Gładkie słówka

aleksandra.jursza.net 3 dni temu

Dzień dobereł, ja z filmem polecanym przez Po Godzinach. Robert Ziębiński, który zauważył, iż „Gładkie słówka” w swoim premierowym roku nie zostały docenione. I moim zdaniem, docenione być nie mogły.

To historia o nastolatkach, a szczególnie jednej z nich – Connie (Laura Dern). Jej sylwetka mi przeszkadzała, bo Dern była wyższa od swoich filmowych koleżanek i wydawała mi się jakoś taka nazbyt wyrośnięta, choć w rzeczywistości miała osiemnaście lat. I to ona niesie na barkach film, a także nieszczęśliwość wieku nastoletniego.

A nastolactwo to wiek buntu i poszukiwania własnej seksualności, i adekwatnie o tym jest ta historia. Że młode zagubione dziewczyny starają się jakoś to wszystko ogarnąć, a rodzice nierzadko są pomocni w żaden sposób.

No i jeżeli spodziewasz się po „Gładkich słówkach” thrillera, to go tu nie znajdziesz. Owszem, niepokojąco się robi na końcu, ale reżyserka (Joyce Chopra) postanowiła nie bawić się w oczywistości. Zagrała na nosie wszystkim niemal odbiorcom i stworzyła coś, co da się zinterpretować w różny sposób. Ale na pewno nie jako thriller, a przynajmniej nie ten krwawy. Co się wydarzyło na końcu – twórcy już pozostawili pole do popisu odbiorcy.

„Gładkie słówka” można – oczywiście – docenić, ale jest to trochę bardziej wymagające. Albo i nie – wystarczy nie spodziewać się thrillera, tylko pozwolić historii się zaprezentować taką, jaką jest.

A jest to historia z seksualnością. W kadrach przede wszystkim. Dla mnie to opowieść-fantazja o właśnie erotyzmie. Ale właśnie – film znów wymyka się standardowym plakietkom, bo i erotyk z tego żaden.

Najbliżej „Gładkim słówkom” jest do opowieści obyczajowej, czy młodzieżowej – ale znowu, końcówka to wszystko rozwala.

Czy więc warto sięgnąć po ten obraz?

Cóż – jeżeli nie lubisz nastolatków, to nie ten adres.

Jeśli chcesz thrillera czy erotyka – to także nie ten adres. A przynajmniej nie do końca.

Ale jeżeli lubisz kadry, klimat lat 80′ i beztroskość nastolactwa – to moooże.

Film wie, czym chce być.

I wymaga od widza uważności.

Ale czy widz chce się bawić w zauważanie szczegółów w tle, postawy postaci? Czy raczej szuka prostej rozrywki o tym, jak ktoś może zniszczyć czyjeś życie?

Bo tu życie może być łatwo zniszczone: Connie spotyka nieznajomego, który okazuje się niezbyt sympatycznym typem… a może, kto wie, oczaruje młodą gładkimi słówkami?

No i właśnie – „Gładkie słówka” dostępne są w odmętach sieci. Ale jeżeli ktoś chce wyrobić własne zdanie o tym dziele, to odmęty zapraszają, a dystrybutorów zachęcam, by dali je na legale.

Idź do oryginalnego materiału