Jak rozmawiać o emocjach z innymi mężczyznami?

sexed.pl 1 tydzień temu

„Musisz o tym z kimś pogadać” brzmi jak prosta rada, dopóki sam nie próbujesz powiedzieć koledze, iż jest ci źle, boisz się, czujesz się odrzucony albo zwyczajnie nie wiesz, co ze sobą zrobić. Wielu mężczyzn słyszy dziś, iż warto mówić o emocjach, ale znacznie rzadziej ktoś pokazuje im, jak taka rozmowa adekwatnie może wyglądać.

Przez lata chłopcy i mężczyźni byli uczeni raczej panowania nad sobą niż opowiadania o tym, co przeżywają. Smutek łatwiej było przemilczeć, lęk przykryć żartem, a problem potraktować jak zadanie do rozwiązania. Ten sposób działania bywa przydatny, szczególnie kiedy rzeczywiście trzeba gwałtownie podjąć decyzję, ale znacznie gorzej sprawdza się wtedy, gdy druga osoba nie potrzebuje gotowej recepty, tylko chce zostać wysłuchana.

Rozmowa o emocjach nie musi przy tym oznaczać wielogodzinnego analizowania każdego uczucia. Czasem zaczyna się od jednego prostego pytania zadanego komuś, kto właśnie przeszedł rozstanie, stracił pracę, pokłócił się z bliską osobą albo od kilku tygodni zachowuje się inaczej niż zwykle: „Jak się z tym naprawdę czujesz?”.

Dlaczego mężczyznom tak trudno mówić o tym, co czują?

Wielu chłopców od najmłodszych lat dostaje podobny zestaw komunikatów: trzeba być silnym, nie przesadzać, nie użalać się nad sobą i radzić sobie samemu. Emocjonalność bywa przedstawiana jako coś, nad czym należy zapanować, a nie jako informacja o tym, co dzieje się w środku.

Z czasem łatwo więc nauczyć się mówić o faktach, ale znacznie trudniej o własnych reakcjach. Można dokładnie opowiedzieć, jak wyglądało rozstanie, kto co powiedział i dlaczego relacja się skończyła, a jednocześnie nie umieć odpowiedzieć na pytanie, czy dominuje smutek, wstyd, złość, zazdrość, poczucie odrzucenia czy ulga.

Do tego dochodzi przekonanie, iż każda trudna rozmowa powinna prowadzić do rozwiązania. Kiedy kolega opowiada o problemie, naturalnym odruchem może być szukanie odpowiedzi: napisz do niej, zmień pracę, wyjdź z domu, idź na trening, przestań o tym myśleć. Tymczasem nie każda emocja wymaga natychmiastowego działania. Czasem ważniejsze jest to, żeby ktoś mógł powiedzieć, co go boli, bez poczucia, iż musi od razu coś z tym zrobić.

Jak rozpoznać i nazwać swoje emocje?

Złość jest jedną z emocji, o których mężczyznom stosunkowo łatwo mówić. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się ona wspólną nazwą dla wielu zupełnie różnych doświadczeń.

Pod „jestem wkurzony” może kryć się rozczarowanie, poczucie niesprawiedliwości, zazdrość, wstyd, przeciążenie, strach przed odrzuceniem albo zwykłe zmęczenie. Każdy z tych stanów może wyglądać podobnie z zewnątrz, ale wymaga czegoś innego.

Właśnie dlatego warto czasem zatrzymać się przy emocji odrobinę dłużej i spróbować ją doprecyzować. Nie chodzi o znalezienie idealnego psychologicznego określenia. Znacznie ważniejsze jest zauważenie różnicy między „jestem zły, bo ktoś przekroczył moją granicę” a „jestem rozdrażniony, bo od tygodnia prawie nie odpoczywam”.

Im dokładniej potrafimy nazwać to, co się dzieje, tym łatwiej zrozumieć własne reakcje i powiedzieć drugiej osobie, czego adekwatnie potrzebujemy.

Nie czekaj, aż kolega sam zacznie rozmowę

Jedno z najbardziej rozpowszechnionych założeń brzmi: skoro będzie potrzebował pomocy, sam się odezwie. Tyle iż osoba, która nigdy nie nauczyła się prosić o wsparcie, może nie zrobić tego choćby wtedy, gdy naprawdę jest jej ciężko.

Dlatego czasami warto wyjść z inicjatywą. Nie trzeba zaczynać od wielkich pytań o kondycję psychiczną czy sens życia. Znacznie naturalniej może zabrzmieć: „Jak sobie radzisz po tym rozstaniu?”, „Mam wrażenie, iż ostatnio jesteś przygaszony, coś się dzieje?” albo „Chcesz o tym pogadać?”.

Dobrze też pamiętać, iż rozmowa nie musi odbywać się naprzeciwko siebie przy stole. Dla części osób łatwiejsza będzie podczas spaceru, jazdy samochodem, treningu czy wykonywania czegoś razem. Kiedy uwaga nie jest przez cały czas skupiona wyłącznie na rozmowie, napięcie często maleje.

Jak wspierać mężczyznę, który nie chce rozmawiać?

Wspieranie kogoś nie wymaga posiadania adekwatnej odpowiedzi na każdy problem. W praktyce próba natychmiastowego naprawienia sytuacji może choćby utrudnić rozmowę, szczególnie gdy druga osoba chce przede wszystkim zostać wysłuchana.

Można więc zapytać wprost: „Chcesz, żebym ci coś doradził, czy wolisz po prostu o tym powiedzieć?”. Takie pytanie pozwala uniknąć sytuacji, w której jedna osoba oczekuje przestrzeni do rozmowy, a druga od razu przedstawia plan działania.

Warto również zaakceptować ciszę. Nie każdą przerwę trzeba wypełniać, a nie każdy temat da się zamknąć podczas jednego spotkania. Czasem ktoś dopiero po kilku minutach albo przy kolejnej rozmowie jest gotowy powiedzieć, co naprawdę się z nim dzieje.

Mówienie o emocjach zaczyna się od zauważenia ich u siebie

Trudno opowiedzieć komuś o uczuciach, których samemu nie potrafi się rozpoznać. Pomocne może być więc zwracanie uwagi na momenty, w których pojawia się napięcie i zadawanie sobie kilku prostych pytań: co adekwatnie teraz czuję, co wydarzyło się wcześniej i czego w tej sytuacji potrzebuję?

Niektórym osobom pomaga koło emocji, czyli narzędzie pokazujące bardziej szczegółowe określenia podstawowych stanów, takich jak złość, smutek czy strach. Nie trzeba jednak korzystać z żadnej specjalnej metody. Już samo odejście od automatycznego „wszystko okej” i próba dokładniejszego nazwania własnego samopoczucia może dużo zmienić.

Warto również dopuścić myśl, iż jednocześnie można odczuwać kilka pozornie sprzecznych rzeczy. Można tęsknić za osobą, z którą nie chce się już być. Można kochać swoją rodzinę i jednocześnie potrzebować od niej odpoczynku. Można lubić swoją pracę, a mimo to czuć złość na szefa albo mieć jej serdecznie dość.

Emocje nie muszą być logiczne ani wygodne, żeby były prawdziwe.

Co zrobić, kiedy ktoś nie chce rozmawiać?

Nie każdy będzie gotowy otworzyć się od razu, a naciskanie może przynieść odwrotny efekt. Można jednak dać drugiej osobie sygnał, iż temat nie jest zamknięty: „Nie musisz teraz o tym mówić, ale gdybyś chciał, jestem”.

Wsparcie nie zawsze musi też przyjmować formę rozmowy. Wspólny spacer, trening, film czy zwyczajne spędzenie czasu mogą dać komuś poczucie, iż nie został sam ze swoim problemem. Ważne jednak, żeby takie odwracanie uwagi nie stało się jedynym sposobem radzenia sobie z tym, co trudne.

Szczególnie po bolesnym rozstaniu łatwo wejść w tryb ciągłego zajmowania czymś głowy. Spotkania, imprezy, treningi czy praca mogą przez chwilę przynosić ulgę, ale nie zawsze zastąpią moment, w którym trzeba przyznać przed sobą, iż coś naprawdę zabolało.

Trudna rozmowa nie musi wyglądać jak scena z filmu

Rozmowy o emocjach często wyobrażamy sobie jako bardzo poważne, intensywne spotkania, podczas których ktoś nagle mówi wszystko, co tłumił od lat. W rzeczywistości częściej składają się z drobnych momentów.

Z pytania zadanego w samochodzie. Z wiadomości wysłanej dzień po rozstaniu. Z przyznania: „Wkurza mnie to, ale chyba bardziej jest mi po prostu przykro”. Im częściej takie rozmowy stają się czymś zwyczajnym, tym mniej niezręczne wydaje się proszenie o wsparcie w chwili, kiedy naprawdę jest potrzebne.

Mężczyźni nie mają mniejszych potrzeb emocjonalnych tylko dlatego, iż często nauczyli się o nich mniej mówić. Bliskość, poczucie bycia wysłuchanym i możliwość powiedzenia komuś, iż nie wszystko jest w porządku, są częścią relacji z innymi ludźmi. Także tych między mężczyznami.

Idź do oryginalnego materiału