Jak budować bliskie relacje bez destrukcyjnego poczucia symbiozy?

kobietytomy.pl 3 godzin temu

Nie ma recepty na zdrowy, satysfakcjonujący związek. Każdy człowiek jest inny i ma odmienne potrzeby. To, co wiadomo na pewno to fakt, że…zbyt duże poczucie symbiozy w relacji czasami bywa trudne, odbiera oddech i docelowo szczęście. Wiele związków zdecydowanie lepiej funkcjonuje, gdy każdy oprócz wspólnej rzeczywistości, ma swój obszar, swój świat. W myśl zasady naszych babć – “chłopu całej d…się nie pokazuje”. Jak zatem budować bliskie relacje bez destrukcyjnego poczucia symbiozy? Co mówią najnowsze wyniki badań w zakresie psychologii relacji?

Jak budować bliskie relacje bez destrukcyjnego poczucia symbiozy?

Bliskość tak, ale z przestrzenią

Czasy ogłoszonej pandemii pokazały nam w czym rzecz, zwłaszcza jeżeli chodzi o codzienne relacje.

Ludzie dużo lepiej funkcjonują, gdy wychodzą do pracy, rano dają sobie buziaka i witają się po południu niż są skazani na siebie w domu przez całą dobę, bez ustanku. Lepiej jest, gdy mogą razem gdzieś wyjść, coś porobić, być razem, ale niekoniecznie w sposób przytłaczający.

Z tego powodu tak wielkim wyzwaniem dla wielu osób jest codzienna praca zawodowa razem. Przez wielu ekspertów jest ona wręcz odradzana. Nie tylko z uwagi na mieszanie życia prywatnego z zawodowym, ale także z powodu na intensywność doświadczania się nawzajem. Dla zdrowia lepiej, gdy para spędza czas razem, ale też ma obszar, w którym funkcjonuje oddzielnie.

7 sposobów na bliskość w związku

Dlaczego to tak ważne?

Bliskość jest oczywiście jednym z najgłębszych ludzkich pragnień. Chcemy być widziani, rozumiani, doceniani i ważni. Jednak równie silna jest potrzeba autonomii, poczucia, iż mamy własne życie, własne granice i własną tożsamość. Kiedy te dwie potrzeby nie są w równowadze, relacja może wpaść w pułapkę symbiozy: stanu, w którym partnerzy tracą siebie, próbując stać się „jednością”.

Zdrowa bliskość nie polega na stapianiu się, ale na spotkaniu dwóch odrębnych światów. To przestrzeń, w której można być razem, nie rezygnując z siebie.

Czym jest destrukcyjna symbioza?

Destrukcyjna symbioza jest przekroczeniem tej granicy, której lepiej byłoby nie przekraczać. To moment, kiedy czujemy się odpowiedzialne za emocje drugiej osoby, tak bardzo boimy się konfliktu, iż rezygnujemy z własnych potrzeb, mamy przekonanie, iż partner powinien czytać w naszych myślach i wiedzieć, czego dokładnie chcemy.

Dodatkowo destrukcyjna symbioza sprawia, iż mamy poczucie winy, gdy czynimy coś dla siebie. Ponadto mamy również wrażenie, iż bez drugiej osoby jesteśmy niepełni, niekompletni, “słabi”. Symbioza w takim ujęciu nie jest miłością, jest lękiem. Miłość to bowiem bycie z kimś nie dlatego, iż tej osoby potrzebujemy, ale dlatego, iż doskonale poradzilibyśmy sobie same, ale z tą osobą jest zwyczajnie lepiej.

Miłość to przez cały czas granice, autonomia i odpowiedzialność za siebie. To nie powolne znikanie i stapianie się. To słuchanie, ale nierobienie z siebie ratownika. Odpowiedzialność za życie przez cały czas powinna spoczywać na drugiej osoby, a nie na ukochanym czy ukochanej.

Przyjaźń też potrzebuje oddechu

Podobnie bywa z przyjaźnią.

Wiele osób zauważa, iż te najbardziej trwałe przyjaźnie to te, które dają sobie przestrzeń. Osoby je budujące nie spotykają się codziennie, tylko co jakiś czas. Oczywiście nie ma tu reguł, bywają wyjątki, ale co do zasady ma to sens. Łatwiej akceptować czyjeś wady, gdy spotykasz daną osobę co jakiś czas, trudniej funkcjonować z kimś każdego dnia i przez cały czas zachowywać pozytywne nastawienie. Oczywiście najlepiej tolerować ludzi w pełni, z zaletami i wadami, ale dobrze wiemy, iż niektórzy w dawce “minimalnej” są ok, lubimy takie osoby, jednak dłużej są one męczące, co też jest naturalne…. To tak jak z tym powiedzeniem o gościach. “Gość i ryba trzeciego dnia cuchnie” – oznacza to tyle, iż odwiedziny są super, ale gdy realizowane są zbyt długo, to zwyczajnie są już męczące. Chodzi o to, żeby nie być uciążliwym gościem, czy…uciążliwym przyjacielem.

Być razem, ale i też osobno

Złotą receptą na długie i stabilne związki jest bycie razem, ale i też bycie osobno. Tak, żeby każdy czas był wartościowy, a przebywanie bez ukochanej osoby działało na korzyść czasu wspólnego. To naprawdę da się zrobić, w praktyce jest to dużo lepsze dla wszystkich niż mogłoby się wydawać.

Mnóstwo par popełnia ten sam błąd na samym wstępie:

  • tak bardzo się kochają, iż angażują się w pełni, nie zostawiają sobie ani trochę przestrzeni,
  • spieszą się, nie dają sobie czasu, żeby relacja się rozwijała,
  • mówią sobie dosłownie o wszystkim, bez uwzględnienia aspektu, czy rzeczywiście opowiadanie o byłych w szczegółach jest wskazane,
  • rezygnuje z przyjaźni, hobby,
  • podporządkowywanie planów w pełni drugiej osobie, rezygnowanie z marzeń.

To popularne błędy, które niestety są tak powszechne, iż aż robi się smutno. Długofalowo powodują dużo problemów, odbierają szczęście, zamiast budować możliwość do bycia razem.

Jak utrzymać zdrowy dystans i dobrą bliskość?

  • pytać siebie, czego naprawdę potrzebuję, co jest dla mnie teraz ważne,
  • celebrować wspólne chwile,
  • spędzać też czas oddzielnie,
  • pracować nad lękiem przed porzuceniem, niestety potrzeba symbiozy może wynikać z prób kontroli relacji.

Dlaczego to tak ważne?

Nie da się być blisko z kimś, jeżeli nie jest się blisko ze sobą.
Im bardziej znamy siebie: swoje granice, potrzeby, emocje: tym łatwiej budujemy relacje, które nie pochłaniają, ale wzmacniają. Im mamy w sobie mniej lęku, tym mamy też mniej tendencji do destrukcyjnej symbiozy. To ważne aby czuć się osobą pełną i kompletną, a nie kimś, kogo związek musi dopełnić.

7 oznak, iż jesteś dojrzała emocjonalnie

Idź do oryginalnego materiału