Żeby mówić o swoich potrzebach, trzeba wiedzieć, czego naprawdę się potrzebuje. Niby logiczne, a jednak już tu potrafimy się zgubić. Czyli mówić o tym, czego chcę. Nie o tym, czego potrzebuje moja koleżanka, sąsiadka, ale ja. Żeby być w stanie to zrobić, to trzeba mieć kontakt z samą sobą. Nie tylko patrzeć, ale też widzieć.
Tymczasem wielu z nas przez cały czas nie wie, czego naprawdę chce. Może coś tam deklaruje, ale niekoniecznie to jest to, czego rzeczywiście potrzebuje. Gdy osiągają to, co miało być “ich”, nie ma radości, jest rozczarowanie, a czasami pustka. To nie wszystko.
Bo należałoby pokopać jeszcze głębiej. I tu robi się wyjątkowo ciekawie. Bo z jednej strony wielu nie wie, czego naprawdę chce, nie mają świadomości, czy to, co chcą, jest dla nich dobre. Ale z drugiej strony wiele osób…nawet nie wie, co naprawdę czuje. A to uczucia nieodmiennie połączone są z naszymi potrzebami. Uczucia bycia lekceważoną, pomijaną, nierozumianą, smutek i złość, które odczuwamy w relacji. To wszystko informacje zwrotne. I tylko szczerość wobec siebie pozwala nam wybrać drogę, która jest nasza i potrzeby, które są nasze.
Do tego niezbędna jest jednak samoświadomość i umiejętność odczytywania uczuć właśnie. Jednak to początek tej drogi.

Dlaczego tak ważne jest, aby nauczyć się mówić o swoich potrzebach?
Niektórzy mają problem z mówieniem o swoich potrzebach. Bo nigdy się tego nie nauczyli.
Gdy próbowali to robić jako dzieci, to często słyszeli, że mają nie wydziwiać, iż wszyscy tak mają, iż życie to nie bajka, trzeba zadowolić się tym, co jest. Czy nie pyskuj, swoją drogą, pamiętam jako mała dziewczynka, kiedy pytałam, co to znaczy pyskować i dorośli jakoś tłumaczyli to w ten sposób, iż ja rozumiałam to tak, iż pyskować to mieć swoje zdanie.
Mało kto był uczony asertywności. Większość dostawała inne lekcje. Uczono nas siedzieć cicho, nie odzywać się i nie robić problemów. Jako dzieci mieliśmy być wygodni, czyli ulegli.
Czyli klasyczne – masz babo placek. Bo w dorosłym życiu bycie wygodnym jest ok, ale dla naszego otoczenia, ale nie dla nas.
W konsekwencji mamy, co mamy. I często pozostajemy w miejscu, w którym jesteśmy bez świadomości, iż jeżeli nie nauczymy się mówić o potrzebach, to nie ma szans na to, iż ktoś nasze potrzeby będzie zaspokajał. Bez jasnego komunikatu szansa, iż ktoś się domyśli jest znikoma. Naprawdę bliska zeru.
Ludziom trzeba mówić, aby nikt nieświadomie nie przekraczał naszych granic i co istotne, abyśmy my nie miały poczucia ignorowania czy nierozumienia.
Nieumiejętność mówienia o własnych potrzebach kończy się źle. Najczęściej…lękiem i depresją.
Tego nie chcemy. Dlatego o własnych potrzebach trzeba mówić. W rodzinie, w przyjaźni, w miłości, a choćby w pracy.
Chcę, żeby on mnie rozumiał
I już na samym początku zaczynają się schody.
Bo to oczywiście wszystko nie jest takie proste.
Wiele kobiet pragnie pełnego zrozumienia od mężczyzny. Jednak te same kobiety potrafią nie odzywać się i mówić: powinien wiedzieć, czy klasyczne niech się domyśli. C jak cisza w kobiecym wydaniu (zobacz Alfabet mężczyzny, który nie dorósł)
To niestety nie ma głębszego sensu. Zamiast milczenia czy zdawkowych odpowiedzi, kluczowa jest komunikacja, dobra komunikacja. To właśnie od niej zaczyna się dobry, satysfakcjonujący związek.
Chodzi o to, żeby dbać o siebie, ale też myśleć o drugiej osobie. Na jednym biegunie tej skali jest bowiem uległość a na drugim agresja. Nie chodzi ani o rezygnowanie z siebie, ani o ignorowanie potrzeb innych osób. Chodzi o to, aby znaleźć takie rozwiązanie, które będzie dobre dla obu stron. Nie zawsze jest to proste i nie zawsze dzieje się to od razu.
Jednak co do zasady wszystko zaczyna się właśnie od mówienia o własnych potrzebach.
Przeczytaj: Większość konfliktów to problemy komunikacyjne
Ale chcę też poczuć się ważna
Żeby w ogóle mówić o swoich potrzebach, trzeba czuć, iż ma się do tego przyzwolenie. Samej przed sobą.
O swoich potrzebach nie będzie mówić osoba, która nie czuje się ważna. Nie będzie tego robić, bo będzie się bała. Przede wszystkim odrzucenia. I tu dochodzimy do przyczyn problemu.
Brakuje nam często poczucia, iż mogę oraz, iż bez tego nie ma szans na jakąkolwiek dobrą relację. Nie ma szans bez pokazania prawdziwej mnie. Dobra wiadomość jest taka, iż naprawdę można się tego nauczyć.
Jednak im dłużej dajemy sobie wejść na głowę, tym trudniej zmienić swoje zachowanie. Asertywność to wtedy proces. A testowanie naszych granic staje się normą, dlatego tym bardziej mówienie o swoich potrzebach jest tak ważne.
I warto zacząć teraz.
Jak mówić o swoich potrzebach?
Podstawowe zasady są dwie:
- bezpośrednio
- z poszanowaniem uczuć innych
Innymi słowy nie kluczyć, nie komplikować. Mówić wprost, bezpośrednio. Do tego w taki sposób, aby nikogo nie ranić.
Kluczowe jest to, jak mówisz o potrzebach
Nie jest najważniejsze to, co mówisz, ale jak to mówisz. To może być paradoks, ale taki jest fakt. Mowa ciała, mimika, ton i gesty decydują adekwatnie w 100% o naszym odbiorze.
O potrzebach dobrze mówić spokojnie, bez agresji, dając wypowiedzieć się drugiej osobie. I naprawdę należy jej słuchać. Nie czekać, żeby tylko odpowiedzieć tak, aby w pięty poszło. Kluczem jest chęć porozumienia, a nie potrzeba walki.
Tu nie chodzi o to, kto ma rację. Tu podstawą jest po prostu wyrażenie swoich opinii.
Mówisz o tym, jak się czujesz
Mówienie o potrzebach to często mówienie o swoich uczuciach. Budujesz wtedy komunikat na zasadzie:
Czuję się niekomfortowo, kiedy Ty…robisz to i to.
Kiedy Ty zachowujesz się tak i tak, ja czuję się tak i tak.
Zauważ, iż nie mówisz, jesteś egoistką, jesteś głupi, itp. mówisz o zachowaniach osoby. I mówisz konkretnie, co zwiększa szansę na sukces w komunikacji.
Taki sposób komunikowania ma wiele zalet. Nie atakuje, skupia się na komunikacje “ja”.
Wybierasz odpowiedni moment
Rozmowa o potrzebach wymaga odpowiedniego czasu i miejsca. O rzeczach ważnych lepiej rozmawiać wtedy, kiedy mamy czas. Nie w biegu, nie byle jak. Potrzeba skupienia i możliwości poświęcenia uwagi na to, co istotne w danym momencie.
Rozmowa o potrzebach powinna koncentrować się na poszukiwaniu wspólnych rozwiązań. To tu jest najważniejsze. I do tego powinna sprowadzać się komunikacja, a nie do oznajmiania, kto ma rację, a kto nie, kto zawinił, itd.
Metoda zdartej płyty
Jak mówić o swoich potrzebach?
Tu sprawdzi się metoda zdartej płyty. Mówimy o swoich potrzebach. Powtarzamy swoje zdanie jednym argumentem. Nie unieważniamy jednego argumentu drugim, mówimy o tym samym. Nie chodzi przecież o to, żeby kogoś zarzucić listą powodów, dlaczego tak, a nie inaczej. Wystarczy jeden, taki, który jest dla nas ważny.
W mówieniu o własnych potrzebach to jest naprawdę kluczowe.
Częstym błędem jest tłumaczenie się, czy błaganie o zrozumienie. To błąd. To osłabia nas jako rozmówcę. Nie róbmy tego.
Szacunek dla siebie, ale też dla rozmówcy.
Swoją drogą metoda zdartej płyty jest też niezmiernie skuteczna w stosunku do trudnych osób i takich, które mają problem z osobami stawiającymi granice.
Ludzie rzadko żałują, iż zaczęli mówić o swoich potrzebach i stawiać granicę. Żałują, iż zaczęli tak późno to robić.
Mów o swoich potrzebach bez stresu
Jeśli chcesz mówić o tym, co dla Ciebie ważne i nie stresować się, czy komuś się to spodoba, już dzisiaj zapisz się na newsletter. I bądź bliżej tematów, które naprawdę coś zmieniają.









