Dokąd idziemy? I kto nam ugotuje obiad?

polregion.pl 4 godzin temu

Dokąd to? A kto nam ugotuje?

Co ty wyprawiasz? Gdzie się wybierasz? Kto teraz będzie dla nas gotował? zdziwił się mąż, widząc, co robi Bronisława po sprzeczce z jego matką

Bronisława spojrzała przez okno. Szara, przygniatająca mgła, choć wiosna już przyszła. W ich małym miasteczku na Pomorzu słońce gościło rzadko. Może dlatego ludzie byli tacy szorstcy i zimni jak grudniowy wiatr.

Ona też zauważyła, iż coraz rzadziej się uśmiecha. Zmarszczka między brwiami, wiecznie ściągniętych, dodawała jej lat.

Mamo! Idę na dwór! krzyknęła córka, Weronika.

Dobrze skinęła głową Bronisława.

Co dobrze? Daj mi pieniądze.

A spacer już nie jest za darmo? westchnęła.

Mamo! Jak możesz?! Weronika straciła cierpliwość. Czekają na mnie! Szybciej! Tyle tylko?

Na lody wystarczy.

Jesteś skąpa jak dziad na cmentarzu rzuciła Weronika i wybiegła, zanim matka zdążyła odpowiedzieć.

No, no Bronisława pokiwała głową, wspominając, jaka była słodka, zanim hormony wzięły górę.

Broniu, głodny jestem! Kiedy obiad? warknął mąż, Wiesław.

Idź i jedz odparła obojętnie, stawiając talerz na stole.

A podasz?

Omal nie upuściła garnka. Co za pomysły

W kuchni się je, Wiesiu. Jak chcesz, to jedz, jak nie to nie rzekła, siadając sama.

Po kwadransie Wiesław zjawił się w kuchni.

Zimne ble.

Dłużej się zbierałeś.

Prosiłem cię! Zero serca, zero troski! Wiesz, iż teraz mecz leci! warknął, wrzucając kawałek kurczaka do ust. Niesmaczne.

Bronisława tylko przewróciła oczami. Od kiedy zaczął te zakłady i kolekcjonowanie koszulek, stał się nie do zniesienia. A w młodości choćby piłki nie kopnął.

Nie usiadłszy, chwycił puszkę piwa, paczkę chipsów na głód i wrócił przed telewizor. A Bronia została, by zmywać brudne naczynia.

Nikt nie docenił jej pracy.

Zmęczona po dyżurze w szpitalu, gdzie była przełożoną pielęgniarek. Stres w pracy, a w domu drugi etat: podaj, przynieś, posprzątaj.

Jest coś do picia? Wiesław sięgnął do lodówki. Czemu pusto?

Wszystko wypiłeś! Mam ci jeszcze kupować? Miej trochę wstydu! wybuchnęła.

Ależ wrażliwa prychnął i trzasnął drzwiami, idąc po zapasy na kolejny mecz.

Bronisława położyła się spać, bo czekał ją kolejny dzień pracy. Ale sen nie przychodził. Martwiła się o Weronikę gdzie ta się włóczy? Na dworze ciemno, a jej nie ma. Nie dzwoniła, bo to zawsze kończyło się krzykiem:

Kompromitujesz mnie przed znajomymi?! Przestań dzwonić!

Więc nie dzwoniła. Córka skończyła 18 lat, nie chciała studiować ani pracować. Odnajdę siebie mawiała.

Ledwie przymknęła oczy, gdy obudził ją wrzask Wiesława. Ktoś strzelił gola. Potem sąsiad, Kazik, wpadł na chwilę z dziewczyną i zostali do północy. O tej samej porze wróciła Weronika, brzdękając talerzami, i poszła spać. Gdy wreszcie zapanowała cisza, kot zaczął miauczeć o jedzenie.

Czy w tym domu KTOŚ inny może nakarmić kota?! Bronisława wyskoczyła z łóżka, roztrzęsiona od migreny. Weronika miała słuchawki na uszach i tylko pokręciła palcem przy skroni. Wiesław chrapał przed telewizorem z pustą puszką w garści.

Mam dość Do cholery, mam DOŚĆ! pomyślała.

Nazajutrz obudził ją telefon teściowej.

Broniu, pamiętasz, iż czas sadzić pomidory? I domek trzeba posprzątać.

Pamiętam westchnęła.

To jutro jedziemy.

Jedyny wolny dzień spędziła na działce, pod czujnym okiem teściowej.

Jak ty zamiatasz?! Miotłę trzyma się inaczej! gderała teściowa, siedząc wygodnie na ławce.

Pani Heleno, mam prawie pięćdziesiąt lat, dam radę odcięła się Bronisława.

Mój Wiesiu by tak nie zrobił

A gdzie jest pani syn? Czemu nie przywiózł mamy? Czemu jedziemy autobusem trzy godziny? A pani tylko Wiesiu, Wiesiu

On jest zmęczony.

A ja nie?

I wtedy się zaczęło Bronisława pożałowała słów. Helena kochała sprawiedliwość swoją wersję, gdzie synowa zawsze była winna. Całe życie wychwalała Wiesława, a Bronisławę traktowała jak służącą.

Wracały do domu różnymi końcami autobusu. Nazajutrz teściowa poskarżyła się synowi, a ten wpadł w szał.

Jak śmiesz podnosić głos na moją matkę?! ryknął Wiesław. Gdyby nie ona

Co? Bronisława skrzyżowała ręce. Czuła, iż to już koniec.

Dalej klepałabyś biedę w przychodni! przypomniał, iż to Helena załatwiła jej lepszą posadę w szpitalu. Lepsze pieniądze, ale kosztem nerwów i siwizny. Czasem żałowała tej zmiany. Co ty robisz?! zaniemówił, widząc, co zrobiła.

Bo Bronisława zrobiła coś, czego się NIKT nie spodziewał.

Idź do oryginalnego materiału