzie spokojnie niepotrzebna wiedza tylko zwiększała ból.

W małżeństwie wszystko szło dobrze: Leon kochał Zosię, a Zosia kochała go i całkowicie mu ufała. Mała zdrada tylko wzmocniła ich związek, bo przecież każdy wie, iż trochę pikanterii podkręca życie.

Po tym, jak Nona oznajmiła swoją ciążę, zainteresowanie ze strony profesora znacznie spadło. A co z tego? Każdy kłamca w końcu zostaje przyłapany.

Leon Juriewicz przestał kontaktować się ze studentką Stepanową, więc ona postanowiła przyjść do jego domu i wyznać prawdę o ich czystej miłości. Oczywiście w jego nieobecności. Chciała, żeby żona dowiedziała się wszystkiego i go wyrzuciła.

Zosia była spokojną kobietą. Na słowa Nony o wielkiej miłości, przyszłym macierzyństwie i propozycji odpuścić Lenka, zareagowała krótko i bez emocji:

Zabierz!

Co to? zdziwiła się dziewczyna, przygotowująca się do długiego odpoczynku: coś zdecydowanie za szybko…

Tak po prostu! Masz wynieść walizkę? zaproponowała Zosia.

Jaka walizka? Noście swoje! pomyślała Nona, nadepnęła na dywan w przedpokoju i wyszła: wszystko chyba w porządku, ale w powietrzu wciąż był lekki osad.

Wieczorem w domu rozległo się pukanie ultradźwiękowe.

Kogo wierzysz, Zosiu? zapytał Leon z autentycznym oburzeniem. Nie mam gdzie zrobić testu! Czy naprawdę mnie nie znasz? Ja przecież jestem przykładowym żywicielem rodziny!

Tak, Leon naprawdę był przykładowym żywicielem! Nie miał żadnych skandalicznych powiązań A może jednak coś przeoczyliśmy?

Zosia ufała mężowi i w ten raz uwierzyła w jego słowa. Nie trudno zauważyć, iż nikt nie przyszedł z walizką.

Studentka Stepanowa, nie czekając na ukochanego, nie poszła do dziekanatu, żeby oskarżać wykładowcę o molestowanie. Nona nie była głupia i doskonale rozumiała, iż czasy komitetów i partii już minęły.

Pójdziemy inną drogą! mawiał niegdyś niezapomniany Ilja. Nona postanowiła wykorzystać słowa przywódcy.

Zaczęła więc działać w stronę Jurija Sergiusza potencjalnego teścia, ojca Lenka. Jego adres znalazła w Internecie.

Dziadek był w pewnym stanie zamroczenia po przyjmowaniu leków. Spotkał pojawienie się atrakcyjnej dziewczyny, ciężarnej od syna, z dobrą duszą: Będzie miłość, będzie wnuk!. Wreszcie spełniło się jego marzenie!

Bez namysłu zaoferował pięknej mamie pomoc materialną trzydzieści tysięcy złotych miesięcznie. Myśląc rozsądnie, iż syn jeszcze się nie zdecydował, niech decyduje powoli! Dziadek oczywiście nie zostawi jej samej i będzie pomagał.

Dodatkowo, ojciec Zosi lubił swoją synową i nie chciał jej gnębić, więc postanowił zachować to w tajemnicy jak najdłużej.

Nona, z podniesionym podbródkiem, poczuła, iż życie się udało!

Zabrała się więc za naukę, choć mogła jeszcze studiować do urlopu macierzyńskiego. Ale po co się męczyć, kiedy co miesiąc wpadała dobra kwota?

Dla niektórych to drobna suma, a dla Nony, wychowanej w skromnej rodzinie, to prawdziwe wsparcie. Tak zaczęło się jej nowe, lepsze życie.

Ciąża przebiegała bez większego nudności. Nona chodziła po sklepach, kupując różowe urocze rzeczy dla maleństwa. USG pokazało, iż to dziewczynka.

Czasem odwiedzała dziadka Jurija: on z euforią przyjmował przyszłą babcię i podawał smaczne owoce, na które Nona nie mogła sobie pozwolić.

Kiedy nadszedł termin porodu, dziadek przyjechał po nią ze szpitala! Mimo iż już nie mógł dobrze chodzić, przyjechał z wózkiem i obiecał, iż nie zostawi jej samej.

Oczywiście nie zostawi! myślała żująca czereśnie Nona. Ten nieszczęsny Leniek jeszcze rozmyśla!

Jurij Sergiusz odszedł, gdy dziewczynce skończyło się pół roku: choroba, jak to zwykle, wzięła górę.

Nona przyjechała na pogrzeb, a sąsiadka zgodziła się zasięść przy dziecku: Nie wezmę jej z łóżeczka, ale będę pilnować.

Po co to zrobiła? Kto wie! Może myślała, iż od razu odsłonią testament, w którym będzie wymieniona wnuczka Jurija. A on obiecał! Wtedy zobaczy, co z rodziną…

Jednak testamentu nie było ojciec nie dotrzymał słowa…

Rodzina zaskoczona była obecnością Nony na pogrzebie, ale nie zaczęła się kłócić, bo często przy takiej okazji nie ma miejsca na sprzeczki: po prostu nie zaproszono ją do tej ceremonii!

Wtedy opiekunka siedząca przy pogrzebie wyjawiła całą prawdę, którą ukrywała na prośbę Jurija.

Gdy Nona próbowała wsiąść do autobusu na obiad pożegnania, kierowca, na prośbę małżonków, zamknął przed nią drzwi. Autobus ruszył i nabrał prędkości, choć Nona biegła za nim i stukała pięścią w drzwi

Miała trochę oszczędności: z tych trzydziestu tysięcy dziewczyna potrafiła odłożyć część. Dodatkowo miałam Matrycę Kapitałową i zasiłek dla samotnej matki na życie powinno wystarczyć.

Postanowiła też poszukać pracy i później kontynuować naukę zdalnie tak w dzisiejszych czasach łatwo to zrobić.

Została przyjęta do centrum medycznego jako konsultantka przy telefonach: wykształcenie medyczne jej wystarczyło.

Siedmiomiesięczną córeczkę Nietkę włożyła do żłobka.

Rok po pogrzebie jej teść, Jurij, znów zaszła w ciążę! Jego plemniki znów zaczęły działać!

Patrzcie, co się dzieje, kiedy słońce przygrzewa: ludzie oszaleją z podniecenia! Dlaczego więc plemniki nie budzą się? Przecież i one są żywe!

W końcu para doczekała się cudownego chłopca. euforia nie miała końca!

Wszystko w ich życiu było jak zawsze w porządku. Czasem Zosia wspominała tę sytuację, gdy Nona przyszła do niej, jakby była w ciąży od jej męża. Może dziewczyna nie kłamała?

Zosia odrzucała te myśli: Boże, cóż to już nie ma znaczenia?. Leon okazał się wyjątkowym ojcem: troskliwym, kochającym i delikatnym właśnie takim, jak każdy dobry mąż.

A reszty już nie trzeba było oglW końcu Nona, otoczona miłością i wsparciem, poczuła, iż wreszcie odnalazła prawdziwy dom.

Idź do oryginalnego materiału