Jak ona mogła?! choćby nie zapytała! Nie poradziła się! Trzeba mieć tupet – wejść do czyjegoś mieszka…

polregion.pl 3 godzin temu

Jak ona mogła?! choćby nie zapytała! Nie poradziła się! Przecież trzeba mieć tupet: wejść do czyjegoś mieszkania i rządzić się jak u siebie! Brak szacunku! Boże, za co mnie to wszystko spotyka? Całe życie się nią opiekowałam, a oto jej wdzięczność! choćby nie uważa mnie za człowieka! Nina otarła łzy, które napłynęły jej do oczu. Jej się, widzisz, nie podoba moje życie! Na swoje niech popatrzy! Siedzi w tej swojej kawalerce i myśli, iż złapała Pana Boga za nogi. Ani porządnego męża, ani normalnej pracy: jakaś praca zdalna. Z czego ona żyje? A pouczać mnie próbuje! Przecież ja dawno zapomniałam o tym, o czym ona dopiero zaczyna myśleć!

Ta ostatnia myśl podniosła Ninę z fotela. Poszła do kuchni, nastawiła czajnik i podeszła do okna.

Patrząc na panoramę świątecznej, błyszczącej światłami Warszawy, znowu się rozpłakała:

Wszyscy się do Nowego Roku szykują, a ja nie mam żadnych świąt… Sama jak palec

Czajnik zapiszczał. Nina, pogrążona we wspomnieniach, choćby tego nie zauważyła…

Miała dwadzieścia lat, gdy jej mama, w wieku czterdziestu pięciu lat, urodziła drugie dziecko.

Zdziwiło ją to: po co mamie taki kłopot?

Nie chcę, żebyś została kompletnie sama tłumaczyła mama przecież to takie piękne mieć siostrę. Zrozumiesz kiedyś.

Już teraz rozumiem odpowiedziała wtedy Nina chłodno ale pamiętaj, nie będę się z nią użerać. Mam swoje życie.

Już nie masz tylko swojego życia uśmiechnęła się mama.

Słowa okazały się prorocze. Dziewczynka miała zaledwie trzy lata, gdy mama odeszła… Ojciec zmarł jeszcze wcześniej.

Cała opieka nad Zosią spadła na Ninę, która w zasadzie zastąpiła jej matkę. Przez lata dziewczynka mówiła na Ninę mamusiu.

Nina nigdy nie wyszła za mąż. Nie z powodu siostry po prostu nie spotkała tego jedynego, który poruszyłby jej serce. Poza tym nie bardzo miała gdzie kogoś spotkać. Nina nigdzie nie bywała, nie szukała rozrywek: dom, praca, siostra, dom, praca, siostra…

Po śmierci rodziców bardzo gwałtownie dojrzała i całe swoje życie podporządkowała Zosi: wychowała ją, zapewniła wykształcenie.

Teraz Zosia jest już dorosła, mieszka sama. Zaręczyła się, planuje ślub.

Często odwiedza Ninę: siostry są sobie bardzo bliskie, choć dzieli je spora różnica wieku, charakteru i poglądów.

Nina jest oszczędna do przesady. Jej mieszkanie już dawno przemieniło się w magazyn starych, niepotrzebnych rzeczy. jeżeli się poszuka, można znaleźć szlafrok, który miała na sobie dziesięć lat temu, kiedy była o wiele szczuplejsza. Albo rachunki za prąd jeszcze z czasów złotówki sprzed denominacji.

W kuchni Niny aż pełno popękanych kubków, wyszczerbionych garnków, patelni bez rączki. Kobieta już dawno ich nie używa, ale żal wyrzucić a nuż się przydadzą?

Remontu, choćby kosmetycznego, od lat nie robiła. Wcale nie z braku pieniędzy. Po prostu: tapety jeszcze całe.

Nawyk oszczędzania na sobie i własnym komforcie dla dobra siostry zrobił swoje.

Zosia to zupełne przeciwieństwo: radosna, energiczna, optymistka. U niej w domu panuje minimalizm. Żadnych zbędnych rzeczy! Tylko to, co potrzebne.

Nawet przyjęła własną zasadę: jeżeli czegoś nie użyłam przez rok, to czas się z tym pożegnać!

Właśnie dlatego u Zosi w mieszkaniu jest jasno, przestronnie i tak lekko się oddycha.

Ile razy proponowała Ninie:

Zróbmy u ciebie remont. Przy okazji porządki, bo niedługo nie będzie dla ciebie miejsca.

Niczego nie zamierzam wyrzucać i niczego zmieniać, odpowiadała Nina i remontu też nie chcę.

Jak to nie? Spójrz na swój przedpokój! Te tapety pamiętają PRL. Wchodząc tam, czuję się jak w piwnicy. Te wszystkie rzeczy tylko cię obciążają, choćby nie wiesz ile to zabiera energii! Łatwo przez to zachorować przekonywała Zosia.

Nina jednak wciąż odmawiała.

Aż Zosia postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce! Chciała, żeby siostra poczuła różnicę. Na niespodziankę wybrała przedpokój: najmniej rzeczy, kilka mebli.

Tydzień przed Nowym Rokiem, gdy Nina miała dyżur nocny (pracowała zmianowo), Zosia z narzeczonym przyszli do jej mieszkania (obie siostry miały klucze do siebie) i zmienili tapety: ciemne, stare zamienili na jasne, jasnozielone z delikatnym złotym wzorem.

Potem poukładali wszystko na miejsce, nie ruszając rzeczy Niny, i sobie poszli.

N niczego nie podejrzewając, Nina weszła do mieszkania i natychmiast wyszła z powrotem. Pomyślała, iż pomyliła drzwi.

Spojrzała na numer na drzwiach. Wszystko się zgadza…

Weszła jeszcze raz.

I już wiedziała.

Zosia!!!

Jak ona śmiała?!

Nina zadzwoniła do siostry i wszystko jej wygarnęła, po czym się rozłączyła.

Po pół godzinie Zosia pojawiła się osobiście.

Kto cię prosił?! powitała ją Nina.

Ninko, chciałam zrobić ci niespodziankę. Popatrz, jak jest teraz ładnie: jasno, czysto, przestronnie tłumaczyła się Zosia.

Nie rządź się w moim domu! Nina nie mogła przestać się złościć.

Z ust Niny lały się gorzkie słowa.

W końcu Zosia nie wytrzymała:

Dość! Żyj sobie w swoim bałaganie jak chcesz. Mnie już tu nie zobaczysz!

Co, prawda w oczy kole?! Uciekasz?

Szkoda mi ciebie odparła cicho Zosia i wyszła

Nie dzwoniła już przez tydzień. Nigdy dotąd siostry nie były na siebie obrażone tak długo. A tu zaraz Nowy Rok. Czy każda z nich naprawdę będzie go spędzać samotnie?

Nina wyszła do przedpokoju i usiadła na stołeczku.

A przecież rzeczywiście, zrobiło się przestronniej pomyślała, wyobrażając sobie Zosię i jej narzeczonego podczas tapetowania. Jak się starali: ani jednej zmarszczki, tyle trudu, marzyli, żeby ją zaskoczyć. Czemu ja się tak oburzyłam? Przecież jest o wiele lepiej. Jaśniej. I na duszy weselej. Może Zosia ma rację?

Nagle zadzwonił telefon…

Ninko usłyszała zapłakany głos Zosi wybacz mi, nie chciałam cię zranić. Chciałam ci sprawić radość…

Kochana, ja już się nie gniewam, i Nina aż się rozkleiła pod naporem wzruszeń, nie masz mnie za co przepraszać: masz zupełną rację, a tapety są wspaniałe. A po świętach zabierzemy się do porządków w całym mieszkaniu. O ile zechcesz mi pomóc.

Jasne, iż chcę! Z wielką chęcią! A dzisiaj? Przecież taki dzień Nie wyobrażam sobie świętowania Nowego Roku bez ciebie

Ja też nie

To szykuj się! Zosia aż podskoczyła z euforii u nas już wszystko gotowe: i choinka, i lampki, i świece. Wszystko jak lubisz. I nie wygłupiaj się, nie pędź po sklepach: już prawie wszystko przygotowałam. Do końca wierzyłam, iż się pogodzimy i razem powitamy Nowy Rok. Spokojnie się szykuj, Szymon po ciebie przyjedzie.

Nina znów podeszła do okna. Teraz patrzyła na świąteczną Warszawę zupełnie innym wzrokiem.

I myślała: Dziękuję ci, mamo za siostrę

Bo szczęście, choć czasem ukryte w codziennych sprawach, jest dużo warte, jeżeli dzielimy je z najbliższymi.

Idź do oryginalnego materiału