Po co brać kredyt na własne mieszkanie?
Można po prostu poczekać na spadek.
Tak właśnie myślał mój kuzyn Bartosz.
Miał żonę Bożenę i trójkę dzieci.
Żyli w ciasnej kawalerce matki Bożeny.
Mieszkanie znajdowało się w Sopocie nad Bałtykiem.
Ten stan rzeczy bardzo ich męczył.
Bartosz i Bożena ciągle o tym szeptali.
Czekali na śmierć babci Halina Stanisława.
A ona była prawdziwym skarbem.
Halina Stanisława miała już siedemdziesiąt lat.
Tryskała energią i kochała życie.
Jej dom w centrum Sopotu tętnił życiem.
Przyjaciele chętnie ją odwiedzali.
Obsługiwała telefona bez żadnego problemu.
Chodziła na wystawy i do teatru.
Czasem flirtowała na senioralnych potańcówkach.
Promieniowała euforią każdego dnia.
Bartosz i Bożena tego nie znotowali.
Ich to po prostu bardzo irytowało.
Mieli już dość czekania na zgon.
Postanowili przejąć jej lokal natychmiast.
Halina Stanisława miała przepisać mieszkanie.
Potem miała iść do domu opieki.
Twierdzili, iż babci tam będzie lepiej.
Ale Halina Stanisława nie poddała się.
Stanowczo odmówiła wykonania tego planu.
Wtedy wybuchła prawdziwa burza.
Bartosz wpadł w wielką wściekłość.
Krzyczał, iż jest wielką egoistką.
Bożena też dolała oliwy do ognia.
Mówiła, iż babcia za długo żyje.
Mój mąż Marek i ja byliśmy w szoku.
Halina Stanisława marzyła o Włochu.
Chciała zobaczyć Koloseum i Rzym.
Zaproponowaliśmy jej wspólne mieszkanie.
Miała wynająć swój lokal i zbierać fundusze.
Zgodziła się na to od razu.
Jej trzypokojowe mieszkanie zaczęło zarabiać.
Bartosz i Bożena zrobili awanturę.
Uważali, iż lokal słusznie należy do nich.
Żądali natychmiastowego zamieszkania tam.
Oskarżyli Marka o manipulację.
Bartosz chciał choćby pieniędzy z wynajmu.
Nazywał je swoją słuszną częścią.
Odpowiedzieliśmy im bardzo krótko.
Czy to ma sens?
Nie, to się nigdy nie stanie.
Bożena zaczęła przychodzić do nas codzienne.
Czasem przyprowadzała dzieci.
Przynosiła absurdalne prezenty.
Pytała o zdrowie babci.
Widzieliśmy ich prawdziwy cel.
Chcieli tylko szybkiego spadku.
Tymczasem Halina Stanisława uzbierała fundusze.
Poleciała na wycieczkę do Włoch.
Wróciła promienna i szczęśliwa.
Mieliśmy dla niej nową radę.
Co zrobiła z tym lokalem?
Sprzedała go bez wahania.
Kupiła małe studio na obrzeżach Sopotu.
Reszta pieniędzy poszła na podróże.
Zwiedziła Hiszpanię, Austrię i Szwajcarię.
Nad Jeziorem Genewskim spotkała Jeana.
To był uroczy Francuz.
Wyszła za niego za mąż w wieku siedemdziesięciu lat.
Polecieliśmy na ten ślub.
To była piękna uroczystość.
Kolejna część czeka na Ciebie w komentarzach.












