Jak ona mogła?! choćby nie zapytała! Nie poradziła się! Tego jeszcze brakowało: wejść do czyjegoś mieszkania i rządzić się, jak u siebie w domu! Zero szacunku! Boże, za co mnie to spotkało? Całe życie się nią zajmowałem, a oto wdzięczność! Przecież ona mnie za człowieka nie ma! Andrzej otarł łzę, która napłynęła mu do oka jej się, widzisz, moje życie nie podoba! Niechby na swoje spojrzała! Siedzi w tej swojej kawalerce i myśli, iż złapała szczęście za nogi. Ani porządnego męża, ani sensownej pracy tylko jakaś praca zdalna. Za co to ona żyje? A jeszcze chce mnie pouczać, jak żyć! Ja już dawno zapomniałem o tym, o czym ona dopiero zaczyna myśleć!
Ta ostatnia myśl wyrzuciła Andrzeja z fotela. Poszedł do kuchni, nastawił czajnik i podszedł do okna.
Patrząc na panoramę świątecznej, rozświetlonej Warszawy, znowu się rozpłakał:
Wszyscy wokół przygotowują się do Sylwestra, a u mnie żadnego święta Sam jak palec
Czajnik zaczął gwizdać. Andrzej tak się zamyślił, iż choćby tego nie zauważył
Miał dwadzieścia lat, gdy jego mama, mając czterdzieści pięć, urodziła drugie dziecko.
Chłopaka to zadziwiło: po co mamie taki kłopot?
Nie chcę, żebyś został całkiem sam wyjaśniła wtedy mama to przecież cudownie mieć siostrę. Zrozumiesz, potem.
Ja już teraz rozumiem odpowiedział wtedy Andrzej obojętnie ale pamiętaj: nie zamierzam się nią opiekować. Mam swoje życie.
Już nie masz swojego życia uśmiechnęła się mama.
Słowa okazały się prorocze. Malutka Mia była jeszcze dzieckiem, kiedy zmarła mama Ojciec zmarł jeszcze wcześniej.
Cała opieka nad siostrą spadła na Andrzeja, który adekwatnie zastąpił Mai matkę. Ta przez pierwsze dziesięć lat nazywała go choćby mamą.
Do ślubu Andrzej nie doszedł. Powodem nie była siostra po prostu nie spotkał tej wyjątkowej, która zawojowałaby jego serce. A iż nie chodził po imprezach, nie szukał rozrywek dom, praca, siostra, dom, praca, siostra
Szybko wydoroślał, odkąd zabrakło rodziców, i całe życie poświęcił Mai: wychował ją, wykształcił.
Teraz Maja jest już dorosła, mieszka sama, zaręczyła się.
Często bywa u Andrzeja rodzeństwo bardzo się kocha, mimo różnicy wieku i charakterów.
Andrzej na przykład jest bardzo oszczędny. Jego mieszkanie od lat przypomina magazyn starych, niepotrzebnych rzeczy. Gdyby dobrze poszukać, znajdzie się szlafrok, który nosił dziesięć lat temu, kiedy był jeszcze szczupły. Albo rachunki za mieszkanie sprzed piętnastu lat.
W kuchni aż się roi od popękanych filiżanek, wyszczerbionych emaliowanych garnków, patelni bez rączki. Andrzej dawno ich nie używa, ale żal wyrzucić a nuż się przydadzą?
I żadnego remontu w mieszkaniu nie robił od dawna. Nie dlatego, iż nie ma pieniędzy tapety przecież są całe.
Nawyk oszczędzania na sobie dla dobra siostry zrobił swoje.
Maja to zupełne przeciwieństwo: wesoła, energiczna. W jej mieszkaniu minimum rzeczy. Żadnych magazynów! Tylko to, co potrzebne.
Wymyśliła regułę: jeżeli czegoś przez rok się nie użyło, trzeba się tego pozbyć!
Dlatego u Mai jasno, lekko, przestronnie.
Ileż razy już mówiła Andrzejowi:
Zróbmy u ciebie porządek, może mały remont. Przejrzymy rzeczy, bo za chwilę dla ciebie samego miejsca zabraknie.
Nic nie będę wyrzucać i nie chcę żadnych zmian odpowiadał Andrzej i mi żaden remont niepotrzebny.
Jak to niepotrzebny? Zobacz na ten przedpokój! Te wzorzyste tapety mają z pięćdziesiąt lat! Człowiek się tu czuje, jakby schodził do piwnicy. A te graty zabierają tyle energii, iż jeszcze się rozchorujesz!
Ale Andrzej tylko machał ręką.
Wtedy Maja postanowiła zrobić remont sama! Niech zobaczy różnicę. Wybrała przedpokój najmniej mebli i rzecz do ogarnięcia.
Tydzień przed Nowym Rokiem, gdy Andrzej miał nocną zmianę w pracy (pracował zmianowo), Maja z narzeczonym przyjechali do jego mieszkania (oboje mieli do siebie klucze), i wymienili tapety: ciemne ściany zamieniły się w jasnozielone ze złotym wzorem.
Potem wszystko odstawili na miejsce, bo Maja bała się ruszać rzeczy brata, i wyszli.
Nic nie podejrzewający Andrzej wszedł do domu i od razu wyszedł z powrotem. Myślał, iż pomylił drzwi.
Spojrzał na numer mieszkania.
Wszystko się zgadza
Wszedł jeszcze raz. I zrozumiał.
Maja!
Jak ona mogła?!
Wykręcił do siostry numer i wygarnął jej wszystko, co leżało mu na sercu, po czym się rozłączył.
Po pół godzinie Maja przyszła osobiście.
Kto cię prosił?! przywitał ją Andrzej.
Andrzejku, chciałam ci zrobić niespodziankę. Zobacz, jak ładnie teraz: czysto, jasno, przestronnie! tłumaczyła się Maja.
Nie rządź się w moim domu! Andrzej nie mógł się opanować.
Wiadro przykrych słów wylało się na Maję.
W końcu nie wytrzymała:
Dość tego, żyj sobie dalej w tym syfie jak chcesz. Mojej nogi tu więcej nie będzie!
Co, prawda w oczy kole?! rzucił Andrzej.
Szkoda mi ciebie odpowiedziała cicho i wyszła
Nie dzwoniła od tygodnia. Nigdy się tak długo nie kłócili. A za pasem Sylwester. Czy naprawdę przywitają Nowy Rok osobno?
Andrzej wyszedł do przedpokoju, usiadł na krzesełku.
Rzeczywiście, więcej miejsca, pomyślał i wyobraził sobie Maję oraz Michała, jak kleją nowe tapety i cieszą się na jego reakcję. I po co się wściekałem? Przecież jest dużo lepiej. Jaśniej. I na sercu weselej. Może Maja ma rację?
Nagle zadzwonił telefon
Andrzejku usłyszał zapłakaną Maję przepraszam. Nie chciałam cię urazić. Chciałam cię tylko ucieszyć
Przestań, kochanie, już się nie gniewam Andrzej sam poczuł łzy w oczach i nie masz mnie za co przepraszać: masz całkowitą rację, a tapety są świetne. Po świętach zabierzemy się razem za moje graty. jeżeli tylko chcesz.
Jasne, iż chcę! Z euforią pomogę! A dzisiaj? W taki dzień Nie wyobrażam sobie Nowego Roku bez ciebie
Ja też nie
To szykuj się ucieszyła się Maja u nas już wszystko gotowe: żywa choinka, lampki, świeczki. Wszystko, jak lubisz. Nic nie kupuj, ja wszystko przygotowałam. Do końca wierzyłam, iż się pogodzimy i będziemy razem świętować. Szykuj się, nie spiesz się. Michał po ciebie przyjedzie.
Andrzej podszedł znów do okna. Teraz patrzył na rozświetlone, zimowe miasto zupełnie inaczej.
Patrzył i myślał: Dziękuję ci, mamo Za siostrę.













