Emerytka Bożena (choć znajomi mówili na nią po prostu Bożka) westchnęła ciężko i z ledwością obróciła się na drugi bok. Stawów bolały ją jak diabli, nogi puchły jak balony. Miała już serdecznie dość łażenia po lekarzach i tych wszystkich specyfików, na które wydawała połowę emerytury. Mieszkała sama, za mąż nigdy nie wyszła ot, tak wyszło. […]