Ja też nie mogłam oddychać Niedzielny wieczór. Marek powiedział to, gdy prasowałam koszule i układałam je w równych stosach na łóżku. wszedł do sypialni, usiadł na brzegu łóżka i powiedział to takim tonem, jakby informował o cieknącym kranie. Haniu, duszę się. Nie uniosłam głowy, tylko odłożyłam jedną koszulę, wzięłam następną. Od czego? Od tego wszystkiego. […]