Gdy byłeś służbowo
Krynka, jestem w domu, przywitaj mnie!
Łukaszu?! Co ty tak wcześnie? Przecież miałeś wrócić dopiero za trzy dni…
Kobieta, około trzydziestki, wyszła na korytarz, pospiesznie poprawiając jedwabny szlafrok i patrząc zaskoczona na męża stojącego w drzwiach.
Chciałem zrobić niespodziankę, Krysiu. Widzę, iż się udało! Czyżbyś się nie cieszyła? wysoki, szerokobarczysty mężczyzna uśmiechał się szeroko, dumny z wrażenia, jakie zrobił.
Bardzo, bardzo się cieszę! Idź do kuchni, zaraz podgrzeję ci obiad…
Zadowolony z siebie Łukasz skinął głową żonie i ruszył do kuchni. A tam zaskoczyło go zastawione do granic możliwości stołem: truskawki, czekolada, gorący obiad prosto z pieca… Jakby specjalnie dla niego.
No Krysia, ale się postarałaś! Skąd wiedziałaś, iż przyjadę? Jaka ty jesteś domyślna!
Nałożył sobie na talerz pokaźną porcję i zaczął zajadać ze smakiem. Żona nie pojawiała się w kuchni, ale uznał, iż pewnie przebiera się w ładną sukienkę specjalnie dla ukochanego męża.
Łukasz, ja… My…
Krysiu, jakie to wszystko pyszne! Twój gulasz palce lizać! A ten sałatka, naleśniki… Filip?!
Odwracając się, Łukasz zobaczył swoją żonę Krystynę, trzymającą pod rękę jego własnego brata, Filipa. Kobieta nieśmiało patrzyła na podłogę, a Filip, w szortach i podkoszulku, pocierał zmęczonym gestem nos, jakby właśnie został obudzony.
Tak, Łukasz, to ja. Cześć, bracie…
Cześć. No to teraz spróbujcie mi wyjaśnić, co tu się dzieje? Chociaż chyba już nie trzeba…
Łukasz, ja… Od dawna chciałam ci powiedzieć. Kocham twojego brata, Filipa, i chcę być tylko z nim. Przepraszam. rzuciła Krystyna szybko, spoglądając na już byłego męża znad rzęs.
Łukasz aż wypuścił z rąk talerz; naczynie z resztkami obiadu potoczyło się z brzękiem po podłodze.
I wy, jak rozumiem… Właśnie teraz…
Tak. Przed chwilą byliśmy razem.
Świetnie, po prostu wspaniale, Krysia! Ty też, Filip, brawo! Moje kochane rodzeństwo! No i w końcu wiem, czemu takie wystawne jedzenie dziś… I komu głównie miało smakować.
Krysia nie odważyła się spojrzeć mężowi w oczy wiedziała, iż tylko gdy opuści spojrzenie, jej odwaga się utrzyma.
A Hania? Co z córką? Wie o wszystkim?
Nie, ona… Ona nie wie.
A gdzie ona teraz jest?
U sąsiadki, bajki ogląda.
Często ją tak do sąsiadki oddajesz?
Już pół roku tak…
Łukaszowi zabrakło już pytań. I emocji. Był przemęczony po podróży i uznał, iż nie ma sensu robić awantury. Miał spokojne usposobienie długo nie potrafił się na nikogo złościć. Ale jeżeli już ktoś przesadził, to nie było ratunku. Choć to była raczej rzadkość. Ta sytuacja z dwójką najbliższych ludzi wprawiła go w osłupienie. Stracił na chwilę rezon, ale tylko na moment.
Macie dziesięć minut, żeby was tu nie było. Czas start. powiedział Łukasz, spokojnie popijając herbatę. Na brata choćby nie spojrzał.
Ciekawe, co ją w nim urzekło? Wygląda podobnie, choćby pieprzyki te same Pracować mu się nie chce, rozumu nie ma Straci z nim tylko, ale jej wybór! myślał, kontynuując herbatę.
Nie odejdę, póki nie zgodzisz się oficjalnie nagle rzucił Filip.
Na co niby się mam zgodzić?
Na rozwód… Odpuść Krysi, ona cię nie kocha.
Widzę, widzę, kogo ona kocha… uśmiechnął się drwiąco Łukasz. Rozwodu chcecie? To będzie rozwód, ale przez sąd! Zobaczymy, jak na adwokatów wam starczy…
Łukasz… żona położyła dłoń na jego nadgarstku. Proszę cię, dogadajmy się po ludzku. Jesteś przecież dobrym człowiekiem…
Łukasz pokręcił głową.
Dobrze, niech już będzie. Ale ty już nie jesteś moim bratem, Filipie.
Mamy jeszcze jedną prośbę…
No?
Zostaw mi mieszkanie po rozwodzie, Łukasz! Krystyna posłała mu czarujący uśmiech, wciąż głaszcząc go po dłoni. Hania tak się przywiązała do tego miejsca, w szkole ma tylu przyjaciół… A jak będziemy dzielić mieszkanie, na nowe nas nie stać, trzeba by wracać do wioski…
Łukasz oparł podbródek na zgiętych rękach i zamyślił się. Krystyna, widząc jego wahania, zaraz zaczęła jeszcze słodszym głosem:
Łukaszek, słońce moje No zrób córce prezent. Ty sobie świetnie dasz radę, jeszcze niejedne pieniądze zarobisz! Proszę cię, Łukaszek, córkę masz tylko jedną! Robię to dla niej…
Spokojnie, Krysia uciszył ją Mam lepszy pomysł.
Jaki? aż zaświeciły jej oczy. Zostawisz nam też auto? Hania byłaby w siódmym niebie
Hania będzie mieszkać ze mną.
Co?! Krystyna aż nie uwierzyła. Chyba oszalałeś?! Ty przecież z dziećmi nie umiesz, ciągle w delegacjach! Ona pewnie choćby nie kojarzy twojego imienia
Zaraz sprawdzimy stwierdził Łukasz i wyszedł do drzwi.
Po chwili wrócił, trzymając za rękę swoją córkę. Dziewczynka miała dziesięć lat i właśnie skończyła trzecią klasę. Kurczowo ściskała jego dłoń i szeroko się uśmiechała.
I po co ją tu wprowadzasz, żeby jeszcze ją wciągać w konflikt?! złościła się Krystyna.
Łukasz nie odpowiedział. Usiadł na tym samym miejscu w kuchni, posadził córkę na kolanach i zaczął rozmowę:
Haniu, kochanie, mogę zadać ci parę pytań?
Jasne! odparła z radością, uradowana, iż tata zwraca na nią uwagę.
Tylko obiecaj, iż będziesz odpowiadać szczerze! Bo będziemy rozmawiać, jak z dorosłą dziewczynką.
Jak z panami w twoim biurze?
Dokładnie tak.
Hania skinęła głową i aż otworzyła usta w oczekiwaniu.
Powiedz, mama cię bije? Zdarzyło się, iż w tym tygodniu była wobec ciebie niedobra?
Dziewczynka speszyła się i spuściła wzrok, nerwowo skubiąc materiał spódniczki.
Co ty wyprawiasz? krzyknęła Krystyna. Zostaw dziecko w spokoju!
Cicho, Krystyna. Rozmawiam teraz z córką uciął Łukasz i pogłaskał córkę po głowie. Nie bój się, Haniu. Pamiętasz, obiecałaś być szczera?
Dziewczynka przytaknęła i w jej oczach pojawiły się łzy. Mocno objęła ojca za szyję i wyszeptała mu do piersi:
Tak, biła mnie trzy razy! Najpierw za czwórkę, potem za rozlane mleko… Trzeci za to, iż nakrzyczałam na wujka Filipa. Całowała się z nim, kiedy byłeś w delegacji…
Nie płacz, córeczko! Już jestem z tobą. Mama już cię skrzywdzić nie może.
Kłamie! wtrąciła Krystyna Nigdy jej nie uderzyłam…
Czyli mieszkanie i auto dla dobra dziecka chcesz uzyskać? zapytał mężczyzna, ironicznie się uśmiechając. Haniu, jeszcze jedno pytanie?
Dobrze…
Gdybyś mogła wybrać, z kim chciałabyś mieszkać: ze mną czy z mamą?
Dziewczynka zamilkła, z niepewnością patrząc raz na ojca, raz na matkę. Krystyna rozłożyła ramiona, jakby chciała ją przeciągnąć na swoją stronę.
A obiecasz, iż już mnie nie zostawisz na długo?
Obiecuję! odpowiedział bez namysłu Łukasz.
W takim razie chcę zostać z tobą, tato.
Ty mała! krzyknęła Krystyna, już miała ją uderzyć, ale Łukasz objął córkę i osłonił własnym ciałem. Filip cały czas stał z tyłu, w ogóle nie reagując.
No to, Krystyna, wszystko jasne. Córki już nie zobaczysz powiedział spokojnie i razem z Hanią poszedł do jej pokoju.
Kilka minut później Łukasz pomógł córce spakować rzeczy. Jego własna torba była już prawie gotowa po delegacji. Wyszli razem i pojechali do hotelu na drugim końcu Warszawy, który Łukasz często rezerwował w pracy.
…Po dwóch miesiącach odbył się rozwód. Sąd, biorąc pod uwagę brak stałych dochodów i mieszkania u Krystyny i jej nowego partnera, postanowił pozostawić Hanię przy ojcu. Zwłaszcza iż dziewczynka sama tego chciała.
Łukasz podzielił mieszkanie, a swoją część sprzedał. Ustalił, iż córka będzie u matki tylko w weekendy, ale mieszkać będzie razem z nim w nowym mieszkaniu. Przeorganizował swoje życie i już nie przyjmował długoletnich delegacji; zaczął naprawdę spędzać czas z córką. Hania zaczęła się częściej uśmiechać, a dla mnie to była największa nagroda więcej warte niż jakiekolwiek pieniądze.
Dziś wiem jedno: czas z bliskimi trzeba stawiać ponad wszystko. Tylko wtedy można być naprawdę szczęśliwym.













