Mariolka, już jestem w domu!
Ł-Łukaszu?! Co ty tak wcześnie? Miałeś wrócić dopiero za trzy dni…
Młoda kobieta, ledwo po trzydziestce, wychodzi na korytarz, w pośpiechu poprawiając jedwabny szlafroczek i patrząc zaskoczona na stojącego w drzwiach męża.
Chciałem zrobić niespodziankę, Mario. I chyba mi się udało! Czy się nie cieszysz? wysoki, barczysty mężczyzna szeroko się uśmiecha, dumny z efektu.
Bardzo się cieszę! Idź od razu do kuchni, coś ci podgrzeję…
Łukasz, wyraźnie z siebie zadowolony, kiwa na żonę i kieruje się do kuchni. Tam czeka go zastawiony stół: truskawki, czekolada, gorący obiad prosto z piekarnika… Jakby specjalnie dla niego.
Mario, ty to masz wyczucie! Skąd wiedziałaś, iż dziś przyjadę? Ale jesteś przezorna!
Nakładając sobie pełny talerz, Łukasz zaczyna pałaszować. Żona nie pojawia się w kuchni, ale on postanawia jej nie wołać pewnie szykuje się dla ukochanego męża, może zakłada jakąś piękną sukienkę.
Łukasz, ja… My…
Ale te twoje schabowe, Mario! A sałatka, naleśniki… po prostu mistrzostwo. Tomek?!
W drzwiach pojawia się żona, Mariola, pod rękę z jego rodzonym bratem, Tomaszem. Kobieta patrzy z poczuciem winy w podłogę, Tomek w spodenkach i podkoszulku przeciera zmęczoną twarz, jakby dopiero co się obudził.
Tak, Łukasz, ja. Cześć, bracie…
Witaj. No to wytłumaczcie mi, co tu się dzieje? Choć chyba wszystko już jasne…
Łukasz, ja… Chciałam ci powiedzieć już dawno. Kocham Tomka, twojego brata i chcę być tylko z nim. Przepraszam wypaliła Mariola, zerkając spod rzęs na byłego już adekwatnie męża.
Na te słowa Łukasz wypuszcza talerz z rąk. Zastawa z głośnym hukiem rozbija się o podłogę.
I wy, jak rozumiem… teraz właśnie…
Tak. Byliśmy razem.
Świetnie, cudownie, Mario! No i ty, Tomku, gratulacje! Moi kochani, „rodzina” się znalazła! No i już rozumiem, dla kogo ta wystawna kolacja… Wszystko jasne.
Mariola nie śmie podnieść wzroku. Wiedziała, iż jeżeli spojrzy Łukaszowi w oczy, cała jej odwaga rozpłynie się gdzieś bez śladu.
A Zosia? Co z córką? Wie o tym?
Nie, nie wie.
A gdzie teraz jest?
U sąsiadki, ogląda bajki.
Często ją tak zostawiasz u sąsiadki?
Ostatnio… Z pół roku tak już robię.
Łukaszowi zabrakło pytań i emocji. Czuł zmęczenie po podróży i nie widział sensu rozkręcać awantury. Z natury był spokojny, nie obrażał się długo, ale kiedy ktoś go już naprawdę rozgniewał, lepiej było zejść mu z drogi. Sytuacja z bratem i żoną była jednak dla niego szokująca. Przez chwilę był rozbity, ale gwałtownie się pozbierał.
Macie dziesięć minut, żeby was tu nie było. Zaczynamy odliczanie rzucił, upijając łyk herbaty. Na brata choćby nie spojrzał.
„Co ona w nim widzi? Wygląda identycznie jak ja, choćby te same pieprzyki… Do pracy nieprzyzwyczajony, rozumu niewiele… Straci z nim wszystko. Ale jej sprawa!” myślał Łukasz, pijąc herbatę.
Nie wyjdę, dopóki nie dostaniemy zgody postawił się Tomek.
Jakiej zgody ode mnie chcesz?
Na rozwód. Puść Mariolę, ona cię już nie kocha.
Widzę, widzę, kogo kocha. Chcecie rozwód? Będzie rozwód, ale przed sądem! Zobaczę, jak wydacie wszystkie złotówki na prawników…
Łukasz… Mariola położyła rękę na jego nadgarstku Proszę, załatwmy to spokojnie, bez sądów. Jesteś przecież dobry człowiek, wiesz o tym…
Łukasz pokręcił głową.
No dobrze, zgoda. Ale bratem już dla mnie nie jesteś, Tomaszu Władysławowiczu.
Chcieliśmy jeszcze o coś poprosić…
Co jeszcze?
Zostaw nam mieszkanie po rozwodzie, Łukasz… Mariola uśmiechnęła się promiennie, głaszcząc go po dłoni. Zosia przywiązała się do tej okolicy, ma tu przyjaciół… jeżeli będziemy wszystko dzielić, to na nowe mieszkanie nas nie stać, będziemy musieli wrócić na wieś…
Łukasz oparł głowę na zgiętych rękach i zamyślił się. Widział, iż Mariola liczy na sentyment, więc zaczęła jeszcze bardziej błagalnie:
Łukaszu, kochanie… Spraw Zosi prezent. Jeszcze tyle zarobisz z taką pensją! Proszę, przecież to twoja jedyna córka! Wszystko dla niej…
Spokojnie, Mario uciął mężczyzna. Mam lepszy pomysł.
Jaki? rozświetliły się oczy Marioli. Może samochód też nam zostawisz? Zosia byłaby wniebowzięta…
Zosia zamieszka ze mną.
Żartujesz?! Mariola nie mogła uwierzyć. Oszalałeś? Przecież nie masz pojęcia o wychowywaniu dzieci! Ciągle w delegacjach… Ona choćby nie pamięta, jak masz na imię.
Zaraz się przekonamy rzucił mężczyzna i wyszedł do drzwi.
Po kilku minutach wrócił, trzymając za rękę córkę. Dziesięcioletnia dziewczynka, właśnie przeszła do czwartej klasy. Uśmiechnięta, mocno trzymała tatową dłoń.
Po co ją tu przyprowadziłeś? Chcesz ją wmieszać w nasz konflikt?! warknęła Mariola.
Ale Łukasz nic nie odpowiedział. Usiadł z powrotem przy stole i posadził Zosię na kolanach.
Zosiu, mogę zadać ci kilka pytań? Ale musisz odpowiedzieć szczerze!
Jasne! ucieszyła się dziewczynka na zainteresowanie ojca.
Rozmowa jak z dorosłą, rozumiesz? Tak jak z tymi ważnymi panami w mojej pracy.
Oczywiście!
Kiwnęła głową i otwarła oczy z ciekawości.
Powiedz szczerze, mama cię bije? Uderzyła cię w tym tygodniu?
Dziewczynka zawstydziła się, spuściła wzrok i zaczęła bawić się sukienką.
Co ty robisz?! wrzasnęła Mariola. Zostaw ją, zwariowałeś?!
Zamknij się, Mario. Rozmawiam z córką odciął Łukasz, gładząc Zosię po włosach. Nie bój się, pamiętaj o szczerości.
Dziewczynka kiwnęła głową, a w jej oczach zakręciły się łzy. Przytuliła się mocno do ojca i wyszeptała przez łkanie:
Tak, trzy razy! Najpierw za tróję, potem za rozlane mleko… I za to, iż nakrzyczałam na wujka Tomka. Całowali się, jak byłeś w delegacji…
Cicho, Zosiu, już dobrze… Tata jest z tobą uspokajał ją Łukasz, gładząc po plecach. Teraz już mama cię nie skrzywdzi.
Kłamie, wszystko kłamie! przerwała im Mariola. Nigdy jej nie uderzyłam…
Czyli mieszkania i auta chcesz dla „dobra córki”? uśmiechnął się ironicznie Łukasz. Zosiu, jeszcze jedno pytanie?
Dobrze…
Gdybyś mogła wybrać, z kim chcesz mieszkać: ze mną czy z mamą?
Dziewczynka zamilkła, patrzyła to na ojca, to na Mariolę. Mariola wyciągała do niej ręce, usiłując przekonać ją na swoją stronę.
Obiecasz, iż już nie będziesz wyjeżdżał na długo?
Obiecuję! odpowiedział Łukasz bez wahania.
W takim razie chcę mieszkać z tobą, tatusiu.
Ty niewdzięcznico! Mariola podniosła rękę na córkę, ale Łukasz objął ją stanowczo, zasłaniając dziewczynkę ciałem. Tomek, stojący cały czas z tyłu, choćby się nie odezwał.
No proszę, Mario, rozmowę mieliśmy jasną. Już jej nie zobaczysz powiedział spokojnie Łukasz, biorąc córkę za rękę i odchodząc z nią do dziecięcego pokoju.
Kilka minut później pomógł dziewczynce spakować rzeczy. Na szczęście jego służbowa torba była gotowa. Razem pojechali do hotelu na drugim końcu Warszawy, gdzie często zatrzymywał się w czasie pracy.
…Po kilku miesiącach odbyła się rozprawa. Sąd, uwzględniając, iż Mariola i jej nowy partner nie mieli stałego dochodu ani mieszkania, postanowił, iż dziewczynka zostanie z tatą. Tym bardziej, iż Zosia sama chciała mieszkać tylko z ojcem.
Łukasz rozdzielił mieszkanie zgodnie z planem, a swoją połowę sprzedał. Matka mogła widywać córkę w weekendy, ale Zosia od tej pory stała się domowniczką w nowym mieszkaniu u taty. Łukasz zmienił swoje zawodowe plany, wyeliminował delegacje i codziennie wracał do domu. A Zosia zaczęła uśmiechać się częściej i to było dla niego cenniejsze niż wszystkie złotówki.













