"EasyJet nas porzucił – a potem zarezerwował nam lot powrotny na złe lotnisko"
Zdjęcie: Charlotte Roope (po lewej), Leslie Vaughan i Dylan Vaughan utknęli na lotnisku w Palma de Mallorca po odwołaniu ich lotu liniami easyJet do Luton 27 sierpnia.
Dwoje małych dzieci, chory na raka senior i tygodniowy „wyrok” na Majorce. Po odwołaniu lotu easyJet rodzina usłyszała, iż do domu wróci dopiero za siedem dni, a noclegi i jedzenie musi opłacić z własnej kieszeni.






