– I co teraz, będzie z nami mieszkał? – zapytał mąż żonę, patrząc na syna…

newskey24.com 2 godzin temu

I co, on teraz będzie z nami mieszkać? zapytał tata moją mamę, patrząc na mnie

Maria Kowalska wróciła do domu i była bardzo zdziwiona, widząc mnie w przedpokoju. Od dwóch lat mieszkałem z żoną oddzielnie i widywaliśmy się z rodzicami najwyżej dwa razy w miesiącu, zwykle w weekendy. A tu środek tygodnia.

Coś się stało? zapytała od progu mama, zamiast zwyczajowego powitania.
Nie cieszysz się, iż mnie widzisz? zażartowałem, ale widząc poważny wyraz jej twarzy, odparłem krótko: Od Magdy się wyprowadziłem.

Co to znaczy wyprowadziłeś się? zapytała ostro.
Mama zawsze była twarda. Praca w poprawczaku dla nieletnich odcisnęła na niej swoje piętno. Nigdy nie była entuzjastką żartów, szczególnie w sprawach rodzinnych.
Pokłóciliśmy się wydusiłem z siebie, pokazując całą postawą, iż nie chcę rozwijać tematu.
Więc co? spojrzała mi prosto w oczy Po każdej kłótni z żoną będziesz tu wracać?
Rozwodzimy się wypaliłem.
Mama patrzyła na mnie wyczekująco, wiedziałem, iż chce usłyszeć szczegóły. Westchnąłem i powiedziałem:
Chciała, żebym jeszcze więcej pomagał w domu, a ja po pracy jestem wykończony.

A co, ręce ci odpadną od pomocy żonie? nie poparła mnie.
Dokładnie to mi powiedziała. Odpowiedziałem jej, iż kobieta powinna być strażniczką domowego ogniska, a dom to jej obowiązek.
Skąd ty bierzesz takie głupoty? straciła cierpliwość.
Była zmęczona po pracy, chciała się umyć, odpocząć i zjeść spokojną kolację z tatą. A tu ja z pretensjami i jakimiś średniowiecznymi poglądami. Przeżyła z tatą całe życie, oboje pracowali, wspólnie prowadzili dom, razem nas wychowywali, nie było u nich podziału na kobiece i męskie obowiązki. Teraz ja chciałem być prawdziwym mężczyzną.
Pytam poważnie! krzyknęła tak, iż gdybym nie był mężczyzną, chyba bym się rozpłakał. Skąd ci się to wzięło? Od dzielenia obowiązków? Co, polowałeś dzisiaj na mamuta i ledwo wróciłeś? Przecież oboje pracujecie, oboje zarabiacie. To powinniście też razem sprzątać. Zaoferowałeś jej zwolnienie z pracy, żeby mogła tylko domem się zająć? Nie? To nie kombinuj! Widziałeś, żebyśmy my z tatą pokłócili się o domowe sprawy? Nie. Bo mamy wystarczająco rozumu, żeby ciągnąć tę rodzinę razem.

W tej chwili z pracy wrócił tata. Zobaczył mnie i zapytał:
Coś się stało?
Zaraz się okaże, iż wszyscy pytają o to samo, pomyślałem, po czym powiedziałem głośno:
Rozwodzimy się z Magdą.
Głupi jesteś skwitował tata, idąc do kuchni z torbą zakupów.
Marek, nasz syn to dureń powiedziała mama, opowiadając mężowi, o co poszło.
I co, będzie z nami mieszkał? zapytał tata mamę, następnie zwrócił się do mnie:
Wiesz, iż małżonek pochodzi od słowa współjarzmo? A współjarzmo, synu, to wspólna praca, nie iż jeden się obija, a drugi robi za dwoje. Rodzina to nie wyścig, a jak zaczynasz się lenić, druga osoba musi ciągnąć podwójnie. Do czego to prowadzi? Albo jedno się wykończy, albo się wszystko rozpadnie.

Słuchałem ich z mieszanymi uczuciami. Liczyłem na wsparcie, a oni raczej dali mi lekcję. Potem rozmawiali o mnie, jakby mnie już nie było w pokoju. Tata rozpakowywał zakupy, mama układała je na półkach. Wyraźnie dali mi do zrozumienia, iż nie zamierzają się nade mną rozczulać.

Patrzyłem na ich rodzinny spokój i nie rozumiałem, jak to się dzieje, iż w codziennym życiu potrafią być tacy stanowczy, a dla siebie łagodni i wyrozumiali.
No i co tu stoisz? Wracaj do żony, pogódź się! powiedział tata. I zapomnij o tym, kto komu co musi. Wy musicie się wspierać, a nie liczyć kto więcej robi! A teraz idź, my z mamą mamy swoje sprawy!

Wyszedłem od nich oszołomiony. Nie takiego odbioru się spodziewałem. Ale złość na Magdę już mi przeszła i zrozumiałem, iż winę ponoszę także ja wywołałem awanturę o byle co. Jedno tylko wiem chcę stworzyć taką rodzinę, jaką mają moi rodzice. To najważniejsza lekcja, jaką dziś dostałem.

Idź do oryginalnego materiału