Dlaczego ludzie w Brazylii często wydają się szczęśliwsi niż w Polsce?

seksdylematy.blog 9 godzin temu

Oczywiście nie istnieje kraj idealny. Brazylia ma swoje problemy: przestępczość, nierówności społeczne czy biedę. A jednak wiele osób odwiedzających Brazylię mówi o czymś bardzo charakterystycznym — o zupełnie innej energii ludzi.

Więcej spontaniczności.
Więcej otwartości.
Więcej euforii życia.

I przede wszystkim:
znacznie mniej obsesyjnego oceniania innych ludzi.


W Brazylii człowiek ma prawo istnieć

W Polsce bardzo często panuje społeczna atmosfera ciągłej oceny:

  • za gruba,
  • za chuda,
  • za stara,
  • za młoda,
  • za głośna,
  • za kolorowa,
  • „powinna schudnąć”,
  • „powinna się ubrać stosownie do wieku”.

Ludzie komentują wszystko:
ciało, ubrania, zmarszczki, wagę, życie prywatne, dzieci, partnerów.

Czasem wygląda to tak, jakby część społeczeństwa traktowała cudze życie jak publiczny projekt do recenzowania.

Tymczasem w Brazylii dużo częściej można zobaczyć podejście:
„Niech człowiek żyje.”


Karnawał w Rio pokazuje coś bardzo ważnego

Najlepiej widać to podczas Rio Carnival.

Dla wielu Europejczyków to tylko kolorowa impreza. Ale pod powierzchnią kryje się coś znacznie głębszego — ogromna społeczna akceptacja różnorodności ludzi.

Na ulicach tańczą:

  • osoby z cellulitem,
  • osoby z dużą nadwagą,
  • osoby po sześćdziesiątce,
  • osoby z niepełnosprawnościami,
  • drag queens,
  • ludzie o różnych kolorach skóry,
  • ludzie z bardzo różnych klas społecznych.

I co najważniejsze:
większość z nich nie wygląda, jakby przyszła tam przepraszać za swoje ciało.

Po prostu żyją.
Tańczą.
Cieszą się chwilą.

Bez tej typowo środkowoeuropejskiej atmosfery:
„co ludzie powiedzą?”


Polska kultura zawstydzania

W Polsce niestety bardzo często wychowuje się ludzi poprzez zawstydzanie.

Już od dzieciństwa można usłyszeć:

  • „nie wygłupiaj się”,
  • „ludzie patrzą”,
  • „co ty na siebie założyłaś?”,
  • „dziewczynie nie wypada”,
  • „w twoim wieku?”

Efekt?

Ogromna liczba ludzi żyje w ciągłym napięciu i autocenzurze. Boją się:

  • tańczyć,
  • śmiać się,
  • ubrać odważniej,
  • starzeć się naturalnie,
  • pokazać ciało,
  • być sobą.

A przecież życie nie powinno wyglądać jak niekończący się casting do programu „Perfekcyjny Polak”.


W Brazylii relacje międzyludzkie bywają cieplejsze

Wielu ludzi zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz — w Brazylii relacje społeczne bywają bardziej spontaniczne i serdeczne.

Ludzie częściej:

  • rozmawiają ze sobą,
  • pomagają sobie,
  • okazują emocje,
  • są bardziej fizyczni w okazywaniu sympatii,
  • łatwiej budują wspólnotę.

Oczywiście nie oznacza to, iż wszyscy Brazylijczycy są szczęśliwi albo iż nie istnieją tam konflikty. Chodzi bardziej o ogólną kulturę życia:
mniej chłodu,
mniej dystansu,
mniej oceniania.

Właśnie dlatego wiele starszych osób w Brazylii rzadziej doświadcza tak silnej samotności społecznej jak w części państw Europy Wschodniej. Starsi ludzie przez cały czas uczestniczą w życiu społecznym, tańczą, spotykają się z rodziną i sąsiadami, wychodzą do ludzi i nie są traktowani jak „niewidzialni”. Takie poczucie wspólnoty i bycia częścią społeczeństwa może realnie wpływać na mniejsze poczucie izolacji i depresji.


Europa Wschodnia i kult cierpienia

W krajach Europy Wschodniej przez pokolenia utrwalało się przekonanie, iż życie powinno być:

  • poważne,
  • skromne,
  • „przyzwoite”,
  • kontrolowane.

Radość bywała traktowana podejrzliwie.

Ktoś tańczy?
„Pewnie głupi.”

Ktoś jest zbyt pewny siebie?
„Zadziera nosa.”

Ktoś dobrze wygląda i cieszy się życiem?
„Na pewno pusty.”

W Brazylii częściej akceptuje się fakt, iż człowiek może po prostu chcieć być szczęśliwy.


Może czas przestać siebie nawzajem niszczyć?

Najsmutniejsze jest to, iż w Polsce bardzo często ludzie sami sobie odbierają euforia życia poprzez ciągłe ocenianie innych.

Kobieta boi się pójść na plażę, bo ma cellulit.
Mężczyzna wstydzi się tańczyć.
Osoba po sześćdziesiątce słyszy, iż „już nie wypada”.
Ktoś z nadwagą jest traktowany jak człowiek gorszej kategorii.

A potem wszyscy są zmęczeni, spięci i nieszczęśliwi.

Może właśnie dlatego warto czasem spojrzeć na Brazylię nie tylko jak na egzotyczny kraj, ale jak na pewną lekcję społeczną:
że człowiek nie musi być perfekcyjny, żeby zasługiwać na radość, bliskość i normalne życie.


Bo życie naprawdę nie jest konkursem

Może czas przestać analizować:

  • kto jest za gruby,
  • kto za stary,
  • kto ma zmarszczki,
  • kto „się ośmiesza”.

I zacząć robić coś znacznie trudniejszego:
pozwolić ludziom po prostu być sobą.

Bez polskiego narodowego hobby, jakim bywa nieustanne ocenianie wszystkiego i wszystkich.

Wilczyca

Idź do oryginalnego materiału