Czuję się jak niedokończone..
bardzo stare opowiadanie
w którym uczestniczy skrajna rzeczywistość
nie było cię... . .. a ja byłam
wyczekiwałam w zwiniętych przestrzenich
poza kresem wszechświata
tymczasem świat znika zaciera się
pod powiekami na przybrzeżnych urodzinach
jakaś senna poświata utkana
z tego co mogło by się zdarzyć
a potem zawsze nic
między za późno a za wcześnie
istnieje cała wieczność
wplątana w dmuchawce wiatronośne
co swymi miniaturowmi spadachronami lądują na ziemię
wbijając sie w łono menopauzalne










