Dlaczego telefon od przyjaciółki, która dzwoni bez zapowiedzi, nas stresuje?

sexed.pl 1 dzień temu

Kiedy ostatnio zadzwoniłaś do przyjaciółki tylko dlatego, iż miałaś ochotę z nią pogadać? Bez wcześniej wysłanego pytania, czy możesz zadzwonić. Dzisiaj taki telefon potrafi wywołać lekki atak paniki. jeżeli ktoś bliski dzwoni bez zapowiedzi, nasza pierwsza myśl często brzmi: „stało się coś złego”. Telefon stał się narzędziem zarezerwowanym dla wiadomości, których nie da się załatwić SMS-em, spraw pilnych albo rozmów, na które wcześniej wyraziłyśmy zgodę, najlepiej podając jeszcze orientacyjną godzinę rozpoczęcia.

To trochę zabawne, jeżeli przypomnimy sobie, iż urządzenie, którego prawie nie wypuszczamy z ręki, jeszcze niedawno służyło przede wszystkim właśnie do dzwonienia.

Dzisiaj łatwiej wysłać przyjaciółce rolkę o znajomych, którzy non stop odwołują plany, napisać wiadomość „to my”, wymienić kilka reakcji i uznać, iż jesteśmy na bieżąco. Możemy wiedzieć, gdzie bliska osoba była w weekend, jaką kupiła sukienkę i który serial właśnie ogląda, a mimo to przez kilka tygodni nie mieć pojęcia, czy naprawdę u niej wszystko dobrze. I być może właśnie dlatego warto przyjrzeć się temu, co stało się ze zwykłą rozmową.

Przyjaźń w dorosłym życiu

Dorosłe życie nie sprzyja spontanicznym spotkaniom. Są praca, dzieci, partnerzy, zakupy, treningi, korki, wizyty u lekarza, rodzice wymagający coraz większego wsparcia i ten niekończący się ciąg drobnych spraw, który sprawia, iż spotkanie z osobą, którą naprawdę lubimy, potrafimy umawiać przez trzy tygodnie.

Wysłanie wiadomości bardzo dobrze pasują do życia, w którym każda osoba funkcjonuje według własnego planu. Nie trzeba przerywać tego, co się robi. Można odpowiedzieć później, przeczytać jeszcze raz przed wysłaniem albo zamiast całego zdania wstawić serduszko. Nie ma w tym nic złego. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy przez te wszystkie „sygnały” obecności zaczynamy mieć wrażenie, iż naprawdę wiemy, co dzieje się u drugiej osoby.

Bo można przez pół roku wysyłać sobie codziennie memy oraz rolki i nie wiedzieć o tym, iż ktoś od miesiąca źle się czuje, ma problemy w związku albo zwyczajnie czuje się samotny.

Jesteśmy w kontakcie, a mimo to nie zawsze mamy z kim porozmawiać

Polskie dane dobrze pokazują, iż liczba relacji i poczucie bliskości nie zawsze idą ze sobą w parze. W raporcie „Stan Młodych 2025”, przygotowanym przez Fundację Ważne Sprawy we współpracy z More in Common Polska, przebadano reprezentatywną grupę 1002 osób w wieku 18–29 lat.

Aż 71 proc. badanych mówiło, iż niektórzy przyjaciele są dla nich jak rodzina. Jednocześnie 6 proc. młodych osób deklarowało, iż nie ma nikogo, z kim mogłoby porozmawiać o osobistych problemach, a kolejne 14 proc. ma tylko jedną taką osobę.

To znaczy, iż co piąta młoda osoba ma najwyżej jednego człowieka, do którego może zwrócić się z czymś naprawdę osobistym.

To zestawienie pokazuje, iż przyjaźń wcale nie straciła na znaczeniu. Wręcz przeciwnie, dla wielu młodych ludzi jest jedną z najważniejszych relacji w życiu. Możemy jednak mieć wokół siebie ludzi, pozostawać z nimi w stałym cyfrowym kontakcie i przez cały czas nie mieć wielu osób, którym powiemy coś więcej niż „u mnie okej”.

Podobny obraz pojawia się w „Diagnozie Młodzieży 2026”, przygotowanej na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej. Wśród badanych osób w wieku 15–18 lat 38 proc. wskazywało poczucie samotności lub izolacji społecznej przynajmniej w umiarkowanym stopniu, w tym 16 proc. w stopniu znacznym lub bardzo dużym.

Autorzy raportu zwracają uwagę, iż sama obecność kontaktów społecznych nie gwarantuje poczucia bycia rozumianym, akceptowanym i bezpiecznym.

Można więc mieć aktywną grupę na Messengerze, znajomych z pracy, kilkaset obserwujących na Instagramie i osobę, której codziennie wysyła się TikToki. To przez cały czas nie musi oznaczać, iż jest ktoś, do kogo można zadzwonić o 21.37 i zacząć od: „w sumie sama nie wiem, czemu dzwonię”.

Jesteśmy dostępni praktycznie cały czas

Nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu sposobów, żeby dać komuś znać, iż o nim myślimy. Według danych CBOS z 2026 roku z mediów społecznościowych korzysta 63 proc. dorosłych Polek i Polaków, a w grupie 18–24 lata aż 97 proc. Pokazuje to skalę zmiany w sposobie, w jaki utrzymujemy relacje. Możemy być ze sobą adekwatnie bez przerwy.

Dlaczego korzystanie z mediów społecznościowych może nasilać poczucie samotności? Czytaj >>

Wysłać zdjęcie, reakcję na stories, film, który idealnie przypomina nam o konkretnej osobie, albo wiadomość napisaną w kolejce po kawę. To są gesty bliskości i byłoby dziwne udawać, iż nie mają znaczenia, tylko dlatego, iż dzieją się przez ekran.

Przez telefon możesz usłyszeć czyjeś zmęczenie, zawahanie, śmiech, albo krótką ciszę, po której wiadomo, iż coś nie jest w porządku.

Głos przekazuje nam więcej niż wiadomość na Messengerze

Badania sugerują, iż kontakt głosowy może w niektórych sytuacjach dawać większe poczucie więzi niż sama wymiana wiadomości. W eksperymentach opublikowanych w „Journal of Experimental Psychology” uczestnicy kontaktowali się z innymi osobami tekstowo albo głosowo. Zanim zaczęli rozmawiać, część osób była zdania, iż telefon będzie bardziej niezręczny niż pisanie.

W praktyce rozmowa głosowa nie okazywała się bardziej krępująca, za to osoby korzystające z telefonu deklarowały większe poczucie więzi.

To dość dobrze pasuje do tego, jak dziś myślimy o telefonach. Często nie dzwonimy, bo zakładamy, iż komuś przeszkodzimy, zabraknie nam tematów albo po kilku minutach zapadnie niezręczna cisza. Pisanie wydaje się bezpieczniejsze, bo daje możliwość zatrzymania rozmowy w dowolnym momencie.

Tymczasem właśnie ta nieprzewidywalność rozmowy może mieć znaczenie. Nie wiemy dokładnie, w którym kierunku pójdzie, nie możemy poprawić odpowiedzi przed wysłaniem, a druga osoba słyszy nie tylko to, co mówimy, ale też jak to mówimy.

Pod koniec 2025 roku opublikowano również randomizowany eksperyment z udziałem 348 młodych kobiet i ich bliskich przyjaciółek. Po stresującym zadaniu uczestniczki otrzymywały wsparcie twarzą w twarz, przez wideorozmowę, telefon albo dzięki wiadomości tekstowych.

Rozmowa osobista, wideo i kontakt głosowy dawały podobne poczucie otrzymanego wsparcia. Przy wiadomościach tekstowych uczestniczki deklarowały mniej pozytywnych emocji, mniej śmiechu i uśmiechu, a komunikacja była postrzegana jako mniej empatyczna niż rozmowa twarzą w twarz.

Nie oznacza to oczywiście, iż wiadomości są gorszym sposobem na podtrzymywanie przyjaźni. Pokazuje jednak coś, co prawdopodobnie znamy z własnego doświadczenia: kiedy ktoś jest smutny, czasem samo usłyszenie jego głosu daje nam więcej wsparcia niż kilkanaście wiadomości.

Nie każdy chce odbierać telefon

Pisanie ma przewagę, z której trudno byłoby dziś zrezygnować. Pozwala odpowiedzieć wtedy, kiedy naprawdę mamy na to przestrzeń, zebrać myśli, wrócić do rozmowy po kilku godzinach albo powiedzieć coś, czego wypowiedzenie na głos byłoby trudniejsze.

Dla części osób komunikacja tekstowa jest po prostu wygodniejsza i mniej obciążająca. Może mieć szczególne znaczenie dla niektórych osób neuroatypowych, osób z lękiem społecznym albo tych, które potrzebują więcej czasu w ułożenie odpowiedzi. Są też ludzie, którzy zwyczajnie nie lubią rozmów telefonicznych i nie ma powodu, żeby ich do tego zmuszać.

Nie chodzi więc o to, iż kiedyś ludzie byli sobie bliżsi, bo rozmawiali przez telefon stacjonarny. Bardziej o to, czy zyskawszy możliwość komunikowania się przez cały dzień, nie straciliśmy czasem kontaktu, który wymaga naszej pełniejszej obecności.

Najtrudniejsze w dorosłej przyjaźni jest czasem zwykłe bycie obok

Kiedy mamy dwadzieścia lat, przyjaźń często dzieje się adekwatnie sama. Widzimy się na uczelni, mieszkamy razem, chodzimy do tych samych miejsc, kończymy wieczór w tej samej kuchni i rozmawiamy przy okazji robienia herbaty. Później każdy zaczyna żyć swoim dorosłym życiem.

Jak być dobrym przyjacielem? Czytaj dalej >>

Spotkanie trzeba umówić. Wyjście zaplanować. choćby rozmowę traktujemy jak kolejną pozycję w kalendarzu.

Telefon ma tę trochę staromodną zaletę, iż pozwala na chwilę wrócić do bycia razem bez specjalnej okazji. Można rozmawiać podczas gotowania, składania prania albo powrotu ze sklepu. Jedna osoba przez chwilę narzeka na pracę, druga opowiada o kimś, kto ją zirytował, a później przez moment obie milczą, bo jedna szuka kluczy. I właśnie takich rozmów często nie da się zastąpić wiadomością „musimy się w końcu zobaczyć!!!”, choćby jeżeli wysyłamy ją sobie regularnie od lutego.

Może warto czasem zadzwonić bez powodu

Jeśli dziś zadzwonisz do kogoś bliskiego bez wcześniejszego ostrzeżenia, istnieje duża szansa, iż usłyszysz:

„Co się stało?”

Możesz odpowiedzieć, iż nic.

Nie chodzi o to, żeby spontaniczne telefony stały się kolejną pozycją na liście sposobów na „dbanie o relacje”, którą trzeba odhaczyć trzy razy w tygodniu. Nie każda osoba chce odbierać telefon bez zapowiedzi. Nie każda ma w danym momencie na to przestrzeń. Można nie odebrać i oddzwonić później. Można też wcześniej ustalić, iż spontaniczne telefony są czymś, co obie strony lubią.

Czasem wystarczy pomyśleć o kimś, wybrać jego numer i powiedzieć: „Nic się nie stało. Po prostu chciałam usłyszeć, co u ciebie”.

Źródła:

Stan Młodych 2025 – raport i metodologia (https://nck.pl/badania/raporty/stan-mlodych-2025)

Diagnoza Młodzieży 2026 (https://www.gov.pl/attachment/947513a7-db19-446d-b9ea-774dcf631333)

CBOS: Jak korzystamy z mediów społecznościowych? (https://www.cbos.pl/PL/publikacje/raporty_tekst.php?id=7252)

Badanie: It’s surprisingly nice to hear you (https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32915017/)

Badanie o komunikacji i wsparciu między przyjaciółkami (https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41451595/)

Idź do oryginalnego materiału