Emerytka ze łzami wyznaje: „Ostatni raz widziałam syna ponad sześć lat temu…” – Gdy spytałam sąsiadkę, od kiedy jej syn z nią nie rozmawia, serce mi pękło. Opowiedziała mi, jak po przeprowadzce syna z żoną kontakt całkiem się urwał, jak ostatni raz przyszła z ciastem na urodziny, a synowa oświadczyła jej w drzwiach, iż nie jest tam mile widziana, a syn nie stanął w jej obronie… Później zadzwoniła tylko raz, gdy sprzedawała trzypokojowe mieszkanie i kupowała mniejsze — syn przyjechał podpisać dokumenty, wziął pieniądze i więcej nie zadzwonił. Czy czuje się samotna? „Radzę sobie. Syn był moim całym światem po tym, jak mąż zostawił mnie dla innej. Wychowałam go sama i myślałam, iż na starość będziemy sobie bliscy… Ale jego żona postawiła na swoim. Dziś piję rano herbatę na balkonie, patrząc na budzące się miasto, choć wyobrażałam sobie starość inaczej. Zwierząt nie biorę — nie wybaczyłabym sobie, gdyby musiały zostać beze mnie. Dzieci, nigdy nie zostawiajcie swoich rodziców! Jesteście ich częścią — jak ich zabraknie, was też zabraknie…”

newsempire24.com 2 dni temu

Od kiedy syn się z Panią nie kontaktuje? zapytałam swoją sąsiadkę, a serce mi się wtedy ścisnęło.

Ostatni raz widziałam go ponad sześć lat temu. Gdy wyprowadził się z żoną do innego miasta, czasami jeszcze do mnie dzwonił, ale potem zupełnie urwał kontakt. Kiedyś kupiłam sernik na jego urodziny, postanowiłam go odwiedzić w tym momencie spuściła wzrok i łzy napłynęły jej do oczu.

I co się stało?

Otworzyła mi synowa. Powiedziała, iż nie jestem mile widziana w ich domu. Syn stał za nią i choćby nie zareagował. Patrzył tylko na mnie, jakbym była za coś winna, a potem odwrócił wzrok. To był ostatni raz, kiedy go widziałam

Ani razu już później nie zadzwonił? nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę.

Zadzwoniłam do niego, gdy postanowiłam sprzedać nasze trzypokojowe mieszkanie i kupić coś mniejszego. Oczywiście przekazałam mu część pieniędzy, kilka tysięcy złotych. Przyjechał, podpisał dokumenty, wziął pieniądze, a potem już nigdy się nie odezwał.

Jest Pani bardzo samotna, czy już się Pani z tym pogodziła? spytałam cicho.

Dobrze sobie radzę! Zostałam sama z synem, kiedy byłam jeszcze młoda mąż odszedł do innej kobiety. Wychowywałam go sama, włożyłam w to całe serce. Syn dorastał w miłości i trosce. Kiedy powiedział, iż chce zamieszkać na swoim, cieszyłam się myślałam, iż dorósł i zaczyna układać sobie życie.

Ale chodziło o coś innego. To jego dziewczyna potem żona wymogła, by mieli własne mieszkanie, żeby nikt nie przeszkadzał im w zabawie i swobodzie. niedługo potem zaszła w ciążę.

Tak otwarcie o tym opowiadasz? Nie boli Cię, iż syn zostawił Cię samą? byłam poruszona.

Przyzwyczaiłam się. Lubię swoje nowe mieszkanie. Mam wystarczająco pieniędzy na życie. Codziennie rano budzę się, nastawiam czajnik i wychodzę na balkon z kubkiem herbaty. Patrzę na budzące się miasto. Gdy byłam młoda, marzyłam tylko o tym, żeby się wyspać całe życie pracowałam na dwie zmiany. Śniłam o tym, iż na starość będę otoczona bliskimi, ale widocznie byłam przeznaczona do samotności.

Może pies albo kot? We dwoje zawsze weselej.

Widzisz kochana, choćby koty czasem porzucają właścicieli. A psa nie mogę wziąć, bo nie wiem, czy obudzę się następnego dnia. Nie chcę przywiązywać kogoś, o kogo nie mogę się zatroszczyć. W życiu już raz popełniłam błąd wystarczy.

Starała się trzymać fason, ale nie wytrzymała. Rozpłakała się

Dzieci, nigdy nie zostawiajcie swoich rodziców. Jesteście częścią nich, a gdy odchodzą, i wy coś tracicieWzięłam ją delikatnie za rękę. Przez chwilę siedziałyśmy w milczeniu, tylko cichy szloch sąsiadki był słyszalny w mieszkaniu. Potem nagle spojrzała na mnie przez łzy i uśmiechnęła się smutno.

Wiesz może i nie mam rodziny, ale jeszcze mam sąsiadkę z naprzeciwka, która zapyta, jak się czuję. I za to jestem wdzięczna.

Przytuliłam ją mocno, czując, jak jej drżenie stopniowo cichnie. Czasem życie nie układa się tak, jak to sobie wymarzymy, ale zawsze można znaleźć drobne okruchy ciepła w codzienności w rozmowie, wspólnej herbacie czy krótkim uścisku dłoni.

Tego wieczoru, wracając do swojego mieszkania, spojrzałam jeszcze raz na drzwi sąsiadki. Pomyślałam, iż czasem nie trzeba wielkich gestów, by przynieść komuś ulgę. Czasem wystarczy pamiętać i być.

A rano, gdy spojrzałam przez okno, zobaczyłam ją na balkonie. Kiwnęła do mnie głową z filiżanką herbaty w ręku. I wtedy wiedziałam, iż może właśnie dzisiaj, ktoś znów poczuł się trochę mniej samotny.

Idź do oryginalnego materiału