Zasada jest prosta: w razie poważnego kryzysu trzeba umieć przetrwać 3 doby bez prądu, sklepów i pomocy z zewnątrz. Unia Europejska zaapelowała o to do 450 mln obywateli ponad rok temu, ale dla Polski nie było to nowością – Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zaleca to od dawna, i to bardziej szczegółowo niż Bruksela. Najważniejsze pytanie nie brzmi więc „czy”, tylko „co realnie spakować”.
Flaga Unii Europejskiej powiewająca przed siedzibą wspólnoty. | Fot. Shyutterstock.Skąd wzięła się zasada 72 godzin i dlaczego nie jest niczym radykalnym
Apel pochodzi ze strategii „Unia Gotowości” (Preparedness Union Strategy), którą Komisja Europejska przedstawiła 26 marca 2025 roku – prezentowali ją przewodnicząca Ursula von der Leyen, wiceprzewodnicząca Roxana Mînzatu oraz komisarz Hadja Lahbib. Dokument zrywa z podejściem, w którym za reagowanie kryzysowe odpowiadało wyłącznie państwo, i wprost zwraca się do obywateli. Opiera się na zasadzie „wszystkich zagrożeń”: od powodzi, pożarów i pandemii, przez cyberataki i dywersję, po możliwość agresji zbrojnej.
Liczba 72 nie jest przypadkowa. Trzy doby to czas, jaki służby zwykle potrzebują na uruchomienie zorganizowanej pomocy po poważnym zdarzeniu – blackoutcie, powodzi, awarii infrastruktury. Komisarz Lahbib ujęła to hasłem Ready for anything, czyli „gotowi na wszystko”. Wbrew tonowi części nagłówków to nie jest zapowiedź wojny, ale rozsądny standard odporności, który w wielu krajach obowiązuje od lat. Sama strategia ma już zresztą ponad rok.
Polska była tu wcześniej, a jej zalecenia są bardziej szczegółowe
Dla Polaków unijny apel to żadna rewolucja. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa od kilku lat prowadzi kampanię edukacyjną i opublikowało poradnik „Bądź gotowy!” oraz „Poradnik na czas kryzysu i wojny”, dostępne na stronie gov.pl oraz w serwisie alert.rcb.gov.pl. Znajdują się tam instrukcje na różne scenariusze, łącznie z zagrożeniami chemicznymi, biologicznymi, radiacyjnymi i nuklearnymi, a także prosta gra, która pomaga skompletować plecak ewakuacyjny. Nad własnym poradnikiem kryzysowym, kierowanym do wszystkich obywateli, pracowało też Ministerstwo Obrony Narodowej.
Polskie rekomendacje idą dalej niż unijne minimum. RCB radzi, by plecak ewakuacyjny miał każdy członek rodziny, a w idealnej wersji – osobne zestawy w domu, w pracy i w samochodzie. Lista jest też bardziej praktyczna: poza wodą i żywnością obejmuje narzędzie wielofunkcyjne, gotówkę w małych nominałach, kopie dokumentów na papierze i na pendrivie, a choćby kartkę z imieniem i adresem właściciela dołączoną do plecaka. To drobiazgi, które w realnej ewakuacji potrafią zdecydować o sprawności działania.
Co naprawdę spakować, czyli lista, która ma sens
Zestaw na 72 godziny nie ma być magazynem survivalowca, tylko lekkim, gotowym do chwycenia plecakiem. Oto, co według wytycznych UE i RCB powinno się w nim znaleźć:
| Kategoria | Co spakować |
| Woda i żywność | min. 3 litry wody na osobę na dobę, żywność długoterminowa: konserwy, ryż, makaron, suszone strączki, butelka z filtrem |
| Światło i energia | latarka lub czołówka, zapas baterii, powerbank z kablami |
| Łączność | radio na baterie, naładowany telefon, lista kontaktów na papierze, gwizdek |
| Dokumenty i pieniądze | kopie dokumentów na papierze i na pendrivie, gotówka w małych nominałach, kartka z imieniem i adresem |
| Zdrowie | apteczka, leki osobiste z opisem dawkowania, maski ochronne |
| Narzędzia i okrycie | nóż lub multitool, zapalniczka, mapa okolicy, ponczo przeciwdeszczowe, zmiana bielizny |
Zasada jest prosta: plecak ma być kompletny, ale na tyle lekki, by dało się go nieść przez dłuższy czas. Zawartość trzeba dopasować do potrzeb – inaczej pakuje się dla małego dziecka (pieluchy, ulubiona zabawka, kartka z kontaktem do rodziców), inaczej dla osoby starszej (mniejszy ciężar, dostęp do leków). Zapasy warto sprawdzać co kilka miesięcy i wymieniać przeterminowane.
Niemcy rok później: 10 mld euro i lekcje obrony cywilnej w szkołach
Najlepiej widać tempo zmian u zachodniego sąsiada. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (w rządzie kanclerza Friedricha Merza od maja 2025 roku) zapowiedział, iż do 2029 roku rząd federalny zainwestuje w obronę cywilną, szkolenia i ochronę ludności choćby 10 mld euro. W ramach planu wzmocnienia ochrony ludności Niemcy chcą ujednolicić standardy szkolenia służb ratowniczych, między innymi pod kątem zagrożeń chemicznych, biologicznych, radiacyjnych i nuklearnych, oraz wprowadzić w szkołach zajęcia z obrony cywilnej.
Dobrindt nie owija w bawełnę co do powodów. Ocenił, iż Niemcy są codziennym celem wojny hybrydowej, wskazując na nasilenie rosyjskiego szpiegostwa, cyberataków i prób destabilizacji. Powstała też nowa jednostka policji do wykrywania i zwalczania dronów nad lotniskami i obiektami krytycznymi. Niemcy przyjęły również operacyjny plan obrony oraz pierwszą w historii strategię obrony przedstawioną wiosną 2026 roku. Tłem tych decyzji są ostrzeżenia, iż Rosja może odzyskać zdolność do ataku na państwo NATO w perspektywie końca dekady – na taki horyzont wskazywał m.in. sekretarz generalny NATO Mark Rutte.
Bez paniki, i o to właśnie chodzi
Twórcy strategii wielokrotnie podkreślają, iż celem nie jest straszenie, ale budowanie spokojnej gotowości. Poinformowany obywatel, który wie, co zrobić w pierwszych godzinach kryzysu, rzadziej wpada w panikę i sprawniej pomaga innym. Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Część ekspertów wskazuje, iż 72 godziny mogą nie wystarczyć przy długotrwałych awariach infrastruktury, gdy usuwanie skutków trwa tygodniami. Inni zwracają uwagę na obciążenie finansowe dla uboższych gospodarstw i postulują dopłaty do podstawowych zestawów awaryjnych, by gotowość nie była przywilejem zamożnych.
Warszawa: blackout i awaria są bardziej realne niż wojna
W dużym mieście najbardziej prawdopodobny scenariusz to nie konflikt zbrojny, ale długi blackout, awaria sieci wodociągowej albo gwałtowna wichura. Stolica jest tu szczególnie wrażliwa, bo gęsta zabudowa i poleganie na dostawach „na czas” sprawiają, iż mieszkańcy trzymają w domach minimalne zapasy, a sklepy pustoszeją w kilka godzin. Dla warszawiaka zestaw na 72 godziny to przede wszystkim polisa na blackout, nie na wojnę.
Praktyczne minimum dla mieszkańca stolicy to zainstalowanie powiadomień Alert RCB, sprawdzenie w poradniku RCB znaczenia sygnałów syren alarmowych oraz zapamiętanie, gdzie w okolicy znajdują się miejsca doraźnego schronienia – ich wykazy publikują miasto i służby. Warto też ustalić z rodziną prosty plan: gdzie się spotkać i jak się kontaktować, gdy padnie zasięg i prąd. To kilka decyzji, które w realnym kryzysie oszczędzają najwięcej czasu i nerwów.
Co to oznacza dla Ciebie? Spakuj plecak raz, a nie myśl o tym w panice
Gotowości nie buduje się w dniu kryzysu, tylko wcześniej i na spokojnie. Zrób to po kolei:
- Pobierz poradnik RCB „Bądź gotowy!”. Jest darmowy na stronie gov.pl i tłumaczy krok po kroku, jak przygotować dom i plecak oraz jak reagować na alarmy.
- Skompletuj plecak ewakuacyjny dla wszystkich domownika. Trzymaj go w łatwo dostępnym miejscu, dopasuj zawartość do dzieci i osób starszych.
- Zadbaj o wodę i żywność. Minimum 3 litry wody na osobę na dobę i zapas żywności długoterminowej na 3 doby.
- Zabezpiecz dokumenty. Zrób papierowe kopie i wgraj skany na pendrive, dołóż gotówkę w małych nominałach i kartkę z imieniem oraz adresem.
- Zainstaluj Alert RCB i poznaj sygnały syren. Powiadomienia i wiedza, co oznacza dany alarm, są równie ważne jak sam plecak.
- Aktualizuj zestaw co kilka miesięcy. Wymieniaj przeterminowaną żywność, leki i baterie, sprawdzaj, czy plecak da się wygodnie nieść.









