Igorze, bagażnik! Bagażnik się otworzył, zatrzymaj samochód! – krzyczała Marina, ale już czuła, iż wszystko przepadło… Prezenty i smakołyki, na które odkładali przez ostatnie dwa miesiące: czerwona ikra, łosoś, szynka i inne rarytasy na świąteczny stół dla babci w polskiej wsi – wszystko wysypało się na trasę, a przejeżdżające samochody pewnie choćby tego nie zauważyły Dzieci płakały, Marina próbowała się pocieszyć, a Igor zatrzymał się na poboczu z nadzieją, iż uda się coś uratować – ale było już za późno. Po dotarciu do wsi babcia Maria, zatroskana po złym przeczuciu i modlitwach o ich zdrowie, przyjęła ich z otwartymi ramionami. Święta obchodzili razem, ciesząc się prostymi, domowymi potrawami: swojskimi ziemniakami, ogórkami, pysznym śledziem pod pierzynką i babcinymi pączkami – bo najważniejsze, iż są razem. A w opuszczonej wiosce, przy skromnym stole, znalezione na poboczu przez dziadka Władysława smakołyki i biały, puszysty koc stały się nieoczekiwanym prezentem dla starszych sąsiadek Nadziei i Wierki. „To chyba sam Pan Bóg nam zesłał na pociechę,” westchnęły. Nie żałuj zgubionych rzeczy – może to właśnie była cena za uniknięcie większego nieszczęścia. Ważne, iż to, co najcenniejsze – rodzina i zdrowie – zostało uratowane!

naszkraj.online 4 godzin temu
Igorze, bagażnik! Otworzył się bagażnik, zatrzymaj samochód! woła Zuzanna, ale już wie, iż wszystko przepadło. W drodze rzeczy z bagażnika wysypały się na trasę, a jadące za nimi auta pewnie choćby tego nie zauważyły. I prezenty, i specjały, na które odkładali przez ostatnie dwa miesiące! I czerwona ikra, i łosoś, i wykwintny szynk, i mnóstwo […]
Idź do oryginalnego materiału