Torebka za ułamek ceny, czy po prostu poszukiwanie własnego stylu? Polacy coraz chętniej sięgają po ubrania z drugiej ręki. Rodzimy rynek second-hand rośnie, a modowe „perełki” przyciągają do lumpeksów i sklepów internetowych wszystkie pokolenia – od nastolatków po emerytów.
Trend na ubrania z drugiej ręki przestał być tylko kwestią ekonomiczną. 16-letnie Ula i Nikola regularnie odwiedzają sklepy z odzieżą używaną.
– Ja większość rzeczy w szafie mam nowych, bo dopiero od niedawna zaczęłam chodzić do sklepów z odzieżą używaną, ale lubię je odwiedzać, bo te rzeczy z drugiej ręki mają swoją historię. Jest to też dobre dla planety – mówi Ula.
Jak dodaje jej koleżanka Nikola, lumpeksy kryją w sobie wyjątkowy asortyment.
– Według mnie można znaleźć naprawdę ładne ubrania, są też perełki. Mam dużo ubrań z lumpeksów i mi się naprawdę podobają – twierdzi nastolatka.
Karolina, 35-letnia mama w lumpeksach kupuje niemal wszystko – od ubrań po wyposażenie domu. Jej zdaniem ubrania z drugiej ręki są dziś powodem do dumy, a nie wstydu:
– Kiedyś kojarzyło się to z jakimś obciachem albo z osobami, które nie mogą sobie pozwolić na nowe ubrania. Teraz ja i moje przyjaciółki chwalimy się tym, co upolowałyśmy. Drugi obieg, to mój wybór, a nie konieczność – mówi Karolin
Złapanie prawdziwej okazji to główna wygrana podczas wizyty w second-handzie opowiada 63-letnia Małgorzata.
Nie jest to tzw. „masówka”, rzeczywiście można znaleźć unikaty. Teraz mam ze sobą skórzaną torebkę, którą znalazłam. Kosztowała 12 zł, a jej cena w Internecie waha się od 300 do 600 złotych – opowiada. Jak dodaje, zakupy z drugiej ręki to także forma spędzania wolnego czasu:
– Od kilku lat jestem na emeryturze. Oprócz biblioteki i fitnessu lubię przyjść też tutaj – przyznaje.
Małgorzata zwraca również uwagę na zmianę pokoleniową, jaką obserwuje przy sklepowych wieszakach. Mówi, iż coraz częściej spotyka tam młode osoby.
– Nie dziwię się, kupowanie odzieży używanej daje możliwość niepowtarzalności – zauważa.
Dla niektórych kupujących wybór odzieży z drugiej ręki to nie tylko kwestia stylu, ale również decyzja światopoglądowa. Mateusz zaczął chodzić do sklepów z odzieżą używaną z potrzeby bardziej świadomego życia.
– Chciałem trochę odrzucić tę kapitalistyczną rzeczywistość, przez którą nasza planeta cierpi. Lumpeksy poszerzyły mi patrzenie na świat. Zarówno pod kątem tego, jak dużo jest wyprodukowanych rzeczy i co się z nimi dzieje, jak i tego, żeby zyskały drugie życie i nie lądowały na wysypiskach. Nie mogę też pominąć względów ekonomicznych – można znaleźć rzeczy świetnej jakości, zupełnie niezniszczone, a w konkurencyjnych do zwykłych sklepów cenach – tłumaczy.
Mateusz dostrzega różnice między stacjonarnym szperaniem a zakupami przez aplikacje.
– Zdarzało mi się kupować ubrania z drugiej ręki online. Tam mogłem poszukać bardziej wyselekcjonowane rzeczy albo marki, których nie ma w polskich sklepach. W stacjonarnych lumpeksach nie mam pewności, iż coś takiego znajdę akurat wtedy, kiedy potrzebuję – mówi.
Poza sklepami stacjonarnymi popularnością cieszą się zakupy rzeczy używanych w sieci. Z raportu międzynarodowej firmy doradczej OC&C Strategy Consultants wynika, iż polski rynek produktów z drugiej ręki rośnie szybciej niż we Francji czy Wielkiej Brytanii. Dane pokazują, iż ubrania używane kupuje online aż 62% Polaków w wieku 26–45 lat oraz 54 proc. w wieku 18–25 lat. Przewiduje się, iż do 2029 roku polski rynek online odzieży używanej podwoi swoją wartość, osiągając ponad 3 miliardy euro, a co trzeci element garderoby w naszym kraju będzie pochodzić z drugiej ręki.
Autor: Malina Jarmołowicz




![Mieszkający w Polsce Ukrainiec chce zgłosić polską rodzinę do sądu rodzinnego za koszulki „J*BAĆ UPA I BANDERĘ” [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/08/1cafa08b-104c-43cf-955b-9c4408cb6261.jpg)



![Krakowianie chcą uciekać z miasta. Dlaczego? Oto lista największych problemów [NASZ TEMAT]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2022/12/rondo-Mateczneho-andrey.jpg)






